Historia

NOCNY WĘDROWIEC Część I

białadama 12 9 lat temu 7 395 odsłon Czas czytania: ~5 minut

Mój syn zawsze miał skłonności do bycia nocnym markiem. Nie zliczę godzin, które wraz z żoną spędziliśmy nie śpiąc, nasłuchując jego kroków w korytarzy. Kroki zatrzymywały się pod drzwiami naszej sypialni i głowa syna pojawiała się w szparze, zaglądał do nas. Nie zliczę też, ile razy zbudziłem się z uczuciem, że jestem obserwowany i zauważałem nagle syna tuż obok mnie, cichego i nieruchomego. Być może nie powinniśmy, ale w takich sytuacjach pozwalaliśmy mu spać z nami. Miał bardzo bujną wyobraźnię i często skarżył się na koszmary. Moja żona i ja mamy po prostu za miękkie serca, by odesłać go z powrotem do jego pokoju samego i przestraszonego. Za każdym razem, kiedy z nami spał, wracał do siebie przed wschodem słońca.

Ostatniej nocy obudziłem się na delikatne szturchnięcie mojej żony. Ściskała moje ramię coraz mocniej, jakby próbowała mnie zbudzić już od jakiegoś czasu. Spojrzałem na nią i przestała.

- Alan, mógłbyś zapalić lampę? – powiedziała spokojnie. – Alex chciałby dzisiaj z nami spać. Mówi, że miał koszmary i się boi.

Moje oczy powoli przyzwyczajały się do ciemności i ujrzałem postać mojego syna, stojącego koło łóżka.

- Ale Alex spędza noc u...

Paznokcie mojej żony wbiły się mocno w moje ramię zanim dokończyłem. Nagle poczułem ciężar na mojej klatce piersiowej, jakby coś mnie przygniotło. Dziwność tej sytuacji całkowicie mnie przytłoczyła. Mojego syna nie było w domu, więc kto stał obok nas? Czułem się nagle bardzo malutki. Każdy oddech był nie lada wysiłkiem, każde uderzenia serca dudniło w uszach. Nie chciałem zapalać lapmy.

Postać stała obok łóżka, nieruchoma jak posąg.

Powoli wyciągnąłem rękę w stronę lampki nocnej. Światło rozbłysło i rozświetliło pokók.

Obok łóżka stał mój syn. Tylko to nie był tak naprawdę mój syn. Postać była tego samego wzrostu, tej samej budowy, ale poza tym nic jej nie łączyło z moim dzieckiem. Istota nie miała włosów, ani płci; jej naga forma była całkiem gładka. Nie widziałem uszu ani nosa. Miała tylko oczy i usta.

Oczy były ciemnymi, pustymi dziurami, trzy razy większymi od ludzkich oczu. Gapił się na nas.

- Mogę z wami spać? – zapytała istota.

Usta istoty poruszyły sie na tle nieruchomej twarzy, nienaturalnie, nieludzko. Ale głos... głos był delikatny i niewinny – był to głos naszego Alexa.

- Alex – powiedziała moja żona. Słyszałem jak jej głos drży ze strachu, jaka jest niepewna. Czułem dokładnie to samo. – Jest już prawie rano. Chcę, żebyś poszedł do swojego pokoju i posłał trochę.

Przysięgam, że widziałem jak ta istota zapadła się w sobie, słyszałem ciche westchnienie. Patrząc w jej oczy wiedziałem, że nie są całkiem pozbawione uczuć, był w nich smutek, a poza tym nienawiść.

Istota odwróciła się i powoli wyszła z sypialni na korytarz. W drzwiach zatrzymała się i spojrzała na nas.

- Ale – powiedziała głosem Alexa. – Wcześniej zawsze pozwalaliście mi z wami spać.

Kiedy wyszła, moja żona i ja leżeliśmy w łóżku bez słowa, nasłuchują oddalających się kroków.

Boję się wyłączyć lampę.

Nie mogłem spać. Poprzednia noc wciąż zaprzątała mój umysł w całości. Wydawało mi się to snem, czymś nierealnym. Ślady na mojej ręce jednak były jak najbardziej prawdziwe; pięć małych draśnięć od paznokci mojej żony.

Po cichu wstałem z łóżka, aby jej nie obudzić. Mimo że wydawała się mieć nerwy ze stali w ciągu nocy, za dnia była kłębkiem nerwów. Potrzebowała snu.

Zatrzymałem się w drzwiach, by na nią spojrzeć. Gdyby w tej chwili otworzyła oczy, zobaczyłaby moją ciemną postać wpatrzoną w nią. Zupełnie jak ta istota wczoraj. Zajrzałem do pokoju dzieci, kiedy go mijałem. Nie wiem, czego się spodziewałem, ale pokój wyglądał normalnie. Dzieci nie było. Wcześniej poprosiłem moich rodziców, żeby zaopiekowali się nimi dzień dłużej.

Dom był całkowicie ciemny. Poruszałem się po nim wspomagając się dotykiem aż dotarłem do mojego biura. Zamknąłem się w środku, zapaliłem światło i usiadłem przy biurku.

Światło migotało nade mną wypełniając pokój tańczącymi cieniami. Kątem oka zacząłem dostrzegać jakieś kształty, które znikały kiedy na nie patrzyłem.

Przekląłem i złapałem gorącą żarówkę, by przykręcić ją mocniej. Migotanie ustało, cienie zniknęły. Ciężar wczorajszych doświadczeń przygniótł mnie na nowo. Zamknąłem oczy. Wtedy poczułem dopiero zmęczenie i przysnąłem.

Obudził mnie jakiś dźwięk. Dochodził z korytarza – kroki. Moje serce zatrzymało się na chwilę, przestałem oddychać. Kroki stawały się coraz głośniejsze, zbliżały się. Wlepiłem wzrok w drzwi nie mogąc się ruszyć, nie mogąc krzyczeć...

Dźwięk zatrzymał się pod drzwiami do mojego biura.

Czułem się, jakby moje serce miało zaraz wybuchnąć. Mijały minuty, które wydawały mi się wiecznością. Jedynym słyszalnym dźwiękiem było bicie mojego serca i tykanie zegara. Powoli klamka zaczęła się obracać.

Usłyszałem szczęk zamka i drzwi się uchyliły. Czułem je zanim mogłem je zobaczyć. Te oczy. Drzwi były otwarte na nie więcej niż kilka centymetrów i „to” spoglądało na mnie. Jednym okiem, jedną nieskończoną nicością. Połowa ust, którą mogłem dostrzec była wykrzywiona, prawie jak w uśmiechu.

Nagle istota zaśmiała się i był to śmiech Alexa. Chichotanie, jakie wydaje z siebie dziecko, kiedy zostanie złapane na gorącym uczynku. Nagle istota zatrzasnęła drzwi.

Wstałem z krzesła i otworzyłem je szeroko. Światło wypełniło pusty korytarz.

Usłyszałem trzask dochodzący z jednej z sypialni po drugiej stronie domu, a potem krzyk mojej żony.

Rzuciłem się biegiem w tym kierunku, mój strach mieszał się ze złością. Moja żona stała w drzwiach sypialni, wszystkie światła były zapalone.

- Wszystko w porządku? – zapytałem głupio.

- Tak, co to był za hałas?

Z niepokojem zwróciłem się w stronę pokoju Alexa. Zapaliłem w nim światło. Pokój wyglądał jak po przejściu tornada. Książki były pozrzucane z półek, prześcieradło na podłodze. Wszystkie zabawki walały się po pokoju.

Podskoczyłem, kiedy moja żona położyła mi rękę na ramieniu.

- Co się tu stało? – zapytała.

- Nie mam pojęcia – odparłem czując się nieswojo.

Wtedy zwróciłem uwagę na szafę. Oprócz niej, wszystko było poniszczone. Jedna jej strona była lekko otwarta, nie więcej jak kilkanaście centymetrów.

- Zostań za mną – powiedziałem do żony, kiedy ruszyłem w stronę szafy.

Podszedłem do niej chwytając po drodze jedną z zabawek – miała posłużyć mi jako broń. Miałem świadomość, że wcale nie chciałem otwierać tej szafy. Ale musiałem. Złapałem za klamkę i otworzyłem drzwi na oścież. Tylko ubrania i zabawki. Otworzyłem drugą połowę szafy – więcej zabawek.

- Widziałeś „to” jeszcze raz? – zapytała żona.

- Tak.

Przytuliłem ją, kiedy zaczęła płakać. Resztę nocy przespaliśmy przy zapalonych światłach.

Tego ranka wróciłem do pokoju syna, by w nim posprzątać. W świetle dnia bałagan nie wydawał się tak straszny. Podniosłem prześcieradło i spojrzałem na zabawki leżące pod nim. Zamarłem.

Dwie duże figurki były ustawione obok siebie, kobieta i mężczyzna. Dwie mniejsze, zrobione z plasteliny, leżały płasko na podłodze. Kolejna figurka stała obok – kompletnie gładka, bez szczegółów, miała tylko dwoje pustych oczu.

Przy figurkach był napis z klocków syna: GDZIE ALEX

Nie mogę bez przerwy zostawiać dzieci u rodziców. Muszę porozmawiać z Alexem...

Autor: virulenter

Tłumaczenie: harpoonek

Część II http://straszne-historie.pl/story/3386

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

mało która historia na tej stronie mnie w jakikolwiek sposób rusza, ale po przeczytaniu tego poczułem się niepewnie... Kozackie
Odpowiedz
A ja za chwilę będę szła spać. ;__;
Odpowiedz
Swietne :-)
Odpowiedz
Kurde... a ja często budzę się w nocy... Mocne opowiadanie!
Odpowiedz
Woow <3
Odpowiedz
Świetne :)
Odpowiedz
Zajebiste:-) Aż dupe urywa:D
Odpowiedz
Oto słowa które najczęściej słyszy łysy z brazzers
Odpowiedz
Naprawdę świetne, jedno z lepszych jakie czytałem :] Cały czas trzyma w napięciu, do tego ten język jakim pisałeś, Człowieku jesteś mistrzem pióra creepypast :D
Odpowiedz
kurde, pisz więcej :)
Odpowiedz
fajne
Odpowiedz
Zajebioza
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje