Historia

Furtka

białadama 7 6 lat temu 7 715 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Furtka... Nieodłączny element każdego gospodarstwa. Jakże złowroga może być taka, niewinna by się zdawać mogło rzecz.

Mieszkam w domu jednorodzinnym. Wprowadziłem się tam z żoną jakoś po wakacjach. Dom naszych marzeń, duży z pięknymi pokojami, olbrzymie podwórko. Od razu kupiłem owczarka Niemieckiego, był szczeniakiem jak go brałem ze schroniska. Chciałem by wyrósł na psa obronnego, strzegącego mojej posesji. Wszystkie nasze oszczędności poszły w dom. Cały teren ogradzał ładny płot, czego nie można było powiedzieć o furtce. Dlaczego ktoś miał śliczne ogrodzenie wykonane z nowych desek, pomalowane i ozdobione, a furtka była stara i zniszczona. Niewiele wiedziałem o poprzednich właścicielach, wiem tyle, że byli to jacyś starzy ludzie (mówiono, że mają jakąś chorobę psychiczną).

Pewnego dnia postanowiłem odnowić furtkę. Kupiłem farbę, pędzle i popołudniem zacząłem malować. Nawet nie zauważyłem kiedy ten czas zleciał! Malowałem całe 7 godzin! Jak to możliwe, że coś tak małego tyle malowałem?! Nie przejąłem się tym. Efekt końcowy był świetny. Furtka była jak nowa.

Rano przeżyłem szok. Okno z kuchni było na wprost furtki. Wyjrzałem przez nie i spostrzegłem, że jest zniszczona i stara tak jakbym nic przy niej nie robił. Jak to możliwe?! Cały dzień ją malowałem przecież... Żona również nie mogła w to uwierzyć, było to bardzo, bardzo dziwne, ale jak się później okazało, istny horror miał dopiero nadejść.

Od tego wydarzenia minął równy rok. Mój owczarek był już spory. W wigilie, poszedłem na dwór się przewietrzyć, moim oczom ukazał się straszny widok. Przed furtką, wewnątrz placu (ktoś musiał wejść na moją posesje, chociaż furtka była zamknięta od środka) był niebieski wózek dziecięcy a w środku poćwiartowany mój pies. Kto mógł to zrobić?! I skąd ten wózek?! Wystraszyłem się nie na żarty. Gdy miałem zakopać mojego psa w ziemi zauważyłem że na wózku był napis "masz jeszcze czas, by odwrócić czas" Co to do cholery miało znaczyć?! Nie mówiłem nic żonie, jak się pytała o psa powiedziałem, że uciekł, nie chciałem jej martwić.

Pewnej nocy wstałem by się napić. Wszedłem do kuchni, wyjrzałem przez okno. Światła latarni oświetlały ogrodzenie i część placu, w tym furtkę. Zauważyłem przy niej małą, skuloną czarną postać. Patrzyłem się w nią, nie miała twarzy, ciężko było nawet zauważyć kończyny. Gdy się tak w nią wpatrywałem czułem olbrzymią pustkę, tak jakbym stracił coś bardzo ważnego dla mnie. Nie rozumiałem tego uczucia. Otworzyłem lodówkę, wziąłem wodę, gdy wyjrzałem ponownie za okno postaci już nie było. To okropne uczucie jednak nie zniknęło, towarzyszyło mi jeszcze przez parę dni.

Minął kolejny rok, zapomniałem już o tym dniu kiedy widziałem tą postać. Wchodziłem do siebie na plac. Na ziemi na moim już terenie leżał miś. Miał wypalony napis "Czas, czas który... " reszta była nieczytelna. Zacząłem się zastanawiać czy to ja już świruje czy to się jednak dzieje na prawdę. Powiedziałem o tym wszystkim mojej żonie. Nie uwierzyła mi, kazała mi się leczyć. Do następnego roku nic się nie działo...

Znowu minął kolejny rok. Wróciłem z pracy, otworzyłem moją furtkę i wszedłem na posesje z tym, że nie moją. Furtka się zatrzasnęła i nie mogłem się wrócić. Zacząłem się rozglądać. Dom i otoczenie było bardzo podobne do mojego. Zauważyłem bawiące się małe dziecko na trawie przed domem. Obok stał niebieski wózek dziecięcy, dziecko trzymało w ręku małego misia. Nagle za plecami dziecka pojawiła się mała, czarna postać, którą już widziałem. Dziecko bawiło się dalej. Przed wejściem do domu stał jakiś facet. był chyba sparaliżowany ze strachu bo nawet nie drgnął (w sumie też byłem). Dziecko bawiło się jakby nigdy nic. Nagle postać wyciągnęła swoją rękę nad małego. Dziecko zaczęło się palić! O mój Boże jak ono płakało!! Nie mogłem nic zrobić... Nagle ocknąłem się przed furtką. Bałem się przez nią przejść. Przeszedłem, lecz wszystko było normalne. Nie było dziecka, faceta i tej postaci. Uznałem, że wpadam w chorobę psychiczną.

5 lat później już nic nie pamiętałem z tego co widziałem i przeżyłem związanego z furtką. Dorobiłem się potomstwa. Też nas status społeczny się znacząco polepszył. Pewnego dnia mój mały synek bawił się w ogrodzie przed domem. Patrzyłem z okna jak się bawi. W momencie przeżyłem szok! Zauważyłem, że obok stoi niebieski wózek, a mały bawi się misiem. Przeżyłem istne Déjà vu! Wybiegłem z domu stanąłem przed wejściem i tylko widziałem jak mój synek płonie... Nie zauważyłem nawet kiedy wzięło ono butelkę rozpałki do grilla. Strach mnie sparaliżował, nie mogłem się ruszyć, a ono płonęło...

"Czas, czas który miałeś, a nie wykorzystałeś" Hasło w celi na ścianie nad moim łóżkiem, było już tam jak wylądowałem w więzieniu.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

10/10
Odpowiedz
Super 7/10
Odpowiedz
Fajna pasta szybko się czyta,nie ma błędów i idzie się wkręcić propsy dla autora :)
Odpowiedz
TO NAPEWNO NIE SLENDER
Odpowiedz
o co chodzi w tej historii?
Odpowiedz
też już to czytałam i też fajna historia.
Odpowiedz
poje**ne, fajne, ale za co siedzi?
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje