Historia

Cordyceps

scaryguy 6 10 lat temu 10 161 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Czy wiecie, co to takiego Cordyceps? Ja również nie wiedziałam jeszcze dwadzieścia minut temu. Jest to rodzina tysiąca różnych gatunków grzybów rosnąca na całym świecie w przeróżnych formacjach leśnych: dżunglach, lasach deszczowych i wielu innych. Najgorsze jest to, że są to grzyby pasożytujące na zwierzętach. Najczęstszą ofiarą są mrówki, wytwarzają się w niej spory, które kolonizują się wewnątrz jej organizmu, zaczynając od mózgu. W pewnym momencie mrówka zaczyna mieć objawy typowego zachorowania. Stoi w miejscu i ma drgawki lub chodzi ciągle w kółko. Jeśli członkowie kolonii mrówek widzą ją w takim stanie, zostaje ona wygnana ze stada i od tej pory musi radzić sobie sama. Kiedy nadchodzi jej kres, mrówka zaczyna zachowywać się w dziwny sposób- stara się wspiąć jak najwyżej po winorośli czy innej wysokiej roślinie i gnieździ się ciasno wśród pnączy. W końcu umiera, a grzyb wyłania się z tyłu głowy, pękając jak duży, dojrzały owoc. W krótkim czasie, łodyżki „wypluwają” wyprodukowane wcześniej spory, pozostawiając wysuszoną i na zawsze złączoną z „łodyżką” grzyba mrówkę. Jamy, w których znajdowały się oczy są wypełnione zaschniętym grzybem.

Wspomniałam o tym, ponieważ zeszłej nocy, kiedy wspięłam się na dach bloku, w którym mieszkałam, znalazłam ciało mojego brata. Wrócił z 18-miesięcznej misji wojskowej na Filipinach i był w domu dopiero trzeci dzień. Dla mnie dzień jego śmierci był pierwszym dniem, gdy go spotkałam po 18-miesiącach. Rodzice powiedzieli mi przedwczoraj, że brat wspiął się na dach i nie chce zejść. Oznajmili, że od czasu przyjazdu siedział zamknięty w swoim pokoju, a przedwczoraj nagle oświadczył, że idzie się ze mną spotkać. Myśleli, że jest pijany, a ja uznałam, że wybrał sobie dobrą wymówkę by wyjść z domu.

Musiał pewnie wejść prosto na dach i tam umrzeć, wiedziony instynktem tak jak mrówka. Właśnie dogaszałam papierosa i pogasiłam światła z niepokojem i dziwnym pulsowaniem w głowie. Jak tylko dym zniknął, powietrze przeszło zgnilizną przez ciepły powiew wydostający się z okna. Zajęło mi to dosłownie parę minut by go odnaleźć; twarz znajdowała się w otworze wentylatora. Wąska, szara łodyga pięła się w górę, obscenicznie wystając z tyłu czaszki. Wyglądające jak zamarznięty wodospad korzenie i wici zwisały z jego oczodołów i ust. Na samym szczycie widoczne były liściopodobne wiązki, a biały pył leżał na nich bezczynnie. Spory musiały rozpanoszyć się po całej północnej części budynki. Mojej części budynku. Zeszłam do mojego mieszkania, chcąc wezwać policję i wtedy w mojej głowie zaczęło coś gorączkowo pulsować. Przeszłam przez drzwi wejściowe i sięgnęłam po telefon, kiedy nagle ból nasilił się na tyle mocno, że straciłam przytomność. Próbowałam jeszcze trzy razy, ale za każdym razem mdleję. To samo dzieje się, gdy próbuje wyjść z mieszkania, czuję jakby duże kostki lodu przebiegały mi po kręgosłupie aż do czaszki, kończyny odmawiają posłuszeństwa i drżą.

Mrówki pod koniec próbują wspiąć się jak najwyżej pnączy winorośli. Dzieje się tak dlatego, że spory z dużej wysokości mają możliwość zaatakowania większej liczby gospodarzy. Pod koniec jej życia, grzyb kontroluje zachowanie mrówki i wydawałoby się, że pasożyt ma własny rozum. Boże ratuj mnie…

Ból jest teraz nie do zniesienia i nowa myśl pojawia się, przybiera na sile rytmiczne wystukując rytm niczym zacięta płyta. W górę. W górę. W górę. Myśl ta pokrywa się z pojawiającym się obrazem wieżowca, w którym pracuję. Jest o wiele wyższy niż mój blok, najwyższy budynek, jaki znam w tej okolicy. W tym momencie czuje już guz z tyłu głowy wielkości brzoskwini, skóra jest naciągnięta i błyszcząca, jestem skołowana, a moje oczy wydają się jakby zza mgłą. Myślę, że dam radę się tam dostać. W górę.

Nie! Jestem chora, potrzebuje pomocy.

Budynek znów pulsuje w mojej głowie. Zimne powietrze. Dach i niebo. Te obrazy i sam pomysł przytępiają ból w momencie, gdy o nich pomyślę. Myślę, że dam radę. W górę.

Jeśli mieszkacie na przedmieściach Chicago, radzę się stamtąd jak najszybciej wynieść.

http://straszne-historie.pl/data/images/3c326c32e3078fc162ddb6cd89c698f6.jpg

---

Autorstwa Nicole-collie.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Boże gdy to czytałam głowa mnie zaczęła boleć XD
Odpowiedz
Całkiem spoko. ;)
Odpowiedz
Ktoś kliknął w ten zamieszczony link? ;).
Odpowiedz
Niby ciekawostka, ale fajnie wplątana w opowieść
Odpowiedz
No to jest akurat fakt, a nie creepypasta xd
Odpowiedz
aha
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje