Historia

Wampiry cz.2

viper1992 3 9 lat temu 1 113 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Moi rodzice nie żyją. Powoli dochodziła do mnie ta myśl, jednak nie do końca wiedziałem co mam w tej sytuacji zrobić. Bezdomny podszedł do mnie i zapytał

-masz dokąd iść, jakaś rodzina czy przyjaciele?

Nie, nie chciałem mu wtedy odpowiedzieć. Chciałem wyjaśnień. Wstałem z kolan patrząc się z dołu co prawda na niego, jednak prosto w oczy zapytałem

- Co tu się stało?

Odpowiedział niechętnie

- To, co się tutaj wydarzyło, to co zabiło twoich rodziców, to był wampir. Wampir najniższej klasy, żadne wyzwanie dla Łowcy.

Spojrzałem na niego speszonym wzrokiem

- Czy ty jesteś łowcą?

- Tak. Zostałem łowcą w taki sam sposób jak ty. Każdy zostaje nim w ten sposób

Przez głowę przechodziło mi tysiące myśli, śmierć moich rodziców, wampir, w ogóle jak to wampir przecież wampiry to mity, bajki rodziców którymi straszą swoje dzieci, filmowa fikcja bez żadnego odzwierciedlenia w rzeczywistości. Jednak to co widziałem, to co zabiło moich rodziców było urzeczywistnieniem fikcji i mitów.

Moje rozkminy przerwał dźwięk syren, odwróciłem się i przez okno zauważyłem że podjechał radiowóz. Odwróciłem się, na ziemi nie było już zwłok wampira, jego głowy, ani śladu po bezdomnym. Policja wparowała do domu, zobaczyli zwłoki moich rodziców, mnie pomiędzy nimi, zabrali mnie ze sobą na komendę.

- Któryś z twoich sąsiadów zawiadomił nas o hałasie dobiegającym z twojego domu. Weszliśmy tam, a twoi rodzice nie żyją, wiesz co się stało prawda? Opowiedz nam o wszystkim tutaj jesteś bezpieczny.

Tak brzmiały słowa policjanta na komisariacie. Wiedziałem że najgorszą rzeczą jaką mogę teraz zrobić, to powiedzieć mu prawdę.

-Panie policjancie, usłyszałem hałas kłótni zszedłem na dół, zobaczyłem napastnika grożącego mojej mamie nożem, ojciec wyganiał mnie na górę, ale nie moglem sięruszyć ponieważ spanikowałem. Napastnik wyszeptał do mojej mamy ,,pamiętasz mnie suko? 10 lat przez Ciebie dostałem". W tej właśnie chwili wbił mamie nóż w szyję i zaczął borować na boki jej ranę. Ojciec zaatakował go w napadzie uczuć, jednak ten okazał się silniejszy. Pchnął moim ojcem o ścianę i skręcił mu kark. Szedł w moją stronę, ale zauważył was i musiał uciekać.

- Czy rozpoznałbyś jego twarz?

- Przykro mi panie władzo, nie dam rady nie widziałem go.

- Czy to bezdomny którego zatrzymaliśmy poprzedniego dnia po telefonie twoich rodziców?

- Nie panie władzo, tamten był niższy, poza tym mówil do mamy o 10 latach odciadki, pewnie jakiś zwyrol który szukał zemsty na adwokacie, którym była moja mama.

- Chłopcze to co się stało jest bardzo poważne, chcielibyśmy abyś został u nas na jedną noc.

- Dobrze panie władzo, chciałbym tylko skorzystać z toalety.

Policjant zaprowadził mnie do toalety, na szczęście znajdowało się tam małe okienko przez które mogłem się wymknąć.

Nie mogłem dalej ciągnąć tej maskarady. W głowie miałem tylko słowa bezdomnego, KAŻDY W TEN SPOSÓB STAJE SIĘ ŁOWCĄ. Wiedziałem już co chcę robić. Chcę polować na wampiry tak, jak to robi mój wybawca. Zresztą teraz jak tak o tym myślę, to nie wiedziałem wtedy co tak naprawdę robię. Wiem natomiast że chciałem znaleźć bezdomnego. Przed posterunkiem stał czyiś rower, więc wsiadłem na niego i zacząłem jechać jak oszalały przed siebie, wszędzie szukałem bezdomnego, nie mogłem go jednak znaleźć. Tak jakby rozpłynął się w powietrzu, nie było go nawet w miejscach w których najczęściej przebywał. Jeździłem tak dobre dwie godziny, gdy odezwał się we mnie głód. Byłem już bardzo głodny, zmęczony fizycznie psychicznie. Zawsze gdy miałęm doła z nawet błahych powodów, jechałem nad pewną niedużą rzekę, która płynęła na przedmieściach miasta, usiadłem na brzegu i zacząłem szlochać po cichu, jednak po chwili szloch pod nosem przerodził się w najprawdziwszy płacz.

Nie pamiętam ile to trwało, jednak po chwili przestałem, gdy tylko pojawiło się to uczucie. Uczucie które już znałem, ktoś mnie obserwował, wstałem na równ nogi i odwróciłem się. Zobaczyłem go. Wysoką postać. Postać bezdomnego. Patrzył się na mnie i przytakną kiwająć głową. Uczyniłem to samo.

-Wstawaj młody. Od jutra czeka nas sporo roboty.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

wciągające
Odpowiedz
Faaaaaaaaaaaaaaaaaaaaajne 8/10 :D
Odpowiedz
G E N I A L N E 10/10 jak scenariusz jakiegoś filmu
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje