Historia

Nie wolno zabijać

Użytkownik usunięty 9 6 lat temu 5 739 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Jest ciemna, styczniowa noc. Idę przed siebie, drogą pośród drzew. Wokół mnie tylko pola pokryte śniegiem i zimny, świszczący wiatr. Na niebie nie ma chmur, lecz próżno szukać na nim gwiazd. Jest tylko mleczno-biała, prawie pełna tarcza księżyca. Pełnia już blisko, niedobrze. Mijam tory kolejowe i widzę jak droga zakręca przy niedużej górce, na której są jakieś po PGR-rowskie ruiny, wszystko oświetlane jest słabym światłem rzucanym przez starą, czasem migającą latarnię. Miejsce to wyglądałoby nawet urokliwie, gdyby nie mróz i ten cholerny wiatr. W oddali widzę światła zbliżającego się samochodu. Idę dalej. Po chwili samochód jest na tyle blisko, że mogę zobaczyć, iż jest to radiowóz. Radiowóz wróży kłopoty myślę i nie mylę się zbytnio. Samochód miga niebieską syreną i zjeżdża na pobocze. Wysiada z niego policjant, a w kabinie dostrzegam jeszcze jednego. -Halo ! Co pan tutaj robi ? Woła policjant. Milczę.

-Słyszy mnie pan ?! Podchodzi do mnie powoli, oświetlając mi twarz latarką.

-Co pan tutaj robi ?! Ponawia pytanie.

-Idę. Odpowiadam.

-Oszalałeś człowieku !? Do najbliższej wsi jest 35 kilometrów, jest środek nocy i 20 stopniowy mróz. Coś ci się stało ? Zostałeś napadnięty ? Potrzebujesz pomocy ?

-Nie potrzebuje żadnej pomocy ! Mówię. Po porostu jedzcie dalej, a nikomu nic się nie stanie. Nie wolno zabijać. Zostawcie mnie , zapomnijcie o mnie. Policjant cofa się wyraźnie zaniepokojony i gestem przywołuje swojego partnera z samochodu.

-Zobacz co my tutaj mamy. Mówi szeptem, lecz ja i tak wszystko słyszę.

-Jakiś dziwny typ, idzie sam na środku pustkowia, w 20 stopniowym mrozie, do tego jakoś dziwnie gada. Może to jakiś zbieg ? Lepiej będzie jak weźmiemy go na komendę i tam wszystko dokładnie sprawdzimy, a on przy okazji spędzi noc w cieple. To będzie taki dobry uczynek. Mówi i uśmiecha się.

- Chodź do radiowozu. Tym razem zwraca się do mnie.

- Zawieziemy cię na komendę, spędzisz noc w cieple i dostaniesz coś ciepłego do jedzenia. Mówi, po czym kładzie mi rękę na ramieniu.

-Zostawcie mnie! Krzyczę, po czym chwytam policjanta za rękę i rzucam nim.

Upada 6 metrów dalej.

-Nie wolno zabijać. Mówię i zaczynam iść.

Drugi policjant wyrwał się z osłupienia i teraz biegnie na mnie z pałką. Potężny cios spada na moje plecy. Normalny człowiek w tym momencie upadłby na twarz, ale nie ja. Odwracam się i uderzam policjanta w splot słoneczny. Słyszę trzask pękających żeber. Czuje zapach krwi. Teraz już tego nie powstrzymam. Policjant upada plecami na ziemię. Widzę jak patrzy na mnie zaskoczony, widzę jak brodzi krwią z ust. Jego serce już nie bije, zostało mu kilkanaście sekund życia. -Nie wolo zabijać ! Krzyczę. Z chwilowego odrętwienia wyrywa mnie huk i szarpnięcie. To pierwszy policjant. Zdążył się podnieść i teraz strzelił do mnie. Chyba dostałem w głowę. Policjant zaskoczony tym, że jeszcze żyję, stoi i wpatruje się we mnie z głupią miną. Nie marnuję czasu. Podbiegam do niego i wyrywam mu broń. Robię to z taką siłą, że policjant traci przy tym kilka palców. Chwytam zaskoczonego policjanta i rzucam nim o radiowóz. Gdy jego ciało uderza o metal, słyszę jak pękają mu kości. Od takiego uderzenia ginie od razu. Zostaję sam na środku pustkowia. Stoję głośno dysząc i rozglądam się zrozpaczony. Wszędzie jest krew. Na śniegu, na drzewach, na radiowozie, na mnie. Znów mi się nie udało. -Nie wolno zabijać ! Krzyczę przez łzy ostatni raz i odchodzę. Musze zdążyć przed pełnią.

Poprawiłem z deczka: systemerror

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać
Dokonaj zmian: Edytuj

Komentarze

Fajna pasta, bardzo klimatyczna :>
Odpowiedz
Dobre :)
Odpowiedz
Nie kumam główny bohater zabija a potem wrzeszczy Nie Zabijaj
Odpowiedz
Jak ja mogłam przeczytać,,biegnie na mnie z pralką"? XDDD
Odpowiedz
gdyby nie te wyrwane palce i rzut na 6m to nawet mógłbym to znieść ale to wg mnie bajka dla dzieci
Odpowiedz
Mam pytanko do autora. czy główny bohater tej opowieści jest młodym lykantropem? Jeśli to lykanin to chciałabym zauważyć, że strzał w głowę mógłby go zabić. jeśli zaś inne stworzenie światła księżycowego to przepraszam ^^'
Odpowiedz
dobre :)
Odpowiedz
jebać akapity kim ten ziomek był wilkołakiem :D ^ ^ ??
Odpowiedz
niezłe choć szkoda, że nie ma od akapitów dialogów wyglądało by to "czytelniej", pisz dalej ;)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje