Historia

Osiemnastka

kaprysnagejsza 7 7 lat temu 7 344 odsłon Czas czytania: ~1 minuta

To było w maju, tego roku. Osiemnastka przyjaciółki, w drewnianym domku przy lesie. Było już późno, nie wiem dokładnie która to była godzina, w każdym razie po północy. Gośka, bo tak miała na imię, spiła się za wszystkie czasy. Szybko zdjęło ją z nóg, może dlatego, że przy okazji trochę popalała na boku z chłopakami. Humor jej dopisywał, nie mogę powiedzieć, że nie. Wzięła butelkę czerwonego wina i wyciągnęła mnie na dwór. Nie byłam przekonana co do tego by obalić z nią tą butelkę, ale Gosia strasznie nalegała, aż w końcu uległam. Zaczęłyśmy dużo wspominać, znałyśmy się od najmłodszych lat. Nagle ona przypomniała sobie też nasze wspólne zabawy w chowanego. Była w tym niezastąpiona, zawsze umiała się tak ukryć, że musiałam szukac jej przynajmniej dobrych dziesięc minut.

-Zabawmy się! - krzyknęła z entuzjazmem upijając spory łyk wina. Czerwone krople trunku polały się jej wtedy po brodzie. Ledwo stała. Zaczęłam się wymigiwać, zważywszy na jej stan, ale ona w ułamku sekundy zniknęła mi z oczu pośród drzew, a jej śmiech zdradzał, że brnie w głąb lasu. Zaśmiałam się zdając sobie sprawę, że w tej sytuacji jestem bezradna - nie było wyjścia, musiałam ją po prostu znaleźć. Szłam śmiejąc się głośno za jej głosem, aż nagle usłyszałam przeraźliwy pisk. Głośny pisk. Zamarłam. Serce kołatało mi jak oszalałe.

-Gośka, nie wygłupiaj się! - krzyknęłam mając nadzieję, że to po prostu jakiś głupi żart. W tle słychac było tylko głośną muzykę dobiegająca z domku i wesołe pokrzykiwania podpitych ludzi. Ostrożnie rozglądnęłam się dookoła.

-Gosia? - zapytałam czując na plecach ciarki. Przeszyło mnie coś dziwnego, coś zimnego. Stąpałam powoli i cicho po ściółce, jakby z obawą, że ktoś mnie usłyszy. Nie wiem czemu. Oddaliłam się jeszcze kilka kroków dalej kiedy weszłam w coś mokrego. Przełknęłam głośno ślinę, mając wrażenie, że ze strachu zaraz odpłynę. Przykucnęłam i przejechałam palcami po wilgotnej ściółce po czym wyciągnęłam z kieszeni spodni telefon i przyświeciłam wyświetlaczem . Na palcach miałam czerwoną maź . Łzy powoli zaczęły napływac mi do oczu, a serce dudniło coraz głośniej . To było wino. Małgośka musiała upuścić tu gdzies butelkę.

Jest sierpień. Od tamtej nocy wszelki ślad po mojej przyjaciółce zaginął. Były już pst tropiące, masa policjantów i zwykłych ludzi, którzy przeczesywali dokładnie ten las i całą okolicę. Znaleźli tylko butelke po winie.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

słabe ;p
Odpowiedz
fajne ale przydałaby się również część 2 ;)
Odpowiedz
Wybaczcie za odkop, ale nie martwcie się o Gosię :) Byłem z Nią i Jej przyjaciółką na Woodstock-u i nic Jej się nie stało :) Pozdrawiam wszystkich ;)
Odpowiedz
Słabe :/
Odpowiedz
ujdzie w tłoku, aloe z tym winem to był suprise :)
Odpowiedz
dobre, ale bez większego szału :)
Odpowiedz
Średnie, max. 5/10
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje