Historia

Ostatni Autobus

kukunamuniu1 3 8 lat temu 7 331 odsłon Czas czytania: ~8 minut

"Motylki" - pomyślała Młoda ujrzawszy światła nadjeżdżającego autobusu. Zupełnie nie miała pojęcia, skąd wzięło się u niej takie skojarzenie, lecz będąc pod wpływem marijuanny inaczej postrzegamy otaczające nas przedmioty. Właśnie wybiła północ i Młoda chciała odjechać do sąsiedniej wsi, w której mieszkała. Tego wieczora odwiedzała swojego bliskiego przyjaciela mieszkającego w dużym mieście. Jak zwykle spędzili wspólny czas na rozmowach, piciu alkoholu i paleniu zioła. To dlatego Młoda miała teraz ochotę powiedzieć wszystko, co przyszło jej na myśl. Nadjechał jednak autobus i musiała pożegnać kolegę.

- To na razie, Młoda! Widzimy się w przyszły piątek! - Powiedział chłopak i odmachał na odchodne. Dziewczyna uczyniła to samo, wsiadając niemrawo do autobusu, który wydał jej się wielkim statkiem nadpływającym do portu, a machający przyjaciel prezentował się niczym sentymentalny marynarz. Młoda prychnęła głupawym śmiechem i wsiadła do autobusu, zamykając za sobą drzwi. Zapłaciła kierowcy 10 groszy więcej niż powinna, ale zdołała mu polecić, by nie wydawał reszty. Mężczyzna nie odpowiedział, przystając tym samym na propozycję pasażerki. Był to zwyczajny osobnik z dużym wąsem, w białym podkoszulku i dżinsach. Typowy kierowca. Młoda usiadła na jednym z ubrudzonych foteli i bus ruszył.

Miasto pokonali stosunkowo szybko. Czekała ich teraz nocna przeprawa przez las. Maszyna sunęła po nieoświetlonej drodze w gęstym, ciemnym lesie. Młoda odchylała się lekko w prawo, by widzieć drogę. Zupełnie nie miała pojęcia, czemu to robi, ponieważ już po kilku minutach jazdy gandzia przestała działać. Mimo to Młoda czuła lekkie otępienie i niepodważalnie dobry humor. Po jej lewej stronie siedział młody mężczyzna w sportowym stroju. Oprócz nich w busie podróżowało jeszcze kila osób. Młoda zdołała dojrzeć kobietę w średnim wieku. Na głowie miała trwałą ondulację, na nogach drewniane sandały, a ubrana była w ciuchy z najtańszego second-handu. Poza nią w busie podróżowało kilku młodych studentów i jakiś starszy mężczyzna o wyglądzie przyrodnika. Młoda westchnęła po zlustrowaniu pasażerów i wróciła do obserwowania nocnej drogi.

Nagle, na do tej pory czystej jezdni pojawiła się ludzka sylwetka. Był to mężczyzna. Wyskoczył na drogę tak niespodziewanie, zupełnie jakby ktoś wepchnął go pod koła nadjeżdżającego pojazdu. Kierowca zahamował z piskiem i skierował bus do rowu na pobocze. Wszyscy pasażerowie chwycili się siedzeń i wcisnęli w nie w nadziei bezpiecznego manewru awaryjnego. Niestety, bus uderzył prawym bokiem w przydrożne drzewo. Kraksa trwała chwilę. Dało się słyszeć jedynie odgłos miażdżonego metalu i tłuczonego szkła. Ludzie byli zbyt przerażeni, by krzyczeć. Gdy emocje wstępnie opadły, kierowca otworzył sobie drzwi i wyskoczył z pojazdu. Pasażerowie busa, bardzo oszołomieni i przerażeni, zaczęli szukać ponownego kontaktu z rzeczywistością. Młoda ściskała fotel na przeciwko siebie. Gdy go puściła, zauważyła, że młody mężczyzna po jej lewej stronie zrobił to samo. Spojrzała na jego przerażoną twarz.

- Nic pani nie jest? - Zapytał ledwo słyszalnym tonem. Dziewczyna nie odpowiedziała. Zauważyła jednak ludzkie sylwetki za stłuczoną boczną szybą busa. Pomyślała, że są to świadkowie wypadku. Och, gdyby tylko miała wtedy rację...

Wielki bosak uderzył w szybę, która pękła pod naporem metalowego narzędzia. Odłamki szkła sfrunęły na Młodą i mężczyznę po jej lewej stronie. Następnie w mgnieniu oka złapały go dwie pary muskularnych, męskich rąk i wyciągnęły z pojazdu. Młoda patrzyła przerażona na to zajście, lecz nie rozumiała go w ogóle. Sekundę później usłyszała uderzanie, świst maczet i nieludzki wrzask. Jej serce zaczęło tłuc się w piersi niczym wściekła bestia w zamknięciu. Pasażerowie wokół niej słuchali równie wstrząśnięci odgłosami z zewnątrz. Wrzaski stawały się coraz bardziej potępieńcze i słabły z każdą sekundą, nabierając przy tym błagalnego tonu o treści"proszę, przestań". Ustały, gdy zastąpił je słaby gulgot. Zanim ustąpił, dwie wielkie łapy wsunęły się do busa z powrotem, tym razem po to, by pochwycić Młodą. Dziewczyna odsunęła się w prawo. Zza wybitej szyby łypnął na nią wielki, obleśny i wściekły facet. Dziewczyna pisnęła, po czym kilku pasażerów zaczęło krzyczeć z przerażeniem. Kilka sąsiednich szyb wyleciało z hukiem. Po nieszczęśników obok sięgały ogromne, umięśnione barki i wywlekały na zewnątrz. Młoda była tak przerażona, że jedyne co mogła zrobić to wycofać się na przejście między siedzeniami. Bus, lekko pochylony nie był stabilny , więc z każdym hukiem bosaka gibał się na wszystkie strony. Klaustrofobiczne wnętrze pojazdu połączone z krzykami, tłuczeniem szyb i przeraźliwym wrzaskiem z zewnątrz stało się nie do zniesienia. Młoda, choć przerażona do granic możliwości zdecydowała się jak najszybciej wyjść z busa. Spojrzała przed siebie. Kobieta z trwałą ondulacją siedziała nadal na fotelu w stanie paraliżującej paniki. W tym samym momencie drzwi po prawej stronie pojazdu wyleciały z hukiem. Do środka wtargnął ten sam osiłek, którego Młoda widziała przed chwilą. Jego obcisła, przykrótka koszulka była doszczętnie zbryzgana krwią. Goliat szybko pochwycił w swe łapska spanikowaną kobietę. Zaczął ją wywlekać na zewnątrz, ciągnąc za kręcone, krótkie włosy. Pasażerka piszczała nieludzko, gdy wielki tyran szarpał jej ciało. Młoda patrzyła na to, lecz była zupełnie sparaliżowana. Osiłek przycisnął kobietę twarzą do ziemi, lecz nie uciszyło to jej krzyku. Jedną stopę położył na wydatnych pośladkach swej ofiary, zaparł się i energicznie pociągnął za rękę leżącej. Ciągnął coraz mocniej i mocniej. Kobieta darła się na całe gardło, lecz wyrodna kupa mięśni nie zwalniała swych poczynań. Po minucie dało się słyszeć gruchot rozrywanych stawów i darcie materiału. Zastąpił je potępieńczy ryk bólu. Po chwili krzyczeli już wszyscy ludzie pozostali w busie. Panicznie zaczęli szukać ucieczki z pojazdu, choć paradoksalnie na zewnątrz czekał ich o wiele gorszy los. Młoda trzęsła się cała w nerwach. Nie chciała już patrzeć na ciało tej starszej kobiety, która wciąż tarzała się po ziemi w konwulsjach, szukając ucieczki. Z oderwanego kikuta bryzgała krew. Ofiara podjęła desperacki czołg po ziemi w stronę mrocznych zarośli. Brakowało jej kilku centymetrów, lecz ogromny mężczyzna kopnął ją z całej siły w głowę. Powtarzał ten czyn dopóki kobieta nie przestała krzyczeć. Kolejne ręce zanurkowały do wnętrza busa, tym razem pochwyciły młodego studenta siedzącego na końcu. Chłopak wrzeszczał, próbując uwolnić się z miażdżących objęć. Błagalnie popatrzył na swych kolegów, którzy zamiast pomóc, szybko odsunęli się panicznie przerażeni. Student zniknął na zewnątrz. Młoda przysunęła się lekko do zbitej szyby, by cokolwiek zobaczyć. Było ciemno, ale jedynym źródłem światła była latarka trzymana przez jednego z osiłków. Na oko było ich czterech, lub pięciu. Wszyscy nienaturalnie umięśnieni i wielcy. Dwóch z nich powaliło chłopaka na ziemię i związało z tyłu ręce i nogi. Bez trudu opanowali opór swej ofiary. Jeden z nich zasadził studentowi porządny cios w kark, ogłuszając go i pozbawiając możliwości ruchu. Młoda drgnęła, obserwując tę scenę. W busie została już tylko ona, dwóch studentów i starszy pan w zielonej kamizelce. Wszyscy śmiertelnie przerażeni. "No, jeszcze!" - usłyszała głos jednego z oprawców. W tym samym momencie muskularne graby pochwyciły starszego mężczyznę. Gdy nieopisana siła wyciągała seniora na zewnątrz, krzyczał i jęczał błagalnym tonem, jakby prosił o pomoc samego Boga. Po chwili staruszek zamilkł.. Na chwilę zapadła całkowita cisza. Młoda schowała się za siedzeniem i zerknęła na koniec busa, gdzie dwaj zdruzgotani studenci siedzieli wciśnięci w fotele. Na spodniach jednego z nich widniała prominentna mokra plama, nogi i ręce drżały. Przez wybitą szybę spojrzał na nich pokracznie wyglądający facecik o przerzedzonych włosach do ramion i z poharataną bliznami twarzą. Paranoicznie się zaśmiał, wyciągnął do nich swoje groteskowo chude ręce i krzyknął piskliwie "cip, cip, cip!". Studenci piszczeli, odsuwając się jak najdalej od dziwaka, którego zaraz odsunął jeden z osiłków. Mięśniak wszedł do busa przez wybite okno. Ledwo mieszcząc masywny tułów w niewielkim otworze, pochwycił za nogę jednego z chłopaków. Ten zaczął przeraźliwie wrzeszczeć, gdy osiłek zaczął wyciągać go na zewnątrz. Drugi student złapał kolegę za ręce, niestety były one tak sparaliżowane strachem, że puścił towarzysza w najmniej odpowiednim momencie. Zobaczył swego kolegę, prawdopodobnie ostatni raz w życiu, posyłającego mu spojrzenie mówiące"nie daruję ci tego, kretynie" zanim całkiem zniknął poza wybitą szybą busa. Za moment trzech osiłków zaczęło go pozbawiać życia w jakiś wyrafinowany sposób. Młoda wlazła pod siedzenie. Skuliła się tam jak myszka. Jej niski wzrost i filigranowa fizys choć raz pomogły dziewczynie w życiu. Zasiedliwszy schronienie, słuchała jak ostatni ze studentów zanosi w stronę morderców błagalne wrzaski, jak prosi, by go nie zabijali. Ten okazał się dyplomatą. Drżącym głosem bełkotał o swej młodości, o zbyt wczesnym wieku na śmierć. Wspomniał też o dziewczynie, rodzicach, ambicjach.. Po chwili dało się słyszeć głośny trzask i student zamilkł. Cisza trwała niemiłosiernie długo. Młoda, skulona pod siedzeniem, zatykała sobie nos i usta, by nie kichnąć, ani nie oddychać zbyt głośno. Po jakiś 10 minutach na teren busa wkroczył jeden z osiłków. Młoda wiedziała to, ponieważ pod ciężarem wielkiego cielska przechylony pojazd zaczął balansować.Ten moment decydował o jej życiu. Mężczyzna szukał pozostałych pasażerów. Powoli chodził wzdłuż przejścia między siedzeniami i głośno sapał. Młoda widziała jedynie jego adidasy, w rozmiarze co najmniej 45. Osiłek splunął na podłogę i powoli wytoczył się z pojazdu.

- No to dzięki, Marian.. - Powiedział jeden z mięśniaków.

- Nie ma sprawy.. Pakujemy ich? - Odparł kierowca nieszczęsnego busa. Na to hasło piątka mężczyzn zaczęła zbierać zewsząd zmasakrowane martwe ciała i pakować je do ciemnego vana. Czynność tę obserwował dziwny, chudy facecik, który podskakiwał wesoło wokół wielkoludów dźwigających zwłoki. Był niezwykle szpetny. Chudy, blady i zaniedbany, ubrany w brązową, przepoconą koszulę i workowate spodnie.

- Nie ogarniam, po co go wziąłeś, Słodki? - Zapytał jeden z osiłków, pomagający drugiemu taszczyć ciało studenta.

- Stul dziób.. Niech Robercik ma trochę radości z życia. Siedzi cały dzień w domu, a w końcu to mój brat. - Odpowiedział drugi. Kierowca busa stał obok i palił papierosa. Towarzyszył mu trzeci z mięśniaków.

- Kasy spodziewaj się jak tylko Bossman wytnie narządy. Dostaniesz premię za każdą sprawną wątrobę. - Powiedział wielkolud, na co kierowca skinął porozumiewawczo głową. Młoda słyszała wszystko spod fotela.Przez 10 minut dało się słyszeć głuche uderzanie ciał o ściany vana. Gdy jeden z mięśniaków zatrzasnął drzwi samochodu, Młoda wiedziała, że to decydujący moment.

- To co robimy, Marian? - Zapytał jeden z tych grubszych głosów.

- Dawaj benzynę, spalę grata. W Maroku będą mogli mi nagwizdać, z resztą jeśli się dowiedzą.. mam to w dupie. - Mówił kierowca, polewając busa łatwopalną substancją. Serce Młodej łomotało nieznośnie. Bardzo chciała uciec. Drzwi pozostały otwarte. Słyszała chlust benzyny i dźwięk zapalanego silnika.

- Mario, streszczaj się! - Krzyknął jeden z osiłków, wpychając do samochodu swojego dziwacznego brata, który widocznie bardzo chciał obejrzeć płonący autobus. Kierowca skończył polewać pojazd benzyną. Po chwili w łatwopalne morze wrzucił płonącą zapałkę. W jednej sekundzie płomienie ogarnęły cały pojazd. Oprawcy RUSZYLI z piskiem opon. Młoda wystrzeliła spod fotela jak najszybciej. Popędziła za odjeżdżającym vanem, w który załadowano zwłoki. Biegła za nim ile sił w nogach. Jej serce waliło niczym młot. W końcu pojazd zaczął zwalniać. Młoda dogoniła go i otworzyła sobie przesuwane drzwi.

- No i jak mi poszło? - Zapytała wesoło. Czterech mięśniaków ryknęło śmiechem.

- Normalny człowiek zajrzałby pod siedzenie.. A ja tego nie zrobiłem. To miałaś farta! Wsiadaj już, Młoda i spadajmy! - Odrzekł jeden z nich. Pojazd ruszył, niemal paląc gumę. Wszyscy zadowoleni, lekko zmęczeni, czuli już zapach pieniędzy na razie jeszcze pomieszany z zapachem krwi i zmasakrowanych zwłok..

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Dobreee
Odpowiedz
Historia całkiem, całkiem. Ale sytuacja. Pewnie miała grać ofiarę by, zapomniała że oni to zrobily.
Odpowiedz
Pojebana akcja z tą dziewczyną, ale całkiem niczego sobie.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje