Historia
Dłoń
Była już późna noc, koło 2:00. Wracałam samochodem od koleżanki. Droga prowadziła przez ciemny las.
Jezdnie oświetlały jedynie przednie światła pojazdu. Ogarniało mnie to dziwne uczucie,
że odkąd opuściłam dom Agaty ktoś nieustannie mnie obserwuje.
Wy też pewnie nieraz jadąc po zmroku przez las mieliście wrażenie,
że za moment zobaczycie kogoś na drodze. Od dziecka bałam się ciemności i
choć teraz mam już 28 lat nadal gdzieś w głębi czułam ten niepokój. Lecz jechałam dalej.
Nagle na szybie obok mnie zauważyłam czyjąś dłoń. Gwałtownie zahamowałam. Co to kurwa było?!
Wyjrzałam powoli za szybę...lecz nikogo tam nie było. Po prostu zmęczenie wzięło nade mną górę.
Z pewnością to sobie wymyśliłam. Ruszyłam dalej.
Zdąrzyłam przejechać jedynie kilka metrów...ręka spadła z dachu wprost na przednią szybę.
Po chwili usłyszałam krzyk...dobiegał z dachu. Przestraszona powolnym ruchem otworzyłam szyberdach.
Aaa! To okropne! Zwłoki! Zwłoki jakiejś dziewczyny!
Wyciągnęłam rękę w stronę ciała, które w połowie wpadło do kabiny. Wpatrywała we mnie swoje otwarte szeroko,
szare ślepia. Już miałam ją dotknąć, kiedy złapała mnie za rękę! Zaśmiała się psychopatycznie i oblizała usta.
Krzyczałam! Była coraz bliżej! Ona...żyła!
***
- Przybyliśmy na miejsce wypadku. Czy wiadomo już co się wydarzyło?
- Podejrzewamy, że ofiara zasnęła za kierownicą i zjechała z jezdni uderzając w drzewo. Jednak...
niektóre z odniesionych obrażeń nie pasują do zakładanego biegu wydarzeń. Ofiara oprócz 38 złamań,
krwotoku wewnętrznego i ran zewnętrznych ma także wydłubane oczy, uciętą rękę oraz
ślady zadane jakimś ostrym narzędziem. Proszę zobaczyć samemu.
- Racja. To dość nietypowe...
Jedną chwilę!
Tam!
Za siedzeniem pasażera...
ktoś jest...!
Komentarze