Historia

Zdjęcie profilowe

fantazjopisarka 0 6 lat temu 1 129 odsłon Czas czytania: ~5 minut

Radka poznałam w zeszłe wakacje, przez Internet. Byłam wtedy kilka miesięcy po bolesnym zakończeniu długoletniego związku. Stwierdziłam, że moje serce już ostygło i czas poszukać kolejnego chłopaka. Założyłam sobie konto na jednym z portali do poznawania ludzi i już po dwudziestu minutach trafiłam właśnie na pana Radosława.

Od pierwszej rozmowy czułam do niego miętę. Radek był idealny, miał poczucie humoru i podobne zainteresowania, do tego mieszkał w tym samym mieście, co ja. Dobrze nam się rozmawiało. Gadaliśmy dosłownie o wszystkim, począwszy od ulubionego jedzenia, na poważniejszych sprawach zakończywszy. Potrafiliśmy pisać ze sobą do świtu, ciężko nam było przestać i iść wreszcie spać.

Jedyne, co mnie niepokoiło, to obrazek, który Radek ustawił sobie jako zdjęcie profilowe na portalu, przez który rozmawialiśmy. Przedstawiał on upiornie bladą, owalną twarz. Oczy tej postaci były całkowicie czarne i ciekła z nich jakaś ohydna, ciemna substancja. Biała skóra pękała jak sucha ziemia, a pozbawione warg usta rozchylały się w straszliwym grymasie, odsłaniając szare, ostro zakończone zęby.

Nie wiedziałam, co mnie tak w tym obrazku niepokoiło. Radek lubił czytać straszne historie i oglądać horrory, więc nie było w tym nic podejrzanego, że ustawił sobie właśnie takie zdjęcie profilowe. Po prostu zwykła, przerażająca fotografia, jakich wiele. Mimo to, budziła we mnie uczucia, których żadna inna tego typu ilustracja nie wywoływała. Postać z bladą twarzą wyglądała zatrważająco realistycznie. Gdy na nią patrzyłam, czułam dziwny lęk na granicy świadomości. Starałam się to jednak ignorować.

Po dwóch tygodniach nieustannej wymiany wiadomości, postanowiłam poprosić Radka o zdjęcie. Ja swoje własne wstawiłam na portal, więc uważałam, że to trochę niesprawiedliwe, że mój internetowy przyjaciel wie, jak wyglądam, natomiast ja go nigdy nie widziałam. Oto fragment naszej rozmowy:

11.07.2016

16:38 Ja:

Może mi się wreszcie pokażesz, hm? Daj jakieś swoje foto.

16:39 Radek:

Przecież mam ustawione w profilowym!

16:40 Ja:

A tak serio? No dawaj, nie wstydź się!

16:41 Radek:

Fakt, może to w profilowym nie jest zbyt wyraźne. Czekaj, zaraz prześlę jakieś inne.

O 16:47 dostałam od niego wiadomość ze zdjęciem. Przedstawiało ono tę samą postać, która była w jego profilowym, ale tym razem w innym ujęciu. Teraz twarz znajdowała się trochę dalej od obiektywu i miała zaciśnięte usta. Pomyślałam, że Radek sobie ze mnie żartuje i chce mnie nastraszyć, bo już wcześniej przekonałam się, że to niezły dowcipniś.

16:48 Ja:

Ha, ha, bardzo śmieszne.

16:49 Radek:

Co, nie podobam Ci się?

16:50 Ja:

Widzę, że nie chcesz mi się pokazać. Dobra, nie będę naciskać. Nie, to nie.

16:51 Radek:

Przecież pokazałem!

Radek zachowywał się tak, jakby nie rozumiał, o co mi chodzi, a po chwili zmieniliśmy temat i już nie wracaliśmy do tej dyskusji. Nie prosiłam go ponownie o zdjęcie, bo byłam osobą, która nie naciskała, jeśli widziała, że ktoś czegoś nie chce. Po kolejnych dwóch tygodniach rozmów, postanowiliśmy spotkać się na żywo.

Do naszej randki przygotowałam się starannie. Nie wiedziałam, jak Radek wyglądał, ale urzekł mnie swoim charakterem, więc chciałam wypaść przed nim jak najlepiej. Gdy nadeszła pora, udałam się do restauracji w centrum miasta, gdzie się umówiliśmy. Byłam na miejscu trochę przed czasem, więc usiadłam na murku otaczającym ogródek ze stolikami i czekałam.

Po kilku minutach podszedł do mnie wysoki mężczyzna w błękitnej koszuli, z opaloną, przystojną twarzą i jasnobrązowymi oczami. Okazało się, że to właśnie Radek. Byłam zachwycona, ponieważ bardzo mi się podobał. Usiedliśmy w ogródku restauracji i zaczęliśmy rozmawiać.

- No i dlaczego tak się wstydziłeś pokazać mi swoje zdjęcie? - zapytałam go.

- Jak to się wstydziłem? Przecież ci wysłałem - powiedział zdziwiony Radek.

- Oj, widzę, że na żywo też żarty się ciebie trzymają - zaśmiałam się.

- Jakie żarty? Wysłałem ci, zresztą zaczekaj...

Wyjął z kieszeni telefon i zaczął w nim czegoś szukać. Po chwili obrócił ekran w moją stronę i pokazał mi naszą rozmowę z jedenastego lipca. O 16:47 w wiadomości od niego znajdowało się zdjęcie. Zdjęcie, na którym był siedzący przede mną Radek.

- A to jest moje profilowe, które cały czas miałem ustawione... - przesunął palcem po ekranie i zobaczyłam kolejną jego fotografię.

Zmroziło mnie. Szybko wyciągnęłam swój własny telefon i weszłam na portal. Zdjęcie profilowe Radka wyglądało teraz dokładnie tak samo, jak w jego komórce. Poszukałam szybko konwersacji z nim sprzed dwóch tygodni. W wiadomości o 16:47 ujrzałam tę samą fotografię, co przed chwilą w naszej rozmowie na ekranie Radka.

Z niedowierzaniem wpatrywałam się w oba zdjęcia. Na profilowym Radek znajdował się bardzo blisko obiektywu i uśmiechał się, odsłaniając zęby. Na drugim zdjęciu jego twarz była już trochę dalej i miał zamknięte usta. Niemożliwe...

Spojrzałam na Radka z przerażeniem, a on na mnie z niewinnym zdziwieniem. Wstałam i uciekłam. Wróciłam do domu najszybciej, jak to było możliwe i natychmiast usunęłam moje konto z portalu, na którym się poznaliśmy. Było już tam kilka nowych wiadomości od Radka, ale nawet ich nie czytałam. Zerwałam z nim całkowicie kontakt.

***

Nigdy nikomu nie mówiłam o tej sytuacji. Nie uwierzyliby mi. Postanowiłam o tym wszystkim zapomnieć. Czemu więc teraz sobie przypomniałam? Ponieważ dwa dni temu Radek wprowadził się do bloku, w którym mieszkałam. Wyglądało to na czysty przypadek, bo nigdy nie podawałam mu swojego dokładnego adresu. Oczywiście spotkaliśmy się już kilka razy na klatce, za każdym razem próbował mnie zagadać, jednak ja zawsze mijałam go bez słowa i szybko biegłam do siebie, czując niewyobrażalny strach. Podjęłam już decyzję o wyprowadzce.

Podczas pakowania się usłyszałam pukanie do drzwi. Zamarłam ze strachu, ale przypomniałam sobie, że moja koleżanka miała dzisiaj do mnie przyjść, więc to mogła być ona. Wstałam i otworzyłam. O nie. Radek. Spróbowałam się ponownie zamknąć, ale zablokował butem drzwi.

- Poczekaj, porozmawiajmy!

- Spadaj, bo zadzwonię na policję! - W panice kopnęłam z całej siły w jego stopę.

Radek krzyknął z bólu i złapał swoją nogę. Mogłam teraz zatrzasnąć drzwi.

- Poczekaj, to zdjęcie to był żart! Wytłumaczę ci - wykrztusił.

- Co? - zapytałam z niedowierzaniem.

Wpuściłam go do mojego mieszkania i wszystko mi wyjaśnił. Okazało się, że to naprawdę był żart. Radek miał cały czas ustawione w profilowym zdjęcie tej bladej twarzy, dopiero w dzień spotkania zmienił je na swoje własne, a fotografię z konwersacji podmienił specjalną aplikacją. Pomysł na ten prank wziął z Internetu.

Poczułam wielką ulgę i jednocześnie wściekłość. Przez tego kretyna cały rok myślałam, że jestem jakaś nienormalna i mam halucynacje! Wywaliłam Radka z mojego mieszkania, zatrzasnęłam drzwi i zaczęłam się do siebie śmiać.

Stwierdziłam, że jednak nie będę się wyprowadzać. Dwa tygodnie później postanowiłam wybaczyć Radkowi, z zastrzeżeniem, że jeśli kiedykolwiek jeszcze zrobi mi podobny żart, to go ukatrupię. Zaprosiłam go do siebie na kolację. Było tak, jak dawniej, nadal bardzo dobrze nam się rozmawiało i zaczęła się rodzić pomiędzy nami chemia. W pewnym momencie musiałam wyjść do toalety.

Gdy z niej wróciłam, ujrzałam coś strasznego.

W miejscu, gdzie jeszcze przed chwilą siedział Radek, stała teraz postać z bladą twarzą, upiornymi czarnymi oczami i ustami wykrzywionymi w przerażającym grymasie...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje