Historia

Donikąd, albo na koniec świata.

ziziaz 6 5 lat temu 4 340 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Swego czasu po większych miastach naszej aglomeracji jeździł tramwaj "donikąd" jak głosił napis na tablicy. Był biały i nie zatrzymywał się na żadnym przystanku. Ludzie dla "fanu" próbowali go zatrzymać, jednak zawsze bez skutku, tramwaj nigdy, nikomu się nie zatrzymał. Krąży jednak legenda o dziewczynie, której ta sztuka udała się. I to w dodatku nieświadomie.

Była ciepła, sierpniowa noc, jaśniejąca od miejskich świateł. Ruch na ulicach już zamarł i kursowały jedynie już linie nocne. Pewna blond włosa dziewczyna ubrana w białą sukienkę stała na przystanku i wyglądała jak zjawa. Wiatr bawił się jej lokami tworząc fantazyjne fryzury ulotne jak on sam. Dziewczyna raz, po raz odgarniała włosy z szczupłej twarzy i starała się je opanować. Szare oczy intensywnie wpatrywały się w zakręt torowiska, na którym miał jechać jej tramwaj. Ku jej zdumieniu zza zakrętu nie wyłoniła się 113* na którą czekała tylko biały tramwaj bez numeru kursujący "donikąd". Skład ze zgrzytem zatrzymał się przed osłupiałą dziewczyną, otworzył drzwi i czekał na jedyną pasażerkę, która nie miała odwagi wsiąść. Po chwili ciekawość wzięła górę nad strachem i dziewczyna wsiadła i podeszła do motorniczego.

- Ile za kurs? - zapytała drżącym głosem. Spodziewała się, że w tym tramwaju obowiązuje inny cennik.

- A, gdzie panienka chciałaby jechać?

- Przecież ten tramwaj kursuje donikąd, tak, więc chyba tam chciałabym jechać - zaśmiała się nerwowo.

- No niby panienka ma rację, ale jest to kurs specjalny, tylko dla panienki, więc panienka musi zdecydować, gdzie chce jechać. - motorniczy mówił i zwracał się do dziewczyny jakby był z innej epoki. Dziewczyna przyjrzała mu się, ale wyglądał jak zwykły motorniczy, nie miał w sobie nic z ducha albo zjawy, po prostu musiał być tak wychowany.

- Mogę wybrać całkowicie dowolny cel podróży?

- Tak, może panienka. A ja postaram się tam panienkę zawieść.

- Chciałabym zwiedzić tyle miejsc... - rozmarzyła się dziewczyna. - Ale mam za mało pieniędzy, starczy mi tylko na zwykły bilet tramwajowy. - dodała racjonalnie.

- Niech się panienka nie martwi. - odpowiedział motorniczy z uśmiechem. - W tym tramwaju napędzanym wyobraźnią płaci się marzeniami, a czasami wspomnieniami, ale jazda pod prąd czasu jest trudniejsza, więc więcej też kosztuje.

- Jazda pod prąd czasu? - zdumiała się jedyna pasażerka tramwaju.

- Tak. Ja proszę panienki posiadam takie uprawnienia. - powiedział dumnie motorniczy. - To, więc jak? Gdzie panienkę zawieść?

- Na razie na Koniec Świata, a potem jeszcze pomyślę.

- Panienka bogata?

- W marzenia? Aż za bardzo! - zaśmiała się melodyjnie i usiadła w kabinie koło motorniczego.

Motorniczy zadzwonił dzwonkiem i tramwaj ruszył po torach uwożąc swoją jedyną pasażerkę na Koniec Świata. Gdy już znikł za następnym zakrętem rozpłyną się w powietrzu. Czasami jeszcze jeździ ulicami Katowic, Rudy Śląskiej, Zabrza, czy innych miast aglomeracji ze swoją jedyną pasażerką. Pasażerką, której nikt już więcej nie spotkał, bo była bardzo bogata w marzenia i podróżuje teraz białym tramwajem po całym świecie i jeszcze dalej. Jej skład nie potrzebuje trakcji ani torów; potrzebuje tylko siły jej wyobraźni, a, dopóki ta nie osłabnie, dopóty będzie trwał ten kurs...

* Numer tramwaju zmyślony.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

tramwaj już nie jeżdzi ale była to sprawka jakiegoś artysty z niemiec który za pomocą światla tobi bardzo fajne rzeczy
Odpowiedz
Fajne :)
Odpowiedz
Przyjemne, ale niestraszne. :)
Odpowiedz
Ciekawe sama chciała bym trafić na taki tramwaj.
Odpowiedz
Nuuuudaaaaaaaa
Odpowiedz
Kurde, ciekawe, nie straszne, ale fajne, chciałbym trafić na taki tramwaj
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje