Historia
Kwas siarczan bezy(III)
Po wielu latach wyczekiwania dostałem nowy, wymarzony komputer do gier. Chwilę później zalogowałem się na steama. W końcu mogłem pobrać grę, do której odpalenia trzeba było czegoś więcej niż ziemniaka. Pobrałem kilka znanych tytułów, od których słyszałem od znajomych w szkole i z gameplay'i na youtubie. Ku mojemu zdziwieniu niedługo później dostałem od kogoś zaproszenie na steamie. Nie miałem pojęcia kto to jest i skąd zna moje konto. Napisał do mnie 1 wiadomość.
-Hej, chciałbyś pograć w grę, którą sam zrobiłem?
Nie odpisałem mu. Postanowiłem poczekać, aż może sprawa się wyjaśni i dowiem się kim on jest.
Następnego dnia w szkole w klasie pojawił się nowy uczeń. Miał na imię Tomek. Miał czarne, uczesane na jedną stronę włosy i był bardzo wysoki. Kilka osób postanowiło się z nim przywitać i szybko zaczął poznawać nowych znajomych. Na 6 lekcji na przerwie podszedł do mnie. Pomyślałem, że być może zrobił to dlatego, że byłem jedną z nielicznych osób, których jeszcze nie znał. Podszedł do mnie i zadał to samo pytanie, które widziałem wczoraj na steamie.
-Hej, jak masz na imię, chcesz zagrać w grę, którą sam zrobiłem? Jest na steamie.
Zdziwiłem się.
-Jestem Adam. Na steamie mam Małysz0303. Skąd wiedziałeś...
Moją wypowiedź przerwał dźwięk dzwonka i grupa kolegów wołających Tomka, żeby coś ważnego zobaczyć.
Gdy wróciłem do domu postanowiłem odpisać nieznajomemu. Jak już się domyślałem był to mój nowy kolega z klasy. Powiedziałem mu że mogę zagrać.
Odpisał prawie natychmiastowo.
Wysłał mi link do pobrania gry o nazwie Atomowy Świat. Od razu skojarzyło mi się z apokalipsą, Czarnobylem i tego typu rzeczami. Gra nie ładowała się zbyt długo. Właściwie załadowała się od razu. Ku mojemu zaskoczeniu nie było w niej prawie nic. Sterowało się widokiem z pierwszej osoby i chodziło po pustej przestrzeni. Chwilę później do gry wszedł Tomek i model białej, do bólu prostej postaci pojawił się przede mną. Nad postacią w szarym prostokącie widniał napis Kreator.
-To jest ta twoja gra? - zapytałem z lekkim zdziwieniem i liczyłem na to, że wytłumaczy mi na czym ona polega.
-Tak, pokażę ci co można w niej zrobić.
Po dźwięku klawiatury domyśliłem się, że wpisywał w tym czasie komendy. Nagle koło jego postaci pojawił się tor do parkoura, podobny do typowego Minecraftowego toru.
Mapy były naprawdę ciekawe. Miałem wrażenie, jakby wszystkie przekopiował z jakichś popularnych stron, bo były aż tak dobre.
Odwróciłem na chwilę głowę od komputera i zobaczyłem, że mimo prostoty gry od momentu, w którym wszedłem do gry minęły już 2 godziny. Wtedy poczułem jakieś dziwne uczucie w brzuchu, ale wróciłem do gry, bo Tomek po raz pierwszy wyprzedził mnie w torze, po którym się ścigaliśmy.
Mimo że wcześniej prawie w ogóle się nie odzywał, to gdy tylko wróciłem do gry zapytał mnie.
-Lubisz chemię? To takie ciekawe, że cały nasz świat składa się z mikroskopijnych kulek połączonych ze sobą i budujących wszystko co nas otacza.
Nim zdążyłem odpowiedzieć zobaczyłem że cały tor do parkouru zniknął, a koło postaci Tomka pojawiło się kilka lewitujących w powietrzu kulek.
Tomek kontynuował i zaczął mówić coś o atomach wodoru i helu.
-Wiedziałeś że znamy 118 pierwiastków? Nie wiem czy to wszystkie, czy może są jeszcze jakieś nieodkryte. Zainteresowało mnie i to zacząłem się zastanawiać, co gdyby atomy mogły być czymś większym? Co gdyby sernik był atomem? Co gdyby beza była atomem?...
W tamtym momencie czułem się dziwnie. Miałem wrażenie, że nie tylko gram w grę, ale że w całości się w niej znajduje. Czułem się tak, jakbym utknął w środku komputera.
Potem Tomek zaczął mówić mi coraz więcej i coraz szybciej, w taki sposób, że już nic nie mogłem zrozumieć. Wspominał tylko coś o kwasach i o siarce, pytał się mnie czy kwas kojarzy mi się z czymś złym.
Gdy skończył mówić kamera zmieniła widok z pierwszej osoby na trzecią. Dzięki temu w końcu mogłem zobaczyć swoją postać. Był to taki sam prosty model postaci jaki miał Tomek. Nie wyróżniał się zupełnie niczym. Nagle koło mnie pojawił się kocioł z jakimś żółtym płynem w środku, przypominającym kolorem siarkę, a moja postać zamieniła się w bezę. W zwykłą kuchenną bezę. Mimo, że wydaje się to śmieszne, to byłem wtedy przerażony, bo wszystko wyglądało dla mnie bardzo realistycznie. Tomek podniósł moją postać, wrzucił ją do kotła, a ja poczułem przeszywający ból.
Obudziłem się chwilę później. Siedziałem w swoim pokoju. Chciałem popatrzeć na swoje ręce, ale ich nie było. Moje ciało nie było już ludzkie. Wyglądało jak jeden wielki stos jakiejś masy, podobnej do bezy. Wtedy znowu zemdlałem. Tym razem obudziłem się w szpitalu. Przede mną na krześle siedział mój ojciec. Głowę miał zatopioną w rękach i płakał. A obok niego stała pielęgniarka.
Zastanawiałem się tylko dlaczego nie ma mojej mamy i siostry, przecież były wcześniej w domu. Odwróciłem wzrok i dostrzegłem telewizor zamontowany do szpitalnego sufitu. Leciały w nim wiadomości:
"Jeden z Polskich uczniów uczęszczający na dodatkowe zajęcia z chemii odkrył dzisiaj nowy pierwiastek. Jego nazwa to kwas siarczan bezy (III)."
Komentarze