Historia

Czytaj dalej...

osia 19 7 lat temu 10 006 odsłon Czas czytania: ~8 minut

Nigdy nie zawracałam sobie głowy rozmyślaniem, nad znaczeniem internetowych, tzw. "łańcuszków". Było to dla mnie na tyle żanujące i nieprawdziwe, że po prostu je ignorowałam. Na facebook'u, przeglądając zdjęcia na fanpage'ach nie raz trafiałam na komentarze przerażonych użytkowników, typu " *xxx* jeżeli przeczytałeś to słowo, Twoja mama umrze dzisiaj w nocy. Wklej to pod 5 innymi zdjęciami, aby przerwać klątwe. " Momentami denerwowało mnie to tak, że zdarzało mi się zwyzywać parę osób które powklejały takie teksty z nadzieją, że ocalą (w tym przypadku) mamę. Nigdy oczywiście sama nie uwierzyłam w taki bzdet, nie bałam się o swoją rodzinę, czy o własne życie. Do czasu.

Wszystko zaczęło się na wakacje, kiedy w końcu przyszedł czas na wypoczynek od ciężkiej, całorocznej pracy w szkole. Byłam czwórkową uczennicą, więc moje dni w roku szkolym nie wyglądały tak, że spędzałam je 24/h przy komputerze, lecz częściej wisiałam nad książkami. Któregoś dnia usiadłam do swojego laptopa, sprawdzając wiadomości, przeglądając jakieś nudne stronki. Pamiętam, że był to bardzo, ale to bardzo upalny dzień. W radiach ostrzegali nawet, by przed wyjściem na zewnątrz, szczególną uwagę zwrócili na siebie ludzie powyżej 50 roku życia, oraz dzieci poniżej 10 lat. Ja jednak, zdecydowałam się zostać w domu... Włączyłam przeglądarkę, sprawdzając, co słychać w świecie. Już po chwili, na pierwszej stronie wyświetlił mi się artykuł, o tragicznej śmierci 10-letniej Gabrysi. Zaciekawiona, kliknęłam na odnośnik, by dowiedzieć się czegoś więcej. Już po pierwszych zdaniach coś zaświtało mi w głowie - W czerwcu były komunie, i było dosyć głośno w telewziji o zaginionej dziewczynce, gdzieś w dużym mieście. Podobno wyszła z kościoła idąc w tłumie, w stronę rodziny, jednak do niej już nigdy nie dotarła. Teraz dopiero ustalono, że dziewczynka nie żyje. Jej ciało znaleziono na granicy, leżała przy drodze, z poderżniętym gardłem. Sukienka komunijna była cała zachlapana krwią, tak jak jej buzia, i włosy. To, co wyczytałam dalej, nie było wcale przyjemniejsze. Sprawcy nie znaleziono, a rodzice dziewczynki po jej śmierci wyjechali z kraju, jakby nigdy nic, zaczynając życie od nowa. W pewnej chwili, zrobiło mi się jej żal. Nie dość, że zginęła, to jeszcze jej rodzice wykazali się tak wielką obojętnością na jej los. Po chwili się otrząsnęłam, pora było wyłączyć tę stronkę. Nie chciałam, by chodziło mi to po głowie cały dzień. W prawym górnym rogu kliknęłam "x", jednak strona się nie chciała wyłączyć. Powtórzyłam kliknięcie jeszcze kilka razy, jednak bez skutków. " Co za cholerny złom, zacina się ciągle. " - pomyślałam, jednak nagle wyskoczył mi komunikat " Nie można opuścić strony ". Szczerze? Prychnęłam do komputera, nie dowierzając temu, co widzę. Pierwszą myślą było to, że zawirusowałam laptopa. Nie chciało mi się teraz w to bawić, więc poprostu chciałam go zresetować, gdy nagle strona zaczęła zjeżdżać w dół artykułu. Tak, wtedy miałam już na ciele gęsią skórkę.

- Do cholery.. - Mruknęłam.

Strona przestała się ruszać. Zatrzymała się przy komentarzach do artykułu, a ja nie wiedziałam, co robić. Wgapiałam się w ekran, jakbym była zachipnotyzaowana. Zaczęłam czytać komentarze. ,, biedactwo, przeciez to taka mala dziewczynka ;-( " , ,, Takich debili jak jej zabójca, to tylko na krzesło elektryczne! [*] " , ,, Biedna :( " , ,, o boze.. co sie na tym swiecie dzieje " I inne. Dość. Szczerze, nie miałam ochoty czytać dalej. I gdyby nie moja własna głupota, pewnie wyłączyłabym laptopa i zapomniała o całej sprawie. Ale nie, zrobiłam coś debilnego. Przeczytałam komentarz niżej, nadesłany przez niejakiego anonima. Był to jakiś łańcuszek, a ja ku zwłasnej zasadzie, byłam jego ciekawa. Było w nim, coś o strasznej klątwie, i ... Było w nim coś nie tak. Nie brzmiał jak typowy łańcuszek. Bardziej wyglądało to jak ostrzeżenie, aby nie czytać tego, co kryje się pod odnośnikiem " czytaj dalej.. " . Nie ruszyło by mnie to, gdyby nie fakt, że przyszedł mi nagle sms. Kiedy kliknęłam aby go przeczytać, pierwsze co mnie zaskoczyło, że przyszedł on z niewidocznego numeru. Po prostu, sam z siebie. Ktoś w sms'ie ostrzegał, abym nie kliknęła odnośnika " Czytaj dalej... ", no i prosił też, abym przekazała ten łańcuszek dalej, inaczej z tygodnia na tydzień, będzie coraz gorzej. ,, Minęły już cztery tygodnie, i w te cztery tygodnie straciłem wszystko, co było najważniejsze. Nie mam już nic. A skoro nie mam już nic, czuję, że ona przyjdzie po mnie. Widziałem ją raz, boję się jej. Jej widok mnie przeraża. Żegnaj". Wróciłam znów do artykułu, zaciekawiona sprawdzając, czy gdzieś jeszcze jest w ogóle taki odnośnik. Byłam przecież pewna, że przeczytałam cały tekst... Ale rzeczywiście. Pojawił się napis, nie było go tutaj wcześniej. Zauważyłabym. Początkowo strasznie mnie to wszystko zastanawiało, ale mniej myślałam, więcej robiłam. Kliknęłam w link " czytaj dalej... ", mimo wcześniejszych ostrzeżeń.

Sparaliżowało mnie to, co zobaczyłam. Wyświetliło się zdjęcie tej dziewczynki. Martwej dziewczynki. Kiedy zobaczyłam, jak jej ciało zostało zmasakrowane, przerażona szybko zamknęłam laptopa. Miałam już tego dość, jak na jeden dzień. Po prostu wstałam i udawałam, że nic się nie stało. Myliłam się.

Mama poprosiła mnie jeszcze tego dnia, abym poszła po jakąś ważną teczkę do samochodu, bo zapomniała jej zabrać z auta gdy wróciła z zakupów. Trochę pomarudziłam, i zeszłam na dół zgodnie z jej prośbą. Zbliżał się wieczór, a mimo to na dworze było strasznie duszno i gorąco, już nie myśląc o tym, jak na tym parkingu musiało być gorąco w południe. Zbliżyłam się do naszego samochodu, i wsadziłam kluczyk w drzwi, po chwili je otwierając. Kiedy tylko się otworzyły, myślałam, że zwymiotuję. Z samochodu uderzyła we mnie fala dusząco gorącego powietrza, wraz z niewiarygodnym smrodem. Zapach był tak obrzydliwy, że naprawdę zawitał u mnie odruch wymiotny. Nie wiedziałam co tak śmierdzi, początkowo rozglądnęłam się z myślą, że może mama zostawiła coś do jedzenia, a to sie zepsuło... Ale nic nie zauważyłam. Spostrzegłam teczkę leżącą na miejscu pasażera, więc wzięłam głęboki wdech, i od strony kierowcy wyciągnęłam się w jej stronę, chcąc jej sięgnąć, gdy zobaczyłam coś na tylnich siedzeniach samochodu. Lekko przechyliłam głowę, i już po chwili zaczęłam piszczeć. Na tylnim siedzeniu leżał mój ukochany pies. Był martwy, jego ciało wyglądało, jakby rozkładał się w tym samochodzie od kilku tygodni. Jego futro było sklejone, z pyska wyłaziły jakieś obrzydliwe, tłuste larwy, a dookoła latały muchy. Z piskiem uciekłam od samochodu, rzucając teczkę na ziemię.

Moja mama była przerażona słysząc, że nasz pies leży martwy w samochodzie. Zbiegła ze mną na dół, i... Niestety, nie przewidziało mi się. Mama zapomniała zabrać psa z rozgrzanego samochodu, i pies padł w tym skwarze. Do tej pory mam wyrzuty, że nie zauważyłam, że mój pies nie szwęda się nigdzie po mieszkaniu. Nie dowierzałam również z głupoty mojej własnej matki.

Strata psa była bolesna, racja, jednak udało mi się jakoś pozbierać. Tydzień później nastał kolejny, tragiczny dzień. Wieczorem jak zawsze, poszłam do łazienki się wykąpać, później uczesałam włosy, i stałam przez chwilę przy lustrze. Wpatrywałam się w swoje oczy, które chyba traciły swój blask. Kiedyś podobały mi się bardziej. Stałam tak i rozmyślałam, gdy nagle w odbiciu, zobaczyłam za sobą tą dziewczynkę z artykułu. Stała za mną, a jej twarz była nienaturalnie wykrzywiona, jakby coś rozrywało ją od środka. Wyciągała ręce z moją stronę, a ja nie na żarty wystraszona wybiegłam pędem z łazienki, potykając się o własne nogi. Otworzyłam drzwi, nawet się za siebie nie oglądając. Nie wiem jak powstrzymałam się od krzyku.. Powiedziałam rodzicom, że coś widziałam w łazience, jednak oni uznali to za moją bogatą wyobraźnię. Po rozmowie z nimi w sumie sama zaczęłam w to wierzyć. Położyłam się do łózka, a ta twarz ciągle siedziała mi w głowie. Mimo, że w domu była cała rodzina, czułam się cholernie samotnie. Słyszałam, jak mama wchodzi do łazienki obok, jak bierze prysznic. Zasypiałam, gdy nagle usłyszałam krzyki w mieszkaniu. Wyrwałam się z łóżka, i wybiegłam przed łazienkę, skąd dochodziły krzyki. Poczułam obrzydliwy zapach jakby palonej skóry, i ujrzałam ojca, trzymającego w objęciach moją martwą matkę. Tamta noc zaszła mi w pamięć najbardziej. Moja matka weszła do tej cholernej łazienki, gdzie musiała czuwać ta dziewczynka. To ona sprawiła, że moją matkę poraził tak mocno prąd, że zmarła na miejscu.

Później był tylko pogrzeb, i od jej śmierci minęło pare dni, dokładnie minął tydzień. Mój 5-letni brat nie potrafił zrozumieć, że mama już nie wróci, dlaczego tata się nie uśmiecha, a jego siostra prawie się nie odzywa. Siedzieliśmy razem przy śniadaniu, miejsce mamy było puste. Ojciec postanowił, że pojedzie z małym Kubusiem do parku, aby mały nie musiał się smucić. Pojechali, a ja zamknęłam się w pokoju. Słuchałam muzyki, aż w końcu zasnęłam. Ocknęłam się, gdy mój telefon rozbrzmiał na cały pokój. Otworzyłam oczy, patrząc na wyświetlacz. Nieznany numer. Stwierdziłam, że nie odbiorę. Po kilku minutach, dzwonił znów, i znów, i znów. Po jakimś piątym razie, w końcu podniosłam słuchawkę. Przedstawiła się jakaś kobieta, była bardzo miła. Za miła, żeby zaoferować wakacje, czy przedstawić jakąś ofertę. Przekazała mi tylko wiadomość, że mój ojciec miał wypadek. On i mój malutki brat, zginęli na miejscu. Ich zwłoki były zbierane przez długi czas z miejsca wypadku, wypadek z tirem w roli głównej miał szokującą skalę. Roztrzęsiona pojechałam na miejsce wypadku. Na środku ulicy znalazłam tylko łopatkę do piaskownicy, którą miał się bawić Kubuś.

Świat mi się zawalił. Dzisiaj minął tydzień od ich wypadku. Leżę w ciemnym pokoju, do połowy przykryta kołdrą. Jest cicho. Wiem, że ten świat zawalił mi się przez tą dziewczynkę. Wciąż do mnie nie dociera, że mój ojciec i brat zginęli zaledwie 7 dni temu. Teraz w domu jest jeszcze bardziej ciemno i cicho, niż kiedyś. Słyszę zegar w sypialni rodziców, filtr w akwarium brata w pokoju, i słyszę coś jeszcze. Coś skrzypi za moim łóżkiem. Jakby.. Drzwiczki od szafy? Tak, to drzwiczki. Ktoś je uchyla. Słyszę czyiś oddech, strasznie dyszy. Ktoś jest w moim pokoju. Boję się. Cholernie się boję, bo nie ma nikogo przy mnie. Jest ciemno, a ja słyszę jej kroki... Idzie po mnie. Zamykam oczy, zaciskam je najmocniej jak się tylko da, łzy płyną bez mojej kontroli. Proszę, zrób teraz dla mnie tylko jedną rzecz. Nie CZYTAJ DALEJ...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

ale czego mam nie czytac dalej jak po tym napisie tekst sie konczy?
Odpowiedz
Ciarki mnie przeszły. Nigdy nie czytałem tak ciekawego
Odpowiedz
Łańcuszki to słabe gówna... Ja tam przeczytałem już dużo i nic ;)!
Odpowiedz
Error a ta bez oczu lubi ciasteczka i kawę? :)
Odpowiedz
Volder Sakruma - jeśli to przeczytałeś/aś o 00:00 przyjdzie do ciebie kobieta bez oczu i cie zabije masz 5 min. aby wysłać to do 20 innych historii. Wiecie, że się tylko wydurniam ;D A co do historii 8,5/10
Odpowiedz
Voldemorda - jeśli to przeczytałeś/a 06.06.666roku przyjdzie po ciebie voldemorda i zje ci morde masz piśąt sekund aby wysłać to do 69 historii.
Odpowiedz
Obojniak jak nic... :3
Odpowiedz
Gabrysia wita zza grobu! :)
Odpowiedz
Wtf? Wróciłem do artykułu, potem widziałem, rozstrzęsiona? To jakiś obojniak czy co ?
Odpowiedz
Ej a to się zdarzyło serio? Jak tak nie chcę dostać tego łańcuszka
Odpowiedz
Okej siedziałam sobie w pokoju spokojnie tez przykryta kołdrą do połowy... w tym samym momencie co czytałam że drzwi od szafy sie uchyliły, do pokoju wpadł mój brat cholernie mnie strasząc ;-;
Odpowiedz
Gdyby było coś jeszcze to bym to z chęcią przeczytała, chodź miało by to fatalne skutki T.T
Odpowiedz
Czytaj dalej ^^
Odpowiedz
nie złe
Odpowiedz
Dobre ;))
Odpowiedz
Super historia z takim dreszczykiem :)
Odpowiedz
Świetnie zbudowane napięcie, ale i tak nie przeczytam dalej, bo nic nie ma :P
Odpowiedz
Na samym końcu przeszły mnie dreszcze. Uhuhuh! Cudowna pasta :3
Odpowiedz
Świetna historia. Czytałam z zapartym tchem <3
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje