Historia

Balonik

ghostever 17 9 lat temu 6 605 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Cześć, nazywam się Alice, opowiem Wam moją historię.

Pewnego razu, gdy byłam z rodzicami w zoo kupili mi oni balonika. Z helem, w kształcie buźki z uśmiechem, przywiązany był do kawałka wstążki.

Pewnego razu kiedy przebudziłam się w nony mój balonik, niepozorny wiszący ku suficie patrzył na mnie złymi oczami, a jego uśmiech przerodził się nagle w wredny grymas.

Nie wiedzieć czemu działo się tak co noc, a moje przerażenie z dnia na dzień rosło.

Z racji tego, że byłam naprawdę nieśmiała, nie powiedziałam o tym rodzicom uważałam, że mnie wyśmieją, w końcu miałam zaledwie 10 lat, kto by uwierzył. Byłam nieśmiała, ale potrafiłam stawić opór moim lękom .

Po dobrym tygodniu balonik zniknął, tak kompletnie bez śladu. Ciekawiło mnie dlaczego go nie ma, ale zarówno cieszyłam się.

Następnego dnia rodzice poprosili mnie, abym poszła do piwnicy po przetwory, i ujrzałam tam, mój balonik.Tym razem nie miał złego, przeraźliwego grymasu, tylko się uśmiechał.

Zdziwiło mnie to więc przez parę minut stałam nieruchomo i wpatrywałam się w niego niczym w słup.

W tym momencie usłyszałam trzask.

Szybko wbiegłam po drewnianych schodach do drzwi, które prowadziły na parter mieszkania.

Drzwi były zatrzaśnięte, a ja nie mogłam ich w żaden sposób otworzyć.

Zaczęłam głośno krzyczeć wołając o pomoc, ale nic.

I tak przez kolejną godzinę.

Nie wiedziałam co robić.

Z nudów zaczęłam sobie przypominać zdarzenia z zoo i przed oczami stanęła mi ta twarz, ta sama co na baloniku.

Była to twarz sprzedawcy, ten sam wredny grymas, którego nie mogłam wypuścić z pamięci.

W głowie miałam tysiąc różnych scenariuszy w tym temacie, ale dalej nic.

Chwilę potem usłyszałam skrzypanie, to drzwi się otworzyły.

Powoli wstałam, spojrzałam, aby upewnić się czy to nie żadne przesłyszenie.

U progu wejścia do piwnicy ujrzałam mamę.

Pytała mnie dlaczego tam siedzę, przecież miałam jej przynieść powidła.

Odpowiedziałam jej cihutkim głosem ( bo tylko takim mówiłam ), że drzwi były zatrzaśnięte i nie mogłam ich otworzyć.

Powiedziała mi, że to niemożliwe, że przez cały czas były one otwarte.

-Ale jak to! Przecież widziałam, przecież sobie tego nie wymyśliłam ! - Krzyknęłam.

- Ubzdurałaś sobie coś, kochanie idź się połóż, powiedziała matczynym głosem, po czym pocałowała mnie w czoło i odeszła z powidłami do kuchni.

-Ale, ale jak to.. - Wyszeptałam do siebie.

Pobiegłam na górę, i był tam ten sam balon co w piwnicy, ale teraz wyglądał, jakby chciał zaraz wyjąć jakieś szpony i mi coś zrobić, w tym momencie czułam jakby strach, dziwne uczucie, tak mocno jeszcze nigdy tak silnie go nie czułam.

Wzięłam rozbieg i wypchnęłam go przez otwarte okno na zęwnątrz, miałam nadzieję, że odleci ku niebu i już nigdy go nie zobaczę.

Tej nocy przebudziłam się, a on jak zaledwie tydzień temu patrzył się na mnie wisząc pod sufitem koło łożka. Byłam tak przerażona, że zaczęłam krzyczeć.

-Odejdź ! Odejdź, czemu mnie męczysz ?! - Krzyczałam przerażonym, zapłakanym drżącym głosem.

W tym momencie wbiegli rodzice.

-Hej, czemu krzyczysz ? - Spytał tata spokojnym, cichym głosem.

-Już nic Ci nie grozi, to tylko zły sen kotku, śpij dalej, będziemy tu, gdy się przebudzisz.- Powiedziała mama.

Oboje mnie przytulali, aż w końcu usnęłam.

Nie rozumiałam, czy tylko ja widziałam w tym balonie coś złego ? Coś tu nie grało i to coś stawało się coraz gorsze.

Kiedy znowu się obudziłam rodziców przy mnie nie było, a balon śmiał się, takim złowieszczym, demonicznym śmiechem.

-Czego chcesz ?! Gdzie są moi rodzice ?! - Krzyczałam.

I w tym momencie z balona zaczęły wystawał ręce, ręce mężczyzny,później nogi, a później cały mężczyzna, zaczął mnie rozbierać, później dotykać, to było okropne, nie do opisania.

Dalszego scenariusza nie pamiętam, pewnie zemdlałam. Obudziłam się cała w siniakach, pościel miałam zakrwawioną.

Moi rodzice weszli do pokoju.

Zaczęli do mnie biec pytać co się stało, zadawać mi różne pytania, na które nie znałam odpowiedzi, zapłakana wskazałam tylko palcem na miejsce gdzie stał balon, po czym rodzice zadzwonili na policję.

Przyjechała do mnie jakaś pani, było w koło pełno funkcjonariuszy, ta kobieta zadawała mi pytania, opowiedziałam jej co się stało, nie chciała uwierzyć, ale kazała mi powiedzieć jak wyglądała twarz mężczyzny, który wyszedł z tego balona opisałam, grymaśna twarz, taka jak co noc na tym balonie. Twarz sprzedawcy balonów, i on sam.

Lekarze pobrali ode mnie jakieś próbki do analizy, a;e nic. Nazajutrz widziałam już siebie w wiadomościach, moich rodziców, ta sprawa miała rozgłos, sprawcy dalej nie znaleziono. Ale ja dalej czułam, że ten balon wróci. Wróci razem z nim i dokończą swoje dzieło na innych dziewczynkach, takich jak ja.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Najstraszniejsze w tym opowiadaniu jest ''cihutko ''. Niemniej jednak pomysł mi się podoba i gdyby autor/autorka nieco dopracował fabułę byłoby świetne � No i takie osobiste pytanko, autorze-pasta to efekt wyobraźni czy może podświadomie tego pragniesz (być balonikiem-pedofilem)?
Odpowiedz
dziwne to :/
Odpowiedz
Trynkiewicz level 169.
Odpowiedz
Buuuuuuuu... ha, ha,ha!!!. Uśmiałem się do łez, balon pedofil. :)
Odpowiedz
balon pedofil? naprawdę? ehh.. dokąd zmierza ten świat...
Odpowiedz
balon pedofil XD
Odpowiedz
Beznadzieja. Ni to straszne, ni cokolwiek.
Odpowiedz
Nie nie można było. Ludzie dziewczyna miała, ambicje i to sie liczy ;)
Odpowiedz
fajnee :) balon gwałtek :D
Odpowiedz
Beznadziejne...
Odpowiedz
A przebić to co?
Odpowiedz
Ja prdl Bezimienny ma rację :-)
Odpowiedz
To nie jest straszne tylko śmieszne.Naprawde nie było innego pomysłu na paste?
Odpowiedz
Ta da, ta da, ta da da da, ta da, ta da, ta da da da DEMONICZNY BALON! xD Uśmiałem się dość dobrze :D
Odpowiedz
Nawet.
Odpowiedz
Dobre :)
Odpowiedz
Zboczony balon :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje