Historia

STRYCH

białadama 9 6 lat temu 9 026 odsłon Czas czytania: ~6 minut

Znowu.

Ten dźwięk.

Ten pieprzony dźwięk.

Słyszę go przez otwór wentylacyjny w mojej sypialni. Słyszę jak ta okropność ożywa i woła mnie. Moja krew staje się zimna kiedy opuszcza klatkę piersiową i wędruje wokół.

Siedzę sama w domu (wielka niespodzianka) i myślę o nim. Jak zawsze w nocy, kiedy to coś wali w podłogę. Obwieszcza światu żałość straconego życia. Nieustanne dźwięki dochodzące ze strychu przypomniały mi o tym.

O tym, co mogło być.

Przeszły mnie dreszcze, kiedy przypomniałam sobie o tamtej nocy, której zawaliło się moje życie. Kiedy zmieniło się na gorsze i teraz widzę, że było nieuniknione.

24 maja 1974 roku – wtedy się zaczęło. Byłam naiwną nastolatką, która zaczęła liceum. Moje wspomnienia z tamtych czasów są zamglone, ale nigdy nie zapomnę nocy, kiedy wsiadłam do samochodu z pieprzonym Jasonem Roberstem. Widział mnie, jak stałam obok szkoły w deszczu. Wiedziałam, że się mną interesuje. Niektóre zajęcia mieliśmy razem i zawsze gapił się na moje cycki. Ja nie byłam zbyt zainteresowana jego osobą. Przystojniejsi chłopcy na mnie działali i tacy, którzy nie przyprawiali mnie o gęsią skórkę. Chociaż muszę przyznać, że Jason nie był brzydki. Tamtego dnia, kiedy stałam w deszczu, podjechał do mnie i rozbudził we mnie ciekawość. Zaoferował, że podwiezie mnie do domu, na co przystałam. Wsiadłam do jego samochodu, a on powitał mnie uśmiechem.

Znowu.

Obwieszcza światu, że nie zamierza wrócić do swojego domu.

Do jego więzienia.

Uderzanie stają się głośniejsze i bardziej natarczywe, a we mnie ożywają wspomnienia.

Podałam Jasonowi swój adres, a on przypomniał mi, że był piątek. Powiedział, że w domu Beverly Patterson jest impreza i chciałby, żebyśmy wpadli tam chociaż na chwilę. Bev była jedną z najbardziej lubianych osób w szkole. Czułam podekscytowanie na myśl o uczestniczeniu w jej imprezie. Podjechaliśmy do jej domu. Zaniepokoiłam się, kiedy okazało się, że w środku nikogo nie widać.

Powitała mnie cisza, kiedy zbliżyłam się do drzwi. Jason powiedział, że ma klucze i niedługo zjawią się pozostali.

Przyniósł butelką Jacka Danielsa. Nie lubiłam pić i tylko jeden raz wcześniej byłam pijana. Ale Jason przekonał mnie, że musimy trochę wypić, bo każdy kto się zjawi będzie miał już kilka drinków za sobą. Poprowadził mnie do sypialni i w ekspresowym tempie stałam się kompletnie pijana. Fakt, że byliśmy sami i nikt inny nie przychodził nie przeszkadzał mi już tak bardzo. Spojrzeliśmy sobie głęboko w oczy. Jego oczy, którym kiedyś nie ufałam, emanowały teraz czymś innym.

Pożądanie.

Słyszę jego cichnące kroki. Powoli. Pusty dźwięk zakłóca ciszę domu. Z każdym krokiem dochodzi do mnie słaby jęk, który staje się głośniejszy, kiedy schodzi po schodach. Wszystko się kulminuje (jak zawsze), kiedy słyszę obracanie się klamki. Oblatuje mnie strach, aż mój umysł skupia się na źródle tego wszystkiego.

Uprawialiśmy seks. Zawsze wyobrażałam sobie, że mój pierwszy raz będzie czymś wyjątkowym. Jak mój książę na białym rumaku położy mnie na łóżku usłanym różami, czy czymś takim. Nigdy nie myślałam, że będzie on taki szybki i niezaspokajający. Spojrzałam mu w oczy po wszystkim i wtedy zmienił się w tego samego drania, którego zawsze w nim widziałam. Wypchnął mnie z sypialni. Kiedy wychodziłam, zauważyłam na ścianie rodzinne zdjęcie – był na nim Jason. Zatrzasnął za mną drzwi.

Zaczyna się walenie. W tej chwili naprawdę zaczynam wątpić, że nie jestem szalona. Wychodzę z sypialni tylko po to, aby potwierdzić to, czego wiem, że nie powinnam zobaczyć. Drzwi na strych trzęsą się intensywnie. Odgłos pukania staje się coraz głośniejszy. Drzwi wyglądają, jakby miały się poddać.

Kilka tygodni później, zaczęłam mieć poranne mdłości. Poszłam do lekarza, który tylko potwierdził moje przypuszczenia. Byłam w ciąży. Miałam mieszane uczucia. Zawsze bardzo chciałam mieć dziecko, ale nie kiedy byłam taka młoda. Poza tym Jason unikał mnie w szkole. Jakim ojcem byłby taki człowiek? W każdym razie miał prawo wiedzieć. Napadłam na niego na korytarzu między lekcjami i z niepokojem wyłuszczyłam sytuację.

Nigdy nie zapomnę jego reakcji. Na jego twarzy pojawiła się wściekłość i nienawiść. Nazwał mnie pieprzoną dziwką. Powiedział, że to niemożliwe i że dziecko nie jest jego. Zapewniłam go, że nigdy nie spałam z nikim innym i dziecko z pewnością będzie jego. Prawie widziałam zębatki pracujące w jego głowie, kiedy milczeliśmy. Ostatecznie przeprosił mnie i powiedział, że to dla niego za dużo. Zaproponował wspólny obiad po szkole, gdzie porozmawiamy spokojnie. Zgodziłam się.

Pukanie trwa. Wtedy słyszę krzyk. Wrzask tak piskliwy i przeszywający, że prawię wychodzi poza ludzkie postrzeganie. Muszę zakryć uszy w drodze na strych. Trzęsąc się ze strachu otwieram usta, aby do niego przemówić.

Wsiadłam do samochodu z Jasonem, co nie do końca mi się podobało. Chciałam mieć dziecko, ale nie tak wyobrażałam sobie jego ojca. Mimo to poczułam iskierkę nadziei. Może kiedy lepiej poznam Jasona, okaże się, że nie jest taki zły. Może stawi czoła odpowiedzialności i pomoże mi wychować nasze dziecko. Mój umysł rozważał wszelkie możliwości.

Rodzina.

Byłam pogrążona we własnych myślach, kiedy auto stanęło. Rozejrzałam się po okolicy. To za mało, kiedy powiem, że byłam zszokowana. Byliśmy na parkingu przy Greenview Woman’s Centre. Przywiózł mnie do kliniki aborcyjnej.

Spojrzałam na niego ze złością, jego wzrok był zimny. Powiedział, że definitywnie usuwam ciążę. Wrzeszczał do mnie, że żadna pierdolona dziwka nie zrujnuje mu życia. Zagroził, że jeśli tego nie zrobię, powie wszystkim w szkole, że pieprzę się z kim popadnie i zniszczy mi życie, tak jak ja jemu. Zanim zdążyłam odpowiedzieć cokolwiek, uderzył mnie w twarz. Wstrząśnięta nie zauważyłam nawet, kiedy znalazłam się w klinice, nie wiedziałam co się dzieje. Jason słodko rozmawiał z lekarzem. Potrafił być miły, kiedy tego chciał. Chciał wypełnić dokumenty za mnie. Lekarz zwrócił się do mnie i zapytał, czy naprawdę tego chciałam. Widziałam wzrok Jasona, kiedy wpatrywał się we mnie ze złością. Smutno potwierdziłam.

Po zabiegu wyszłam do poczekalni. Z zaskoczeniem stwierdziłam, że Jasona nigdzie nie ma. Zaczęłam niekontrolowanie płakać. Wszystkie nadzieje i obietnice roztrzaskały się o ziemię. Wróciłam do pokoju zabiegowego, by ukryć łzy przed ludźmi w poczekalni. Pokój był pusty. Przytłoczona emocjami zrobiłam coś wstrząsającego. W słoiku leżało moje nienarodzone dziecko. Było dużo mniejsze niż się spodziewałam. Kupa maleńkich tkanek reprezentowała tak wiele nadziei i marzeń. Chwyciłam słoik i wybiegłam z kliniki.

Kiedy dotarłam do domu, nie wiedziałam co z nim zrobić. Nie mogłam dopuścić, żeby rodzice go zobaczyli, bo wtedy musiałabym im wszystko opowiedzieć. Poszłam na strych. Nikt z mojej rodziny nie chodził tam często. Znalazłam moją skrzynkę. Była różowa w kwiaty, trzymałam w niej moje rzeczy z dzieciństwa. Włożyłam słoik do środka obok lalek i misiów. Zamknęłam skrzynkę i wróciłam do sypialni. Zasnęłam płacząc.

W końcu życie wróciło do normy na jakiś czas. Skończyłam szkołę i tylko kilka razy miałam „przyjemność” zobaczyć Jasona. Poszłam do college’u i w gruncie rzeczy byłam szczęśliwa. Dwa wydarzenia miały miejsce w ostatnim roku i moje życie się zmieniło na gorsze. Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. Nie muszę chyba mówić, jak bardzo to przeżyłam. Zrezygnowałam z ostatniego semestru nauki i przeprowadziłam się z powrotem do domu. Mój chłopak pojechał ze mną. Wiem, że to nie w porządku, ale powiedziałam mu, że biorę tabletki, co było kłamstwem. Miałam nadzieję, że zajdę w ciążę, ale po roku prób nic się nie stało. Odwiedziłam lekarza, który potwierdził moje najgorsze przeczucia. Aborcja sprawiła, że nie będę mogła mieć więcej dzieci.

Żal z tego powodu połączył się z tęsknotą za rodzicami i wpadłam w głęboką depresję. To było za dużo dla mojego chłopaka. Zamknęłam się we własnej skorupie. Zostawił mnie i wtedy wszystko się zaczęło. Czytałam gdzieś, że epizody silnej depresji mogą doprowadzić do halucynacji, ale za dziesiątym razem, kiedy usłyszałam kroki na schodach, walenie w drzwi i pisk przeszywający mnie do żywego, zaczęłam powoli akceptować, co to było. To było ponad trzydzieści lat temu. Niezdolna do nawiązania nowych znajomości i pogrążona we własnym szaleństwie, żyłam samotnie z myślą, kim mogłam być.

Rozmawiam z tą istotą przez drzwi. Krzyczę, żeby przestała. Mówię jej, że wiem, gdzie mieszka Jason – Cycling Way 3. Zapewniam ją, że wszystkie przygotowania są już zrobione. Pozwalam jej usłyszeć dźwięk noża uderzającego w drzwi, który wkrótce wyląduje na szyi Jasona. Mówię jej, że dziś w nocy w końcu spotka się z tatusiem. Walenie cichnie, a na mojej twarzy pojawia się uśmiech. Pierwszy raz od długiego czasu.

To będzie cudowne spotkanie rodzinne.

autor: dr_vonhugenstein

tłumaczenie: harpoonek

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Dobre
Odpowiedz
głupie....
Odpowiedz
Świetne! *_*
Odpowiedz
Zajebiste :)
Odpowiedz
Super brr
Odpowiedz
"Moja krew staje sie zimna gdy opuszcza klatke piersiowa i wedruje wokol"... ze co prosze? O_o
Odpowiedz
Zajebiste. c:
Odpowiedz
Opoiwadanie spoko, le skąś je znam, nie jestem pewien czy już go tu nie było...
Odpowiedz
Szpoko...
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje