Historia

Dwunaste piętro

białadama 17 9 lat temu 11 674 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Życie na dwunastym piętrze nie było takie złe, widok z okna, na ruchliwe miasto bywał nawet przyjemny. Jedynym problemem były te windy.

W małych pomieszczeniach, od dziecka czułem się nieswojo. Ale jakoś trzeba sobie radzić.

Czekałem na windę, to zawsze trwa chwilę, więc staram się w tym czasie czymś zająć.

Po dłuższym czekaniu, zniecierpliwiony, z nudów, zacząłem przeszukiwać swoje kieszenie. Telefon, chusteczka, klucze..

Po chwili zdałem sobie sprawę, że winda jest już na miejscu. Zdziwiłem się, bo nie usłyszałem żadnego dźwięku, sygnalizującego sam jej przyjazd, a zazwyczaj był on zdecydownie słyszalny, nie dostrzegłem nawet momentu w którym drzwi się otworzyły.

Wzruszyłem ramionami i po prostu wszedłem do środka, a następnie nacisnąłem przycisk, dzięki któremu dojadę do celu.

Nie wiedziałem wtedy, że okaże się to błędem.

Po wejściu do windy, powietrze nagle zrobiło się jakby ciężkie i gęste, czułem jak zapach cebuli (?) podrażnia moje nozdrza, ale nie mogło to być nic innego, jak zapach dochodzący wcześniej z jakiegoś mieszkania. W końcu w porze obiadowej, to norma.

Stałem w windzie, drzwi były zasunięte, znowu nie zauważyłem tego momentu.

Jedynym źródłem światła była mała, świecąca się lampka, na samej górze, chociaż zazwyczaj było ich więcej.

Winda nagle skoczyła w górę, po czym zaczęła się powoli opuszczać, towarzyszyło temu tak uciążliwe skrzypienie, że przyłożyłem dłonie do uszu i czekałem z zamkniętymi oczami, aż będę na dole.

Czułem, że moja głowa boli mnie coraz bardziej, a ból w uszach nie daje mi spokoju, chciałem po prostu opuścić tę cholerną windę.

Spojrzałem na wskaźnik. 12 piętro. Jak to możliwe?

Winda była oczywiście zepsuta. Bałem się jedynie, że nagle spadnie w dół i nie będę miał nawet możliwości jak się uratować.

Usłyszałem donośny dźwięk, jakby ktoś zrzucił wielki kawałek metalu z wysokiego piętra na chodnik, następnie winda znów poszła w dół.

Światło emitowane przez tę maleńką żarówkę zaczęło migotać, po czym zgasło całkowicie, zostawiając mnie w tych przerażających ciemnościach.

Powietrze robiło się coraz cięższe, nie czuć było już cebuli, można było natomiast wyczuć coś w rodzaju gnijącego jedzenia, trudno było opisać ten odór. To było naprawdę nie do zniesienia, zacząłem kaszleć, po chwili prawie się dusić, ale nadal starałem się zachować spokój, jakkolwiek było to możliwe.

W końcu nie wytrzymałem, zacząłem uderzać w ściany i krzyczeć, prosić o pomoc, ale to nic nie dało.

Miałem wrażenie, że nie znajduję się w moim wieżowcu, a w zupełnie innym miejscu. Tego naprawdę nie dało się opisać.

Nagle winda jakby odbiła się, a następnie zatrzymała, było to tak przerażające uczucie, że przykucnąłem i skuliłem się tak, aby aż tak dotkliwie nie odczuć bólu głowy, który towarzyszył mi przez ten cały czas.

Jak długo to potrwa? Nieważne. Chcę stąd wyjść.

Nagle drzwi zadrżały i rozsunęły się same. Wyjrzałem z windy, aby zorientować się na którym piętrze jestem, gdyż wskaźnik nie działał.

Na korytarzu nie było żadnego światła.

Powoli wyszedłem, pierwsze co zrobiłem, to oparłem się o ścianę i zaczerpnąłem powietrza.

Sama ściana wydawała się być mokra, czułem się, jakbym przyległ do zaparowanej szyby.

Na fotelach i kanapie widać było coś w rodzaju grzyba, jakby meble zaczęły gnić. Wokół nie było niczego oprócz porozrzucanych walizek, odzieży i tym podobnych rzeczy.

Poczułem lekki powiew wiatru, postanowiłem więc udać się od razu w kierunku wyjścia z budynku.

W połowie sali można było zobaczyć wielką otchłań, jakby dziura bez dna, tak przynajmniej to widziałem.

Cały czas starałem przekonywać się, że to koszmar, z którego niedługo się przebudzę, jednak tak się nie stało.

Poczułem oddech na moim karku, natychmiast się odwróciłem. Widziałem za sobą wysoką postać, przejeżdżała powoli palcem wzdłuż ściany, uśmiechała się do mnie coraz szerzej.

Chciałem już opuścić to miejsce, ale nie byłem w stanie się nawet ruszyć.

Nie wiem gdzie jestem, nie wiem nawet ile czasu minęło od momentu kiedy prowadziłem moje normalne życie.

Gdziekolwiek się znajduję, nie jestem sam.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Niesamowicie słaba pasta
Odpowiedz
Jedyne co mi się nie podoba to tytuł. Bo tak na prawdę nie wiadomo na którym piętrze wysiadł i wg akcja nie dzieje się na dwunastym piętrze tylko w windzie ;) po tytule oczekiwałam opowiastki o jakimś nawiedzonym wieżowcu czy coś ale nawiedzonej windy ze smrodem cebuli sie nie spodziewałam .. Opowiadanie słabo średnie
Odpowiedz
Czyli z tego wynika że jesteś w tym pomieszczeniu i piszesz opowiadanie. Nie jesteś sam i co? Co się dalej stanie? Zginiesz? Uciekniesz? Niedopracowane trochę. ;)
Odpowiedz
Super *o*
Odpowiedz
[+]
Odpowiedz
To już trzecia pasta o windzie, jaką czytam. XD
Odpowiedz
Fantastyczne, tylko że moja fobia przed windami się poszerzyła ;____;
Odpowiedz
Zawsze jak widzę autora BIAŁADAMA to już wiem, że warto czytać ;)
Odpowiedz
Swietne! Od dawna czekalem na cos takiego. Jednak przydalaby sie kontynuacja.
Odpowiedz
Historia godna podziwu, gratulacje dla jej autora. :)
Odpowiedz
dooooobre *.*
Odpowiedz
Świetna historia,świetny pomysł!
Odpowiedz
Ogólnie dobre, ale końcówka niedopracowana, zakończenie bez wyjaśnienia co, gdzie i jak, przydałaby się kontynuacja ;)
Odpowiedz
Bardzo dobrze napisane, jak zwykle nie podoba mi się końcówka;) rozumiem bohatera, nie przepadam za windami, mam lęk wysokości.
Odpowiedz
Nie powinno być dalszego ciągu. Powinno tak zostać. Jest dobrze, cd może tylko to popsuć.
Odpowiedz
Super ja też czekam na cd :D
Odpowiedz
dla mnie super napisane :) czekam na CD. :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje