Historia

Formalinowa Księżniczka

auDARKio 0 1 rok temu 281 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Nigdy nie byłem fanem chemii, to się zmieniło, gdy poznałem Kami, Kami była moją dziewczyną, gdy ja szedłem do pracy jako elektryk ona badała skutki różnych substancji w laboratorium

Kami pokazywała mi czasem swoje wyniki oczywiście na początku mnie to kompletnie nie interesowało bo zazwyczaj były to rzeczy typu jak witamina C działa na organizm chomika, bla bla bla, nudne gadanie pani chemiczki

jednak pewnego wieczoru pokazała mi substancję, którą wreszcie zdobyła moją uwagę, była to formalina używana do konserwacji i przechowywania preparatów biologicznych w skrócie mówiąc, gdybym jakąś część ciała sobie odciął a nie chce żeby zgniła wkłada się ją właśnie do formaliny

Ona również była zachwycowa tą substancją mówiła że w specyficznych przypadkach można przechować w niej nawet całe zwierzę,

nie powiem, że mnie też to zaintrygowało.

Z Kami jesteśmy w związku już 7 lat w tym 3 lata po ślubie od miesiąca staraliśmy się o dziecko aż tu nagle wracam z pracy a moja żona ucieszona jakby wygrała na loterii,miała w rękach test ciążowy a na teście dwie kreski, razem z żoną chcieliśmy to uczcić więc wybraliśmy się do drogiej restauracji.

29.04.2016 roku urodziła nam się córeczka, piękna mała księżniczka, od razu zakochałem się w niej, moja żona widziałem, że podzielała moje uczucia do małej Weroniki, bo tak właśnie nazwaliśmy to cudo, przez pierwsze 5 lat wszystko było w porządku zwykłe spokojne rodzicielstwo, jednak nasze szczęście w końcu się skończyło,

Weronika któregoś dnia wypiła silnie toksyczny odczynnik mojej żona, który chowała w szafce, natychmiast moja żona próbowała z niej to wydobyć, gdy ja byłem w pracy, z całych sił próbowała i próbowała, jednak nic nie działało, Kami szybko zawiozła naszą córkę do szpitala i zadzwoniła do mnie, nigdy nie jechałem tak szybko, ale była to kryzysowa sytuacja,

za moją córkę mógłbym oddać nawet życie, niestety żaden lek ani płukanie żołądka nie pomogło, Weronika zmarła a moje serce pękło, byłem zrozpaczony po jej odejściu, gdy patrzyłem na jej zimne oschłe ciałko wkładane w trumnie do grobu miałem myśli samobójcze, moje życie legło w gruzach, jedyny kto mi pozostał to moja żona Kami, przez tydzień razem z nią opłakiwaliśmy odejście naszego skarba,

po tygodniu coś się zmieniło Kami przestała płakać nad Weroniką a nawet wyglądało że ledwo co ją to obchodzi, ciągle zamykała się w swoim laboratorium i siedziała tam dniami i nocami, chciałem tam wejść, ale mi odmówiła, powiedziała, że szykuje coś co poprawi nam obu humor, na początku przestrzegałem tego, że nie mogę wchodzić tam, ale któregoś dnia moja ciekawość wzięła górę i otworzyłem drzwi,

moim oczom ukazał się obrazek jak z horroru, Weronika leżała martwa w przeźroczystym naczyniu pełnym... Pełnym Formaliny.

Byłem oszołomiony tym wszystkim, chciałem jak najszybciej ze stamtąd wyjść, ale musiałem odkryć po co ona wykopała naszą córkę i włożyła do tego cholerstwa, myślałem, że jest popierdolona, jeśli zamierzała robić na niej eksperymenty,

ale robiła coś innego.

Znalazłem teczkę z napisem "Formalinowa Księżniczka" tuż po jej otworzeniu zacząłem czytać linijka po linijce

-projekt "Formalinowa Księżniczka"

-Dzień 1:funkcje życiowe organizmu są zerowe jednak formalina trzyma tkanki w nie naruszonym stanie.

-Stan obiektu:Martwy

-Postęp:brak

-Dzień 2:próba wyczyszczenia resztek trucizny z obiektu.

-Stan obiektu:Martwy

-Postęp:Uzyskany

EKSPERYMENT NIE UDANY

-Dzień 3:badania przeprowadzone na obiekcie dowodzą, że przy odpowiednich warunkach i pielęgnacji jest szansa ponownego przywrócenia funkcji życiowych.

-Stan obiektu:Martwy

-Postęp:Uzyskany

-Dzień 4:próba ponownego przywrócenia funkcji życiowych za pomocą odpowiednich warunków i pielęgnacji.

-Stan obiektu:Martwy

-Postęp:Ujemny

EKSPERYMENT NIE UDANY

-Dzień 5:...

Podczas czytania tym momencie do laboratorium weszła Kami, jej szkliste zielone oczy rozszerzyły się na widok tego co było po mojej prawej stronie,

Gdy czytałem jej teczkę nie zauważyłem gdy moja córka otworzyła oczy i patrzyła się na mnie i moją żonę w tej cholernej szklanej tubie, jej oczy nie były normalne, wyglądały jakby zaczynały się stopniowo rozmazywać.

Gdy straciłem przytomność i obudziłem się stałem z pistoletem przy skroni, bardzo chciałem oderwać broń od głowy, ale nie mogłem się ruszać, obok siebie zobaczyłem moją żonę bez górnej części czaszki i Weronikę, która siedziała między nami i cichutko wyszeptała, "nie martw się tato, zaraz znów będziesz szczęśliwy..."

*po więcej takich opowieści czytanych przez lektora zapraszam na kanał auDARKio, link:https://www.youtube.com/channel/UCZqArqQl773lza-LyfgFfxQ*

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje