Historia

Autopilot

systemerror 18 6 lat temu 8 334 odsłon Czas czytania: ~5 minut

„Autopilot”

Czy kiedykolwiek zapomniałeś telefonu?

Kiedy sobie przypomniałeś że nie masz go przy sobie?

Podejrzewam że nie uderzyłeś się po prostu w czoło i powiedziałeś „kurwa” bez powodu. Prawdopodobnie też nie spłynęło to na ciebie znikąd. Pewnie wyglądało to tak, że sięgnąłeś ręką do swojej torby lub plecaka i nagle uświadomiłeś sobie, że nie ma go tam. Cofnąłeś się pamięcią do poranka.

Kurwa.

W moim przypadku budzik w moim telefonie obudził mnie tak jak zwykle, jednak zauważyłem że bateria w telefonie jest prawie rozładowana. Był to nowy telefon i miał ten okropny zwyczaj zostawiania działających aplikacji, które rozładowywały powoli baterię przez noc. Więc podłączyłem go do ładowarki i poszedłem pod prysznic, tym razem telefon nie wylądował od razu w torbie. To było małe odchylenie od rutyny ale nie przeszkadzało mi to. Po prysznicu, mój mózg wrócił do trybu rutyny w którym działa w każdy poranek.

Zapomniany.

Nie byłem po prostu niezdarny, odkryłem potem że jest to wykryta funkcja mózgu. Twój mózg nie działa po prostu na jednym poziomie, działa na wielu. Na przykład gdy idziesz gdzieś myślisz o swoim celu i o unikaniu niebezpieczeństwa, jednak nie musisz myśleć o poruszaniu swoimi nogami w odpowiedni sposób. Jeśli myślałbyś o tym, cały świat zamieniłby się w jeden wielki, śmieszny cosplay QWOP’a. Nie myślałem o regulowaniu mojego oddechu, myślałem o tym gdzie powinienem kupić kawę po drodze do pracy. Nie myślałem o poruszaniu moim śniadaniem przez moje jelita. Myślałem o tym czy skończę prace na czas i odbiorę moją córkę Emily ze żłobka czy może znowu zostanę po godzinach. O to chodzi; są poziomy twojego mózgu które zajmują się rutyną, więc cała reszta mózgu może myśleć o innych rzeczach.

Pomyśl o tym. Pomyśl o swoim ostatnim dojeździe do pracy. Co z niego pamiętasz? Mało, albo i nic, prawdopodobnie. Te najzwyklejsze „podróże” zlewają się w jedną i przypomnienie sobie którejś z nich jest trudne. Rób coś wystarczająco często a stanie się to rutyną. Powtarzaj to a przestanie być przetwarzane przez część mózgu zajmującą się myśleniem i zostanie przeniesione do części zajmującej się rutyną. Twój mózg powtarza tą czynność, a ty nawet o tym nie myślisz. Wkrótce myślisz o swojej drodze do pracy tak rzadko jak o poruszaniu swoimi nogami. Jeśli w ogóle.

Większość ludzi nazywa to “autopilotem”. Jednak jest w tym pewne niebezpieczeństwo. Jeżeli zrobisz przerwę w swojej rutynie, twoja umiejętność zapamiętywania i uważania w czasie przerwy jest na równi z twoją umiejętnością zatrzymania mózgu przed wejściem w tryb rutyny. Moja umiejętność zapamiętania tego, że mój telefon jest na stole, jest równa z moją umiejętnością zatrzymania mózgu przed wstąpieniem w „poranny tryb rutyny” który narzuciłby mojemu mózgowi to, że telefon znajduje się w torbie. Nie zatrzymałem jednak mojego mózgu przed przełączeniem się w tryb rutyny. Poszedłem pod prysznic, jak zwykle. Rutyna zaczęta. Wyjątek zapomniany.

Autopilot włączony.

Mój mózg wrócił do trybu rutyny. Wziąłem prysznic, ogoliłem się, w radiu zapowiadali piękną pogodę, dałem Emily jej śniadanie i wsadziłem ją do samochodu (była taka słodka tego ranka, narzekała na „złe słońce” oślepiające ją rano) i zostawiłem. To była rutyna. Nie liczyło się to że w tym momencie mój telefon leżał na stole i ładował się w ciszy. Mój mózg był w trybie rutyny, a według rutyny mój telefon był w mojej torbie. Dlatego go zapomniałem. Nie byłem niezdarny. Nie było to zaniedbanie. Nic więcej niż jedynie mój mózg przechodzący w tryb rutyny i nadpisujący wyjątek.

Autopilot włączony.

Pojechałem do pracy. Był to strasznie gorący dzień. Złe Słońce piekło moją skórę jeszcze zanim mój zdradziecko nieobecny telefon obudził mnie. Kierownica była gorąca w dotyku. Myślę że słyszałem Emily przemieszczającą się za moim fotelem, próbującą uciec od blasku słońca. Musiałem jednak pracować. Napisać raport. Zjawić się na porannym spotkaniu. Dopóki nie zajechałem po kawę i nie sięgnąłem po telefon, wtedy iluzja się rozpadła. Cofnąłem się myślami w czasie. Pamiętałem padającą baterię. Pamiętałem jak podłączałem go do ładowarki. Pamiętałem zostawianie go tam.

Mój telefon był na stole.

Autopilot wyłączony.

Na tym polega niebezpieczeństwo. Dopóki nie dojdzie do tego momentu, do momentu w którym sięgasz po telefon i iluzja się rozpada, dopóty część mózgu jest w trybie rutyny. Nie ma powodu żeby kwestionować fakty rutyny; to dlatego jest rutyną. Powtórzenia. Nie chodzi o to że ktoś mógłby powiedzieć „Czemu nie pamiętałeś o telefonie? Jak mogłeś o nim zapomnieć! Zaniedbujesz takie rzeczy”; chodzi o to że przegapiamy ten punkt. Mój mózg powtarzał mi że rutyna jest nienaruszona, wszystko jest tak jak zwykle, mimo faktu, że tak nie było. Nie zapomniałem telefonu. Według rutyny był on w torbie. Czemu miałbym to kwestionować? Czemu miałbym to sprawdzać? Czemu miałbym nagle, z niczego, przypomnieć sobie że mój telefon jest na stole? Mój mózg był w rutynie, a rutyna mówiła że telefon jest w mojej torbie.

Dzień dalej był gorący. Poranna mgiełka ustąpiła miejsca niemożliwemu do wytrzymania gorącu popołudnia. Asfalt topił się. Fale gorąca doprowadzały do pękania chodników. Ludzie pozamieniali kawy na lody i zimne napoje. Kurtki zniknęły, rękawy zwinięte, krawaty poluzowane, brwi przetarte. Park powoli zapełniał się ludźmi opalającymi się i robiącymi grilla. Ramy okien wykrzywiały się. Termometry puchnęły. Dzięki, kurwa, Bogu że w biurze działała klimatyzacja.

Na szczęście wieczorem zapanował chłod. Następny dzień, następny dolar. Dalej przeklinając siebie za zostawienie telefonu pojechałem do domu. Gorąco nagrzało wnętrze samochodu, wypuszczając skądś straszny smród . Gdy dojechałem do podjazdu, kamienie chrzęściły pod moimi oponami, moja żona powitała mnie w drzwiach.

„Gdzie jest Emily?”

Kurwa.

Nie dość że zapomniałem telefonu to jeszcze zostawiłem Emily w tym pierdolonym żłobku. Pojechałem szybko z powrotem do żłobka. Podszedłem do drzwi i zacząłem wymyślać usprawiedliwienia, zastanawiając się czy mogę wszystko usprawiedliwić zostaniem po godzinach w pracy. Zobaczyłem kawałek papieru na drzwiach.

“Z powodu wandalizmów w czasie ostatniej nocy proszę używać drugich drzwi. Tylko dzisiaj.”

Wandalizmy? Co? Drzwi były całe tego pora-.

Ustałem. Moje kolana trzęsły się.

Wandale. Zmiana w rutynie.

Mój telefon był na stole.

Nie byłem tutaj dzisiaj rano.

Mój telefon był na stole.

Ominąłem to miejsce ponieważ piłem kawę. Nie zostawiłem tu Emily.

Mój telefon był na stole.

Przesunęła swoje siedzenie. Nie widziałem jej w lusterku.

Mój telefon był na stole.

Zasnęła poza blaskiem słońca. Nie mówiła nic gdy przejechałem obok żłobka.

Mój telefon był na stole.

Zmieniła łańcuch rutyny.

Zmieniła łańcuch rutyny i zapomniałem ją zostawić w żłobku.

Mój telefon był na stole.

9 godzin. Ten samochód. To palące słońce. Brak powietrza. Brak wody. Brak siły. Brak pomocy. To gorąco. Kierownica zbyt gorąca by można ją dotknąć.

Ten zapach.

Podszedłem do drzwi samochodu. Odrętwienie. Szok.

Otworzyłem drzwi.

Mój telefon był na stole a moja córka była martwa.

Autopilot wyłączony.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Na początku mnie nudziło i myślałam że jakieś dziwne opowiadanie po prostu ale pod koniec sobie uświadomiłam o co kaman. Fajne i dobrze skonstruowane
Odpowiedz
*_*
Odpowiedz
Autopilot wyłączony
Odpowiedz
Ludzie, nie rozumiecie, te wszystkie powtórzenia są celowe, żeby zbudować napięcie. Całkiem spk pasta ;>
Odpowiedz
W świetle ostatnich wydarzeń ciekawie się czyta
Odpowiedz
ta historia jest dla tych, którzy to rozumieją, te powtórzenia są celowo :)
Odpowiedz
Dobre ;) ale napisane w nudny sposób
Odpowiedz
Świetne.
Odpowiedz
Kochanie! Emily nie żyje ponieważ zapomniałem telefonu!
Odpowiedz
To było popierdolone
Odpowiedz
Świetna historia.
Odpowiedz
strasznie nudne. Nie ogarniam tego -.-
Odpowiedz
Jak rano zawoził córkę do żłobka i jechał do pracy to myślami był przy telefonie który zostawił w domu, zapomniał o córce i zostawił ją na cały dzień w gorącym samochodzie. Przypomniał sobie o niej dopiero wieczorem jak zobaczył na żłobku kartkę o wandalizmie której rzekomo rano nie było.
Odpowiedz
trochę za dużo powtórzeń, ale całość bardzo dobra
Odpowiedz
Słabe
Odpowiedz
czytałem to już gdzieś
Odpowiedz
Beznadziejne
Odpowiedz
To bylo do przewidzenia.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje