Historia
Basen
W jednym z hiszpańskich kurortów stoi basen, którego miejscowi omijają. Mówią, że przynosi nieszczęście. Woda ciepła, przejrzysta, gładka jak szkło; odbija bezchmurne niebo i leniwe światło południa. Nic nie zapowiada tragedii.
Pierwsza zdarzyła się tuż po przyjeździe młodego Polaka, który osiedlił się z rodzicami w Katalonii. Leczył się psychiatrycznie, całkowicie od nich zależny – jak dziecko. Gdy zginęli w wypadku samochodowym, został sam. Tydzień później przyszedł nocą z torbą alkoholu. Pił długo. Za długo. Nad ranem wyłowiono ciało.
Druga pozostaje niewyjaśniona. O świcie znaleziono mężczyznę zmarłego z przedawkowania. Leżał twarzą w dół, ręce wciąż zaciśnięte na pustej strzykawce. Mówiono o nocnej imprezie, porachunkach. Śledztwo umorzono.
Trzecia – pięć lat temu. Holender na miesiącu miodowym w Lloret de Mar dowiedział się o zdradzie żony. Odszedł bez słowa. Powiesił się na figowcu rosnącym przy basenie.
Trzy tragedie wystarczyły, by obiekt zamknąć. Na razie.
Woda jest nadal czysta. Niebo odbija się w niej tak samo jak dawniej. Ostatnio ktoś widział, jak powierzchnia zafalowała sama z siebie, choć nie było wiatru. Jeśli kiedyś go otworzą, znów będzie wyglądał niewinnie. I znów będzie zabijał.
Komentarze