Historia

Chyba powoli waruję...

Użytkownik usunięty 1 11 lat temu 1 208 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Nie wiem od czego mam zacząć. Chyba powoli waruję. Trzymają mnie tu już kilka tygodni. Nie chcą mi nic powiedzieć. Robią mi straszne rzeczy. Boje się.

Zacząć od początku... Miałem zacząć od początku... Nie mogę zebrać myśli... To chyba przez to co mi dają. Od początku... Zacząć od początku....

Zgarnęli mnie z ulicy, gdy wracałem z pracy. Zero świadków. Podjechała furgonetka i nie ma człowieka. Dali mi chyba jakiś zastrzyk. Świat zgasł. Obudziłem się dopiero tu, przykuty do łóżka. Wszystko jest białe. Oni też są biali.

Oni... Oni... Nie wiem kim... czym... są. Ubrani na biało, z bladą skórą, tylko oczy... oczy są czarne. Przychodzą do mnie kilka razy dziennie. Chyba... Nie potrafię zmierzyć upływu czasu. Nie ma tu okien. Nie wiem czy jest dzień czy noc. Powoli wariuję. Wszystko jest białe... Dają mi jakieś leki. Nie chcę ich brać, ale muszę... Gdy ich nie wezmę, robią mi straszne rzeczy. Muszę brać...

Czasem przychodzą i wiozą mnie, przykutego do łóżka, do diabła. Jego oczy są inne... ciemnoczerwone. Diabeł... nazywa się Dr. Lehmann. Mówi, że chce mi pomoc. Nie pomaga. On podłącza mnie do czegoś... Nazywa to Elektrokrampftherapie, czy jakoś podobnie. Później zakłada mi knebel i mówi :

- Nie chcemy przecież, aby naszemu pacjentowi coś się stało – po czym zaczyna się chichotać. Po tych słowach nachyla się do mnie i mówi :

- Proszę pozwól mi sobie pomóc – i odpala swoje urządzenie.

Nie wiem, co się dzieje po tym jak urządzenie zaczyna działać. Jest tam tylko ból. Przerażający ból, który przeszywa moje ciało i trwa w nieskończoność. On... diabeł... stara się torturować mnie jak najdłużej, lecz ja zawsze w końcu mdleje. Nie jest to jednak koniec moich cierpień. Budzę się przykuty do łóżka, a ból, choć trochę mniejszy, nie mija przez wiele godzin, a może dni...

Pewnie zastanawiasz, jak udało mi się to napisać. Otóż źle mnie przypięli pasami do łózka. Uwolniłem się, Myślałem, że dalej nie uda mi się uciec, ale oni nawet nie zamknęli drzwi. Wypadłem na korytarz i tam spotkałem jednego z nich. Skoczyłem na niego i wycisnąłem z jego płuc resztki życia.

Teraz siedzę pod biurkiem. Znalazłem jakiegoś starego laptopa podłączonego do internetu i tak właśnie udało mi się to napisać.

O nie!!! Słyszę ich!!! Są już blisko...

PROSZE POMÓŻ MI ! JESTEM W SZPITALU PSYCHIATRYCZNYM WE FROdsfgdhf

- Ej Janek, złapali tego uciekiniera z 17. Słyszałeś, zabił jednego ze strażników. Po prostu zadusił faceta, a ten strażnik to był kawał chłopa był. Potem dorwał się do jakiegoś kompa. Ciekawe co tam zdążył powypisywać...

W tym momencie drogę dwóch pielęgniarzy przeciął jakiś lekarz, krzycząc jednocześnie : -

- Dawać mi tego psychola z 17 na Elektrokrampftherapie.

Pielęgniarz otrząsną się i powiedział :

- To był doktor Lehmann -Powiedział do Janka - Przeraża mnie. Ma dziwne spojrzenie, gdy spojrzy się mu w oczy wydają się być czerwone...

Janek tylko wzruszył ramionami i błysnął przez sekundę czarnymi oczami, czego pielęgniarz nie mógł już zobaczyć...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać
Dokonaj zmian: Edytuj

Komentarze

Nawet nawet
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje