Historia

Wszystko zależy od tego, czego się spodziewasz

Użytkownik usunięty 9 9 lat temu 6 473 odsłon Czas czytania: ~1 minuta

Wyglądał raczej przeciętnie. Podstarzały facet około czterdziestki, z pokaźną łysiną i brzuchem piwnym. Jego twarz przybiera krwiście czerwony kolor. On sam resztką sił łapie się za serce, które teraz milczy…

Upada wzbijają leżące na ziemi liście. Ostatnim obrazem, który widzi jest ogromne, czarne drzewo pozbawione liści, pod którym upadł. Ostatni raz owiewa go zimny jesienny wiatr niosący za sobą zapowiedź rychłej zimy, lecz on tego nie czuje… teraz nie czuje już nic.

Patrzy teraz ze spokojem na swoje leżące, martwe ciało. Patrzy na nie bez emocji. Emocje są tylko reakcjami chemicznymi ciała. Bez ciała nie ma emocji.

Jego myśli są pierwszy raz czyste. Wszystkie wspomnienia stają się nagle jasne i przejrzyste, gdyby tylko mógł wrócić, wykorzystałby wszystkie okazje dane mu przez los… lecz nie może, nie żyje już od prawie trzech minut.

Ta świadomość powoli do niego dociera. Ostatnim, co upewnia go w tym jest śmierć opierająca się o drzewo, pod którym leży. Wygląd śmierci go nie zaskoczył. Była to postać w zaawansowanym stanie rozkładu, ubrana w czarne szaty i dzierżąca ogromną kosę, która dla kontrastu była błyszcząca i nowa.

-A, więc umarłem… - raczej stwierdził, niż zapytał mężczyzna.

-Czy jesteś tu po to by zabrać mnie do boga? – Rzucił w stronę śmierci.

-Nie – Odpowiedziała postać, głosem przypominającym upadającą płytę grobową – Waszego… twojego boga już nie ma… został… unicestwiony… znikł… odszedł … on potrzebował wiary… prawdziwej wiary… potrzebował chodź jednej osoby prawdziwie wierzącej… nie odnalazł jej tu… znikł przed tysiącami lat… według waszego czasu… teraz jest tylko nicość…

Słowa śmierci padały, a mężczyzna cały czas był spokojny, a gdy śmierć skończyła zapadła cisza. Trwali tak w ciszy kilka sekund, czy minut, a może kilka lat… W końcu mężczyzna przemówił:

-A, więc czemu tutaj jesteś?

-Jestem tu by ułatwić ci… przejście… do nicości… jestem wytworem twojego umysłu… to ty mnie przywołałeś… nadałeś mi kształt… gdyby nie twoja wiara w śmierć… nigdy byś mnie nie spotkał…

-A, więc to moja wiara cię stworzyła?

-Nie – Odpowiedziała śmierć – twoja wiara tylko nadała mi kształt… ja istnieje dla wszystkiego, co żyło… dla ciebie jestem ponurym żniwiarzem… dla drzew jestem dźwiękiem pił i toporów niosących się po lesie… dla myszy jestem starym wyliniałym kotem… wszystko zależy od tego, czego się spodziewasz… a teraz… pozwól sobie odejść…

-Boje się – skłamał mężczyzna.

-Rozumiem – skłamała śmierć

-Co się teraz stanie? – Spytał.

-Nic – powiedziała śmierć.

I nic się nie stało.

Była tylko nicość.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać
Dokonaj zmian: Edytuj

Komentarze

Może nie "creepy", ale bardzo mądra historia... Dokładnie tak, widzimy zawsze to co chcemy widzieć lub to czego się spodziewamy
Odpowiedz
To było bez sensu nawet nie straszne
Odpowiedz
Czepiacie się ze nie straszne, a jest napisane lepiej niż polowa opowiadań na tej stronie. Zajebista stylistyka, zero błędów, całość napisana składnie, a pasta ma sens, i mówi o czymś sensownie. A nie jak większość tych wypocin . Pozdro dla autora, oby tak dalej :3
Odpowiedz
Brzmi jak Shinigami, ale już dam ten plus.
Odpowiedz
Jak by to był shinigami to po śmierci nie było by nicości a Soul Socialiti albo piekło (nie wiem co gorsze)
Odpowiedz
Sucheeee jak chleb dla konia
Odpowiedz
Historia bardzo fajna ale nie na taką stronę :/ Cieszę się, że to twoja "refleksja nad śmiercią" ale czy naprawdę uważasz, że to jest straszne? To jest dołujące. Ja to odebrałam jako próba nawrócenia człowieka tą historią. Wstawiaj coś takiego na strony katolików itp a nie na takie :) Ale historyjka fajna ;)
Odpowiedz
booooże, jakie to denne... kolejny katolik chcący nawrócic niewiernych? Ha, dobry sposób se znalazł... "on potrzebował wiary chociaż jednego, prawdzowej wiary"... czyli rozumiem, że ci napaleni chrześcijanie rodem ze średniowiecza to za mało... ;_;
Odpowiedz
Marna wizja życia po śmierci.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje