Historia

Pajęczy człowiek

kwesiunia 0 11 lat temu 1 224 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Czuję je. Każdego dnia. Każdej nocy. Pełzające przez moją skórze, wchodzą i wychodzą przez każdy możliwy otwór w moim ciele, ale to nie boli. Czuje jak pełzają w żyłach. Nie mam krwi. Tylko je. Pająki. Żywią mnie. Odżywiają moje ciało. I na odwrót, ja odżywiam je.

Nie wychodzę zbyt często. Nie odkąd się to zaczęło. Pamiętam kiedy pierwszy raz je poczułem. Miałem wtedy randkę. Kochałem ją. Ale wszystko zepsułem jednym uśmiechem. Uśmiechnąłem się do niej, i wtedy jeden z nich wylazł mi z ust przeszedł przez twarz do góry i wpełzł z powrotem przez oko. Nigdy bym ich nie skrzywdził. Je też kocham. One mnie nie skrzywdzą, więc ja też nie robię im krzywdy.

Ona ciągle ma miejsce w moim sercu. Była moją pierwszą. Próbowałem kontynuować moja dietę. Średnie steki, warzywa, one miały ich dość. Ale ja je jadłem, skoro ja to robiłem, one też musiały coś jeść. Ale nie były z tego powodu szczęśliwe. Czułem ich niezadowolenie. Znałem je. One były mną i ja byłem nimi. Żyliśmy razem nierozłącznie, pokochałem je, gdyż miłość rodzi się w uzależnieniu. To że one były nieszczęśliwe mnie wprawiało w taki sam nastrój. Dlatego zjadłem surowe mięso. Nadal niezadowolone. Próbowałem wszystkiego. Bez przerwy nieszczęśliwe. Potem pomyślałem o mojej byłej dziewczynie.

Złamała mi serce. Nie mogła zaakceptować mnie, zaakceptować NAS, takim jakim jesteśmy. Poszedłem pod jej dom późną nocą, rozkoszując się uczuciem ciągłego ruchu w moich żyłach. Czułem towarzystwo. OH! Jakie to było wspaniałe uczucie! Włamałem się do jej domu tamtej nocy. Zakradłem do sypialni. Stanąłem nad jej łóżkiem. Uśmiechnąłem się i związałem jedwabnym sznurem. Uznałem to za swojego rodzaju… daninę, podarunek. Użyłem jej samochodu aby dostać się do swojego domu. Zaniosłem Ją do piwnicy. Miotała się okropnie, ale na to nie zważałem. Szarpanina tylko zmiękczała jej ciało. Położyłem się na niej na podłodze, nadal byłą związana, nadal szlochała. Pochyliłem się i powąchałem jej uda. Och, jakże to satysfakcjonujące. Czułem jakby dreszczyk polowania, który sprawiał że czułem jakby Ona byłą nagrodą! Mogłem pić jej zapach, czułem jej adrenalinę, jej strach. Spróbowałem mojej wygranej. Chciałem zapamiętać ten moment.

Wstępnie poczułem smak skóry na jej udzie. Smak jej potu i mięsa spowodował że moje ciało… nasze ciało zaczęło pulsować w oczekiwaniu. Czułem ich ruch kiedy w niepokoju czekały na mój kolejny gryz. Na to jak krew popłynie w moich ustach. Przeżułem i połknąłem. Wiedziałem że one to kochały, wiedziałem, że tego właśnie chciały. To sprawiało że były szczęśliwe, a co za tym idzie, cieszyło również mnie. Skonsumowałem jej prawą nogę, delektując się moim pierwszym razem. Kiedy przesunąłem się nad lewą, jej krzyk zamienił się w płacz. Także Ją kochałem. I zawsze Ją tak zapamiętam. Z ostatnim kęsem, wydała ostatni dźwięk i umarła. Kiedy umarła pająki wydały się być jeszcze raz niezainteresowane. Ale były uszczęśliwione.

Żyłem przez następne kilka dni normalnie, dopóki one nie poczuły się znowu głodne. Nadszedł czas na kolejne karmienie…

Rozejrzyj się proszę po pokoju. Widzisz mnie? Nie? Dobrze. To by przecież popsuło polowanie. Ale może to nie najlepszy czas żeby to zrobić. Jestem niepewny. Teraz widzisz, masz świadomość, że Cię widzę. MY Cię widzimy, czujemy Cię, smakujemy Cię. Nie, to jeszcze nie właściwa pora. Idź żyj normalnie. Ale pamiętaj, nigdy nie jesteś dalej niż metr od jakiegokolwiek gatunku pająka...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje