Historia

Kocham się bać

białadama 13 10 lat temu 7 365 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Była już 23 i kończyłem właśnie papierkową robotę w biurze, spędzając cały dzień na robieniu Bóg-wie-czego przy komputerze, tylko po to, by później wrócić do domu i spędzić kolejne, bezsensowne godziny przy moim własnym sprzęcie padając następnie z wyczerpania do łóżka. Jednakże, cieszyłem się niezmiernie , ponieważ kończyłem właśnie ściągać film „Argento”, którego ostatnimi czasy strasznie chciałem obejrzeć i miałem nadzieję, że zrobię to jeszcze przed pójściem spać i w ten sposób pobłogosławię moją podświadomość jednym lub dwoma koszmarami nocnymi. Kocham się bać.

***

Zwróciłem moją głowę w kierunku budzika stojącego na mojej nocnej szafce dowiadując się w ten sposób, że właśnie wybiła 1 w nocy. Nie tak późno, ale postanowiłem, że go nastawię, bo zdaje się, że jutrzejszy dzień będzie bardzo długi.

„Sprawdzę tylko maile” bąknąłem do siebie. Jedna nowa wiadomość, bez tytułu. Nadawca nieznany.

Witaj Frank…

Zajrzyj pod łóżko

Od bardzo bliskiego przyjaciela.

Zaoszczędzę Ci opisywania tego, jak wtedy się czułem i co sobie myślałem. Wystarczy powiedzieć tylko, że byłem przerażony, szczególnie że nie miałem przyjaciół, nie mówiąc już o bardzo bliskich przyjaciołach. Zważając na to, że jestem jedną z takich osób, które radzą sobie z problemami szybciej niż później, zdecydowałem zedrzeć szybko przysłowiowy „plaster” i naprędce zajrzałem pod łóżko. Nie dostrzegłem jednak żadnego kształtu ani niczyjej obecności, w związku z tym odrzuciłem ten głupi wymysł, że ktoś mógłby się u mnie czaić pod łóżkiem i powróciłem na swoje miejsce przed komputerem. Byłem jednak niezadowolony, ponieważ mój nieomylny instynkt kazał mi wierzyć, że to, co mogło się znajdować pod moim łóżkiem nie było kimś, tylko czymś… Postanowiłem, że zacznę szukać po omacku ręką i wtedy może na coś natrafię. Zacząłem więc macać ręką dookoła aż coś poczułem. Było zimne i ostre. Nieustraszony I lekceważący powagę sytuacji, chwyciłem to i wyciągnąłem spod łóżka. Topór. Topór umazany krwią…

***

„Jest rano, Frank! Oh, nie wyglądasz najlepiej, kiepska noc, co? Ojej przepraszam, skarbie, nie masz o niczym pojęcia, czyż nie? Czy to nie zabawne, że wciąż zapominam o twoim zapominalstwie? Jaka z nas śmieszna para! Przyniosę Ci trochę kawy i notatki. Nie ma dzisiaj zbyt dużo danych do wprowadzenia, więc możesz wstać trochę później i odpocząć”

„Tak, to byłoby miłe. Z jakiegoś powodu nie spałem dziś dobrze.”

„Cóż, spójrz na to z tej strony, gdyby to było spowodowane jakimś lękiem lub czymś w tym stylu, to twoja krótkotrwała pamięć pozbyła się go za Ciebie.”

„Hehe. Taaa, myślę, że rzeczywiście z mojego zapominalstwa wynikają pewne zalety. Czasem przerażam sam siebie.”

„Taaak. Cały Ty. Cóż, będę za minutkę z Twoją kawą”

„Dzięki, Allison”

Cholera, lubię ją. Dobra, to na czym stanąłem?

Ah tak…

Witaj Frank…

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Slabe nie kapuje
Odpowiedz
taaa...ten, tego....a co na obiad?
Odpowiedz
Bez sens 2/10
Odpowiedz
On sam do siebie napisał email?
Odpowiedz
Chyba zrozumiałem.
Odpowiedz
Moja pamiec jest berdzo podobna xd tylko ze ja pamietam np. Horror przez 2 , 3 dni a potem juz nie ;p
Odpowiedz
Chodzi o to ze on zapomnial ze przeczytal ten email i po tej sytuacji z ta dziewczyna zaczal czytac go od nowa.
Odpowiedz
Dobre! :D
Odpowiedz
Niezłe, chciałbym mieć podobny problem z pamięcią :)
Odpowiedz
On sam sobie pisał te wiadomości i wkładał topór umazany krwią pod swoje łóżko, a potem o tym zapominał. Wieczorem nie pamiętając, że to zrobił, bał się. A przecież kocha się bać, właśnie dlatego sam to wszystko robi za dnia ;)
Odpowiedz
nie czaje...
Odpowiedz
dziwne ;/
Odpowiedz
chyba nie ogarniam ;__;
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje