Historia

Nienawidzę Ich, tak jak Ich gierek.

Salt A.A. Kikimora 1 11 miesięcy temu 193 odsłon Czas czytania: ~1 minuta

Nie wierzyłam, że można nienawidzić czegoś, co nie istnieje. Zaczęłam nienawidzić czegoś, co mnie przeraża.  

Znienawidziłam Ich, gdy zaczęli na mnie patrzeć. Dopóki tego nie robili, nawet lubiłam Ich niespodziewane wizyty. 

 

Chyba dlatego zaczęli się materializować.  

 

Po raz pierwszy taką "'materialną istotę" spotkałam w listopadzie 2019 sprzątając w jednym z pokoi w domu mojej babci. Słońce zachodziło, więc na korytarzu bez lamp było ciemnawo. Zanosiłam wtedy pudło z starymi zabawkami do mojej sypialni, aby sprawdzić, które można już wyrzucić, a które dać młodszej kuzynce. Odruchowo zerknęłam do pokoju z różnymi starymi gratami. 

 

On również spojrzał przez ramię.  

 

Szary, brudny, wychudzony i nagi. Z ciemnymi kołami wokół małych szeroko otwartych [aż się niedobrze robiło] oczu na łysej głowie. Kości kręgosłupa były bardzo dobrze widoczne. Długie ręce z długimi palcami i trójkątnymi paznokciami trzymał na podołku. Był smutny, czułam to. 

Patrzyliśmy na siebie przez chwilę. Po czym On powoli odwracał głowę w stronę okna na przeciw łóżka, na którym siedział. Dał mi czas na ucieczkę, którego nie zmarnowałam. Trzasnęłam drzwiami, aż szyba w nich zagroziła, że wypadnie [niestety są stare i ledwie się trzymają]. Stałam pod nimi jak głupia, czekałam aż mignie mi Jego sylwetka albo ktoś mnie zawoła. Nic takiego się na szczęście nie stało. 

 

Drugi raz spotkałam jednego z Nich parę tygodni później, w grudniu.  

W 2019 cały czas miałam paraliże senne. 

Tak bardzo bezczelnie się na mnie gapiła ta płaska pomarszczona i nienaturalnie wielka twarz staruszka. Wisiał na krześle. Poczułam jakby coś siedziało mi na klatce piersiowej uniemożliwiając jakikolwiek oddech czy ruch. Wmawiałam sobie, że to tylko mój sweter, a brak oddechu to tylko stres przed nadchodzącym sprawdzianem.


Boże, jaka ja głupia byłam.


Sweter leżał złożony w kostkę na siedzeniu krzesła.


Od tego czasu Ich nienawidzę.


Powyższa historia jest prawdziwa, sama ją przeżyłam.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Pewnie Was to nie przerazi, ale może jest tu więcej osób z podobnymi "spotkaniami"...
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje