Niespokój Niewinnych

Dodane przez: sundowner, 28.04.2013, 06:30
Reklama:
Wszyscy moi krewni pamiętają mojego ojca, jako duszę towarzystwa. Czarujący, charyzmatyczny i dosłownie zawsze na miejscu, gdy był potrzebny. Zaczynał jako policjant w małym miasteczku i w kilka lat ciężką pracą utorował sobie drogę do kariery detektywa. Zdobył nagrody i wyróżnienia za swoją służbę i staż pracy. Jego jedynym problemem była obsesja na punkcie jednej sprawy, do której go przypisano.

Przypadek Nancy Maynard był czymś dużym w mojej okolicy. Nastoletnia dziewczyna zaginęła w drodze do domu ze szkoły i w całej sprawie nie było najmniejszej poszlaki. Ojcu przydzielono tę sprawę i prowadził śledztwo. Zrobił wszystko, co było w jego mocy, aby dowiedzieć się, co się z nią stało, ale cały jego wysiłek nie przyniósł rezultatów. Wszyscy mówili, że przeczesywał miejsce zdarzenia niemal codziennie, przepytywał przyjaciół i członków rodziny, aby zdobyć najmniejszy skrawek informacji, zlecił ekipie informatyków policyjnych prześledzenie jej aktywności w sieci, ale nic nie odnaleziono.

Po kilku tygodniach media straciły zainteresowanie i sprawa ucichła. Rodzina Maynardów i moja stały się praktycznie jednością podczas tego okropnego okresu. Prosili i błagali mojego ojca, aby kontynuował poszukiwania ich córki. Powierzyli mu wszystkie swoje nadzieje i marzenia. Obiecał, że znajdzie ją nawet, jeśli go to zabije.

Po przejściu na emeryturę pracował nad sprawą prywatnie. Zamykał się w piwnicy na długie godziny i próbował poskładać wszystko do kupy, chciał mieć jakiś mocny ślad. Niestety, nie był w stanie dotrzymać obietnicy. Zmarł, zanim sprawa została rozwiązana. Zbyt wiele stresu, zbyt wiele fast foodów, zbyt mało ruchu. Na pogrzeb przyszło wielu policjantów, jego przyjaciół oraz rodzina, wliczając w to Maynardów. Podczas pogrzebu mówili o nim, jakby był święty już za życia. Bez mojego ojca, cała sprawa została oficjalnie zamknięta, nie miał kto się nią zająć.

Po pogrzebie moja matka była zbyt smutna, aby zająć się jego rzeczami. Poprosiła mnie, abym się tym zajął, oddał je komuś, wyrzucił lub schował. Mi nie było wcale łatwiej, szczerze mówiąc, ale przynajmniej mogłem oszczędzić matce bólu. Piwnica była pełna starych gratów ojca. Ubrania, meble i zasadniczo wszystko inne, co posiadał znajdowało się w piwnicy.

Uprzątnięcie tych rupieci zajęło mi kilka dni. Kanapy, meble sypialniane i inne podobne duże rzeczy wyniosłem z piwnicy i w większości wyrzuciłem. Pozostał jedynie materacy oparte o ściany piwnicy. Usunięcie ich poskutkowało odkryciem dużych, żelaznych drzwi ukrytych za nimi.

Drzwi były ciężkie i musiałem napierać na nie całą swoją masą, aby je otworzyć. Kurz i brud odpadł z zawiasów, gdy zaskrzypiały głośno w proteście przed otwarciem. Mój wysiłek został nagrodzony dostępem do ciemnych schodów prowadzących jeszcze dalej wgłąb ziemi. Wyglądało mi to na jakiś schron. Natrafiłem na kolejne żelazne drzwi, z którymi musiałem się męczyć, żeby je otworzyć. Przekroczyłem ich próg i krzyknąłem.

Powiem jedynie, że szczątki należały do Nancy Maynard. Nie wiadomo dokładnie jak umarła, ale nie było to zbyt przyjemne. Znalazłem kasety wideo z nagraniami tego, co zrobił jej mój ojciec. Ten chory skurwiel zmuszał ją do oglądania siebie torturowanej i wykorzystywanej. Gnębił ją nagraniami wideo jej rodziców żyjących po jej zniknięciu. Powiedział jej jak bardzo jej rodzice za nią tęsknią i o tym jak ich wspierał w ich rozpaczy. To tylko niewielka część okropności, których doświadczyła.

Był też pamiętnik z wpisami szczegółowo opisującymi, co jej robił. Po jaką cholerę to pisał? Najprawdopodobniej to była ta policyjna część w nim, nakazująca mu udokumentować wszystko. Wszystko, co państwo Maynard powiedzieli mu o Nancy, było zapisane w tym dzienniku. Pokazywał jej akta z jej własnym nazwiskiem na nich, artykuły w gazetach, nawet plakat z jej zdjęciem i informacją o zaginięciu. Pod koniec tego wszystkiego musiała być załamana. Ja sam byłem załamany, po obejrzeniu całości. Używał na niej technik przesłuchań, których się nauczył w pracy. Najgorsze w tym było to, że planował to powtórzyć, gdy już skończy z Nancy.

Jeśli mój ojciec wciąż by żył, natychmiast zabrałbym to wszystko na policję. Cholera, własnoręcznie mógłbym go zamordować. Mężczyzna, którego uważałem za ojca, był tak naprawdę wilkiem w owczej skórze. Potworem, nie człowiekiem. Tylko ktoś chory i zły do szpiku mógłby zrobić coś takiego młodej dziewczynie w domu, w którym mieszkał z żoną i synem. Dobrze, że nie zajmuje się już tą sprawą. Nie żyje. Jeśli Piekło istnieje, to mam nadzieję, że będzie się tam smażył przez resztę wieczności.

Zdecydowałem, że pozostanie to tajemnicą. W pewnych przypadkach niewiedza jest błogosławieństwem. Matka by umarła, gdyby się o tym dowiedziała, a nie zasługuje na to. Cała moja rodzina poniosła by konsekwencje deprawacji nieboszczyka. Nancy cierpiała bardziej, niż każdy z nas, nie licząc Maynardów. Policja dostanie cynk od anonimowego donosiciela o miejscu w lesie, w którym znajduje się płytki grób, a w nim szczątki Nancy Maynard. Mam nadzieję, że przynajmniej trochę im ulży...

Wiem natomiast, że ja nie zaznam już spokoju do końca życia.

---

Tłumaczenie: Lestatt Gaara
Autor: Macabre_Road @ Reddit NoSleep

(CC) BY-NC-ND 3.0 © Przy kopiowaniu proszę o zachowanie autora, tłumacza i obu źródeł.
Źródło: http://paranoir.pl/
Oceń:
26
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!