Historia

Fobie....

aria 4 8 lat temu 867 odsłon Czas czytania: ~5 minut

Jest w domu pełno osób.Rodzice zrobili przyjęcie bo urodził się twój młodszy brat. Jesteś zły że tyle baranów kręci się w twojej kuchni, na twoim korytarzu a nawet wchodzą do twojego pokoju gdy pomylą go z twoją łazienką. Masz tych wszystkich ludzi dosyć. Siedzą już dwie godziny i nic nie zapowiada sie aby w końcu wyszli i dali ci spokój. Nie masz humoru na przyjęcia. Jesteś niespokojny i nie możesz sobie znaleźć miejsca. Masz dość bachorów latających po domu aż w końcu zdecydowałeś je nastraszyć. Wchodzisz pod łóżko i myślisz o tym jakie to głupie ale przynajmniej ucieszy cie widok przerażonych oczek tych wszystkich rozpuszczonych dzieciaków. Wołasz swoich kuzynów po imieniu. Przychodzą a raczej wbiegają jak jakieś stado. Udało ci się ich nastraszyć wyciągając rękę z łóżka i łapiąc jednego bachorka za nogę. Wychodzisz z pod tego cholernego łóżka i siadasz na nim. Patrzysz na pogodę za oknem i wzdychasz. Znów pada. Idziesz po coś do picia i wracasz do pokoju. Mimochodem spoglądasz na okno i widzisz na szybie napis; "ładnie to tak straszyć małe dzieci ?". Myślisz że któryś z wujków lub ciotek chce się odpłacić więc idziesz do salonu i patrzysz kogo może brakować. Nie ma ojca ale po chwili widzisz że wychodzi z toalety. Wracasz do pokoju otwierasz okno i zmazujesz ten niedorzeczny napis na szybie. Masz pokój na parterze i bez trudu mógłbyś wyjść przez okno. Ta myśl utkwiła w twojej głowie. Mógłbyś się uwolnić od tego przyjęcia, uciekając. Nie zastanawiasz się długo. Bierzesz telefon i wychodzisz przez okno. Powoli zachodzi słońce ale jeszcze jest jasno. Idziesz przez ogród i nagle zaczynasz biec. Gdy dotarłeś do parku dostajesz sms. Myślisz że to rodzice i nie mylisz się. Na wyświetlaczu widnieje napis. "Ojciec". Odbierasz i mówisz "Cześć tato, poszedłem się przejść", ale po drugiej stronie nikt ci nie odpowiada."tato?" pytasz trochę zirytowany że nie odpowiada. Lecz nic, tylko chrapliwy oddech."Zadzwoń jak będziesz mógł się odezwać" mówisz i rozłączasz się. Więcej już twój ojciec nie zadzwonił. W końcu po dość długim spacerze wracasz do domu. Jest już ciemno i patrzysz na dom. Nie palą się żadne światła. Jesteś szczęśliwy że impreza się skończyła i bez strachu wchodzisz do domu. Zapalasz światło na przedpokoju i mówisz że już jesteś w domu ale odpowiada ci głucha cisza. Marszczysz brwi i zaczynasz czuć że jest jakoś dziwnie. Wchodzisz do salonu i wszędzie są brudne naczynia i zabawki twoich kuzynów. Nie masz pojęcia gdzie wszyscy się podziali. Dzwonisz do ojca. Odbiera po dwóch sygnałach. "Gdzie jesteście ?" Lecz słyszysz tylko chrapliwy oddech a zaraz po nim ciężki chrapliwy głos mężczyzny:" Nie ładnie straszyć małe dzieci. Tak się nie robi". Wiesz że to nie twój ojciec. "O co ci chodzi ? Najarałeś się koleś czy co ?" Mówisz trochę zdenerwowany. Po tych słowach słyszysz śmiech mężczyzny."Widzę cię, jesteś sam w salonie tyłem do okna, spójrz na nie". Patrzysz na okno i widzisz że na szybie jest coś napisane. Podchodzisz do szyby i czytasz:" Nie patrz pod łóżko". Myślisz że to jakiś żart. Po chwili dzwoni telefon. To twoja mama. Odbierasz i z ulgą słyszysz swoją mamę która mówi że wszyscy poszli na pokaz fontanny multimedialnej. Pytasz się czy jest z nimi tata, mama mówi ci ze stoi obok niej. Chcesz do nich dołączyć ale mama mówi ci ze nie ma sensu bo zaraz wracają. Żegnasz się z mamą i patrzysz na napis na szybie to na drzwi do swojego pokoju. Zaczynasz się bać. Idziesz do kuchni siadasz przy stole i pijesz piwo choć nie powinieneś ale i tak pijesz myśląc że to cię odpręży. Nagle słyszysz jak otwierają sie drzwi od twojego pokoju. Przerażony łapiesz deskę do krojenia i czekasz na napastnika ale on się nie pojawia. Powoli włączasz radio bo masz dość ciszy. Akurat włączyłeś na lokalna stacje której zawsze słucha ojciec. Bierzesz piwo i popijasz spory łyk. łapiesz się za głowę już zmęczony tą całą chorą sytuacją. Myślisz że ktoś ci robi głupi kawał ale z drugiej strony wolisz tego kogoś nie lekceważyć. W radiu podają wiadomość z ostatniej chwili. Podkręcasz głośność i słyszysz że z okolicznego szpitala psychiatrycznego uciekł starszy i chory na schizofrenie mężczyzna. Słyszysz że wcześniej był profesorem itp. że jego fobią były łóżka, bał się co sie pod nimi może skryć dlatego spał zawsze na materacu. Nie możesz uwierzyć własnym uszom. Jak można bać się kurzu pod łóżkiem ?. Myślisz na głos mówiąc "Ale debil" i popijasz łyk piwa i nagle dzwoni twoja komórka. Odbierasz i słyszysz:" Nie obraża się ludzi". Odrywasz telefon od ucha i rozłączasz się. Idziesz do lodówki po drugie piwo i kątem oka zauważasz czyjąś postać na korytarzu. Osoba idzie ku tobie powoli i staje już w świetle kuchennej lampy. Widzisz mężczyznę w białym kitlu. Ma nie przeniknioną minę. Nie wiesz co masz robić więc stoisz z drugim piwem w ręku. Naglę mężczyzna się odzywa:" Myślisz że to zabawne straszyć innych ?" pyta cię. Kręcisz przecząco głową jakbyś zapomniał języka w gębie. :"Mnie sie wydaje że wręcz przeciwnie". Powoli się cofasz i łapiesz patelnie. Nieznajomy śmieje się widząc twoją bojową postawę."Myślisz ze mnie tym skrzywdzisz ?". Po tych słowach odwraca się i wychodzi z kuchni wolnym krokiem a ty powoli patrzysz gdzie idzie i dzwonisz na policje, ale z głębi domu dobiega cię głos mężczyzny:"Nie radził bym". Odkładasz telefon i idziesz za mężczyzną do swojego pokoju. Własnie stoisz tuż za nim i z całej siły uderzasz go patelnią w głowę a potem drugi raz i następny. Mężczyzna nie broni się tylko opada głucho na podłogę i mówi z wrednym uśmieszkiem:"Tak! zabij mnie a mój duch nie da ci spokoju". Przerażony cofasz się i widzisz że mężczyzna śmieje się coraz głośniej i nagle wyciąga nóż i dźga sam siebie w samo serce."Nie!" Krzyczysz i dzwonisz na pogotowie. Pogotowie przyjeżdża ale nic nie mogą zrobić. Mężczyzna umarł.

Teraz w twoim domu słyszysz kroki i odgłosy śmiechu a od czasu do czasu dzwoni telefon i słyszysz chrapliwy oddech samobójcy. Nie możesz też spać spokojnie bo wydaje ci sie ze ciągle ktoś jest pod twoim łóżkiem...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Po raz kolejny popieram Адриан Сташаков, to wszystko dzieje sie zdecydowanie za szybko.
Odpowiedz
Całkiem, całkiem... chociaż trochę bym rozbudował wątki dla większego napięcia, akcja momentami dzieje się na szybko :)
Odpowiedz
super :3
Odpowiedz
dobra historia
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje