Historia

Urządzenie

scaryguy 4 6 lat temu 5 959 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Mój dziadek był utalentowanym wynalazcą. W ciągu swojego życia opatentował ponad czterdzieści wynalazków, które pozwoliły mu żyć w dostatku po przejściu na emeryturę. Wtedy mógł się skupić na pracy, która sprawiała mu przyjemność, a nie na takiej, która zapewniała pieniądze. Jego żona i nasza rodzina wspieraliśmy go podczas pracy nad tymi wynalazkami, chociaż wcale nas nie interesowały. Ale uwielbialiśmy spędzać z nim czas i wykorzystywaliśmy każdą okazję, by go odwiedzić.

Dziadek był niesamowicie utalentowany, a poza tym ludzie go lubili i miał ponadprzeciętne IQ. Był typem człowieka, który wywoływał uśmiech na twarzy każdego i każdy, bez wyjątku, lubił spędzać z nim czas.

Pewnego dnia dziadek zaprosił nas na pokaz swojego nowego wynalazku. Nazwał to „pracą swojego życia”, pracował nad nim przez ostatnie dwadzieścia lat i w końcu zbliżał się do jego ukończenia. Powiedział, że powinien dokończyć go w ciągu kilku tygodni, a teraz chciał się tylko pochwalić, jak był blisko.

Raz w tygodniu jadaliśmy obiad w domu dziadka i im bliżej było pokazu, tym bardziej był podekscytowany. Chodził po domu z ogromnym uśmiechem na twarzy. Głośniej się śmiał. Jego jedzenie smakowało lepiej. Wszystko, co z nim związane, emanowało radością.

I wtedy się skończyło.

Kilka dni przed pokazem, otrzymaliśmy telefon. Dzwonił dziadek, by powiedzieć nam, że odwołał pokaz i obiad u niego w tym tygodniu.

Rozłączyliśmy się.

Po tym telefonie, dziadek zmienił się nie do poznania. Nie odbierał żadnych telefonów, nie odwiedzał naszej rodziny i nie pozwalał się odwiedzić. Babcia była bardzo zmartwiona. Ona również nie wiedziała, co się dzieje.

Mój dziadek, człowiek, który był zawsze duszą towarzystwa, stał się nagle starcem nie opuszczającym swojego pokoju. Wynalazki, które zawsze sprawiały mu wiele radości, leżały odłogiem w garażu.

Pewnego dnia odebrałem telefon od babci. Płakała. Dziadek powiesił się i nie zostawił nawet listu pożegnalnego.

Razem z rodziną pojechaliśmy do ich domu, by pomóc w sprzątaniu i pozbyciu się rzeczy, których babcia nie chciała. Mój ojciec kazał mojemu rodzeństwu posprzątać pokoje. Ja miałem posprzątać garaż.

Garaż był pokryty grubą warstwą kurzu. Pamiątki po pracy dziadka walały się wszędzie. Złapałem kilka rzeczy i wrzuciłem je do kartonu, który trzymałem pod pachą. Nie miałem pojęcia, co powinienem posprzątać, więc szukałem najbardziej zakurzonych przedmiotów i wrzucałem je do pudełka.

W rogu pomieszczenia zobaczyłem obiekt przykryty białym materiałem, który nie był aż tak zakurzony, jak reszta rzeczy. Podszedłem bliżej. Zawahałem się na moment, po czym ściągnąłem materiał. Pod spodem zobaczyłem krzesło, które wyglądało jak nowoczesna wersja krzesła elektrycznego. Nigdy nie widziałem czegoś podobnego. Było zrobione z metalu i błyszczało tak jasno, że musiałem zmrużyć oczy. Krzesło było wysokie i były do niego doczepione kable, łączące się z pewnego rodzaju kaskiem. Na przedzie kasku zamocowane było coś na wzór ekraniku, jaki można zobaczyć w filmach o przyszłości. Patrzyłem na to urządzenie i zrozumiałem, czym było.

To była „praca życia” mojego dziadka.

Zawahałem się, wziąłem głęboki oddech i usiadłem na krześle. Było zimne i niewygodne. Zastanowiłem się dwa razy, zanim założyłem kask na głowę, ale i tak to zrobiłem. Ustawiłem ekranik przed oczami i czekałem, aż coś się wydarzy.

Nic się nie stało.

Rozejrzałem się i znalazłem mały przełącznik z boku krzesła. Przełączyłem go. Tym razem zobaczyłem błysk. Pojedynczy błysk i nic więcej.

Wstałem z krzesła w kasku, ale dalej nic się nie zmieniło. Pomyślałem, że czymkolwiek było to urządzenie, zepsuło się i to dlatego dziadek popełnił samobójstwo. Jednak, kiedy mój ojciec wszedł do garażu, zrozumiałem, że urządzenie działało. I wiedziałem już, do czego służyło.

Było to coś zupełnie innego niż wszystkie znane maszyny na świecie. Pozwalało widzieć ludzi. Widzieć, kim naprawdę są, bez ukrywania czegokolwiek. Pozwalało zobaczyć ich duszę.

Wizja pojawia się w głowie w taki sam sposób, jak sen. Dwa osobne światy zlewają się w jeden przed twoimi oczami. Kiedy spojrzysz na jakąś osobę używając tego urządzenia, już nigdy nie będą dla ciebie tacy sami. Widzisz to co dobrze i to co złe w tym samym momencie. Smutnym faktem jest to, że jest w nich tak mało dobra w porównaniu ze złem.

Gdziekolwiek pójdziesz, jesteś otoczony potworami, a nie ludźmi. Wilki w owczych skórach. Każdy człowiek, którego mijasz jest wstrętnym oszustem. Mężczyznę, który mieszka drzwi obok ciebie codziennie dotyka swojej córki w intymnych miejscach. Twój listonosz jest alkoholikiem, który bije swoją żonę po powrocie z pracy. Mężczyzna, którego niedawno minąłeś na ulicy jest seryjnym mordercą. Gdziekolwiek pójdziesz, widzisz te przerażające istoty.

Ale to nie to doprowadziło mojego dziadka do szaleństwa. To nie przez to odebrał sobie życie. Najstraszniejszą rzeczą nie jest to, co widzisz w innych ludziach. To, co do końca życia cię prześladuje, to to, co zobaczysz w lustrze.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

nigdy nie chcę się przekonać się o moim Alter ego XD
Odpowiedz
Ej to co ten dziadek zobaczył w lustrze ? Zrzera mnie ciekawość :)
Odpowiedz
Było. Przydałoby się żeby ktoś sprawdzał czy wrzucane tutaj historie się już przypadkiem nie pojawiły.
Odpowiedz
było już ..
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje