Historia

Uśmiechnięty Mężczyzna

sundowner 16 7 lat temu 12 620 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Około pięć lat temu mieszkałem w centrum dużego miasta w Stanach Zjednoczonych. Zawsze byłem nocnym markiem, więc bardzo często się nudziłem, gdy współlokator poszedł już spać, bo zdecydowanie do wielbicieli nocy nie należał. Aby zabić czas chadzałem na długie spacery i rozmyślałem.

Cztery lata spędziłem w ten sposób, samotnie przechadzając się nocą po okolicy i nigdy nie miałem powodu, by mieć przed tym obawy. Zawsze żartowaliśmy ze współlokatorem, że w tym mieście nawet dilerzy narkotyków są mili. To wszystko zmieniło się w zaledwie kilka minut jednego wieczora.

To była środa, gdzieś między pierwszą a drugą nad ranem, a ja przechodziłem obok patrolu policji w parku, dość daleko od mojego mieszkania. To była cicha noc, nawet jak na środek tygodnia, bardzo mały ruch na ulicach i prawie nikogo na chodnikach. Park, jak przez większość nocy, był kompletnie pusty.

Skręciłem w krótką uliczkę poboczną, aby zawrócić i wrócić do domu. Wtedy zauważyłem go po raz pierwszy. Na samym końcu ulicy, po mojej stronie chodnika, widać było sylwetkę mężczyzny, tańczył. To był dziwny taniec, posobny do walca, ale każdy "blok taneczny" kończył dziwacznym ślizgiem do przodu. Chyba najłatwiej jest to nazwać chodem tanecznym, a kierował się wprost w moją stronę.

Wnioskując, że zapewne jest pijany, szedłem tak blisko jezdni jak tylko mogłem, aby zapewnić mu dużą część chodnika do swobodnego przejścia. Im bardziej się zbliżał, tym bardziej zauważałem, jak zgrabnie się poruszał. Był bardzo wysoki i chudy, miał na sobie stary garnitur. Tańcząc nadal się do mnie zbliżał, aż mogłem zobaczyć jego twarz. Miał szeroko otwarte oczy, głowę lekko pochyloną do tyłu, wpatrywał się w niebo. Jego usta przybrały boleśnie szeroki, kreskówkowy kształt uśmiechu. Widząc to postanowiłem przejść na drugą stronę ulicy, zanim "podtańczy" jeszcze bliżej.

Odwróciłem wzrok od niego i przekroczyłem pustą jezdnię. Kiedy dotarłem na drugą stronę, spojrzałem na niego raz jeszcze... znieruchomiał, wyraźnie podążając za moimi śladami. Przestał tańczyć i stał w bezruchu, jedną stopą na jezdni, idealnie równolegle do mnie. Stał do mnie przodem, ale wciąż wpatrywał się w niebo. Szeroki uśmiech nie opuścił jego twarzy.

Kompletnie wyprowadziło mnie to z równowagi i pozbawiło jakiejkolwiek odwagi. Zacząłem iść, ale nie spuszczałem wzroku z faceta. Nadal się nie poruszył. Po przejściu kilkunastu metrów oderwałem wzrok od niego i spojrzałem na chodnik przede mną. Ulica i chodniki naprzeciwko były zupełnie opustoszałe. Wciąż zdenerwowany obejrzałem się za siebie, ale jego już tam nie było. Po krótkiej chwili ulgi, moim oczom znów ukazał się on. Przeszedł na drugą stronę ulicy i był teraz lekko przykucnięty. Nie byłem tego pewny ze względu na odległość i cienie, ale zdecydowanie skierował się w moją stronę. Spuściłem go z oczy na nie więcej, niż 10 sekund, więc oczywistym było, że poruszał się szybko.

Byłem tak zszokowany, że przystanąłem na jakiś czas, wgapiając się w niego. Nagle znów zaczął iść w moją stronę. Wykonywał dalekie, groteskowe kroki, stojąc na palcach. Tak, jak postacie w kreskówkach skradają się do kogoś. Z wyjątkiem tego, że on poruszał się bardzo, bardzo szybko.

Chciałbym powiedzieć, że uciekłem lub wyjąłem gaz pieprzowy lub telefon. Cokolwiek. Nie zrobiłem tego, po prostu stałem nie będąc w stanie się ruszyć podczas, gdy uśmiechnięty mężczyzna zbliżał się to mnie.

Znów się zatrzymał, w odległości około 3-4 metrów ode mnie. Nieprzerwanie się uśmiechał i wpatrywał w niebo.

Kiedy wreszcie zebrałem się w sobie na tyle, że coś z siebie wykrztusić, rzuciłem pierwszym, co mi przyszło do głowy. Chciałem zapytać: "Czego, kurwa, chcesz?!" zezłoszczonym, władczym tonem. Zamiast tego, z moich ust wydobyło się piskliwe: "Czego, kuuuu..."

Nie wiem, czy ludzie są w stanie wyczuć strach, ale z pewnością mogą go usłyszeć. Ja usłyszałem go w swoim własnym głosie, a to tylko jeszcze bardziej mnie zaniepokoiło. W ogóle na to nie zareagował. Stał tam i wciąż się uśmiechał.

I po tym wszystkim, co zdawało się trwać wieczność, odwrócił się i bardzo powoli odszedł, tanecznym krokiem. Tak po prostu. Nie chcąc znów odwrócić się do niego tyłem, obserwowałem go jak odchodzi, aż był tak daleko, że prawie nie było go widać. I wtedy coś do mnie dotarło. Nie oddalał się już, ani nie tańczył. Z przerażeniem obserwowałem, jak odległy kształt staje się coraz większy i większy. Wracał do mnie. I tym razem biegł.

Ja też zacząłem biec.

Biegłem tak długo, aż wybiegłem na lepiej oświetloną ulicę, wzdłuż której poruszały się nieliczne samochody. Spojrzałem wówczas za siebie, ale jego nigdzie nie było widać. Przez resztę drogi do domu spoglądałem co jakiś czas za siebie, za każdym razem spodziewając się zobaczyć jego głupkowaty uśmiech, ale tak się nie stało.

Mieszkałem w tym mieście jeszcze przez kolejne sześć miesięcy. Nigdy więcej nie wyszedłem na spacer. Jego twarz miała w sobie coś takiego, czego zawsze się bałem. Nie był pijany, nie wyglądał na naćpanego. Sprawiał wrażenie całkowicie obłąkanego. I uwierzcie, był to bardzo, bardzo straszny widok.

---

Tłumaczenie: Lestatt Gaara

Autor: blue_tidal @ Reddit NoSleep

(CC) BY-NC-ND 3.0 © Przy kopiowaniu proszę o zachowanie autora, tłumacza i obu źródeł.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

a masz jego fotkę ?:D
Odpowiedz
5/10
Odpowiedz
żarło, a zdechło...
Odpowiedz
Zapowiadało sie super ale koniec beznadziajny 6/10
Odpowiedz
jprdl wyobrażcie sb slender z oczami japończyka szeroko otwartymi i zakrwawionym,i uśmiechem od ucha do ucha,zęby ostre w kształcie trójkątów zakrwawionymi,patrzącymi się na Ciebie w totalnym bezruchu na baczność...wyobraźcie sobie ten moment kiedy znika we mgle ciemnej uliczki,i biegnie do was sprintem,wyobraźcie sobie Was w takiej sytuacji.W dodatku ON był w garniturze,co czyni to klasycznym horrorek jak ,,Krzyk'' tylko odbywający się w ciemnej uliczce,wyobraźcie sobie tańczącego mężczyzne w garniturze patrzącym sie w niebo,i uśmiechem opisanym powyżej *_______________*.w dodatku który zatrzymał się od was w odległośći 3-4 metrów od was.Totalny zawał serca...mam ochote napisać coś jeszcze ale niechce tego rozwijać...
Odpowiedz
bał się uśmiechniętego faceta w garniturze...
Odpowiedz
https://www.youtube.com/watch?v=_u6Tt3PqIfQ - zobrazowanie tego opowiadania :)
Odpowiedz
Zapowiadało się zajebiście, ale koniec beznadziejny
Odpowiedz
Mi z tym: http://www.dvdbeaver.com/film2/DVDReviews42/the%20mask%20blu-ray/large/large%20mask%20blu-ray%204brd.jpg xdd
Odpowiedz
A mi on http://www.blogcdn.com/news.bigdownload.com/media/2010/10/garrysmoddec3.jpg
Odpowiedz
Dobre . :D
Odpowiedz
Mało straszne, ale trzymające w napięciu :)
Odpowiedz
Dobre ;D
Odpowiedz
mi tam się odrazu skojażył Joker z Batmana :D
Odpowiedz
Niezłe, nawet se wyobraziłem tego typka, chciałbym być podobny do niego :)
Odpowiedz
O kurde. O.o dobre...
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje