Historia

skażenie

bez_angielskich_imion 6 10 lat temu 8 412 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Dzień 13, miesiąc 10 [fragmenty załącznika SD476FG]

Woda. Tylko człowiek, któremu jej kiedykolwiek zabrakło jest w stanie docenić jej wartość.

Taka chłodna, przejrzysta, wilgotna.

Woda, która koi naszą skórę przy upałach.

Woda, która gasi nasze pragnienie.

Woda, której litry przelewamy, stojąc bezmyślnie pod prysznicem.

Woda, która jest tak tania, że nikt o niej nie myśli [chyba, że się odchudza].

Woda, w której beztrosko chlapią się dzieciaki.

Właściwie to chlapały, bo już niedługo jej zabraknie. Światowe koncerny upatrując zysku nałożyły na nią gigantyczną akcyzę – tylko najbogatsi mogą sobie pozwolić na więcej niż 3 l tygodniowo.

Pytasz, co się stało? Mniej więcej rok temu w wodach Amazonii pojawił się wirus. Wirus, który skaził ją jeszcze bardziej, i, co gorsza rozpowszechniał się z zabójczą wręcz prędkością. Zabójczą…zabawne. Niektóre słowa zyskują ironiczny kontekst dopiero w takich sytuacjach. Wracając do sedna sprawy, po 2 tygodniach straciliśmy wody Ameryki południowej, 3 miesiące później zainfekował Amerykę Północną i skierował się w stronę Europy oraz, z drugim prądem, Azji. Kto by pomyślał, że życie hamburgerów będzie zależało od tego, ile zgromadza CocaColi?

Szkoda, że nie widziałeś tych wszystkich miotających się w rozpaczy ludzi, jak biegali z kanistrami w te i wewte. ‘Weź z rzeki Hans, póki jest jeszcze klar’. ‘Jedźmy w góry, Swen, tam nas nie dopadnie!’. Sklepowy asortyment skończył się w kilka tygodni po ogłoszeniu skażenia obu ameryk, hurtownie opróżnili w parę dni później. Tłumy w owczym pędzie wykupywały cudowne filtry do rzek, mające zapewnić im czystą kranówkę długo po dotarciu skażenia do Europy. Idioci. Chociaż, w sumie, rozumiem ich, konsument zawsze musi kupować, a okazja czyni bogacza, nie?

Nasza duma narodowa –najtęższe umysły- zgromadziła się w Finlandii, aby tam znaleźć rozwiązanie nurtującej świat zagadki. Jak szybko się pojawili, tak szybko zniknęli; podobno zaszyli się gdzieś przy lodowcach i popijają zimne drinki. Wiesz, o czym mówię, nie? Na nich nigdy nie można liczyć.

Tak więc, gdy po miesiącu zlokalizowano wirus u wybrzeży Portugalii, ludzie stracili rozum. Jeździli po domach i kradli pieprzoną wodę, zostawiając telewizory, konsole, laptopy. A potem inni kradli ją im, marnując przy okazji litry. Wiadomo, zwierzaki zaczęły zdychać, dzieciaki zaczęły zdychać, dziadkowie zaczęli zdychać. Każdy, kto miał kanister, mógł decydować o życiu i śmierci. I, na Boga, robił to tak często, jak tylko mógł, przybierając raczej postać mrocznego Seta niż miłosiernego Jezusa.

Dzień 25, miesiąc 11

Jest nas tutaj 26 zdrowych osób. Mamy nawet kilka płodnych kobiet, ale one nie chcą rodzić. Mówią, że bez wody nie da rady wykarmić szczeniaków. Jesteśmy jednym z ostatnich bastionów ludzkości a te szmaty chcą się zabezpieczać. Może jednak ludzkość zasługuje na wyginięcie? Z tego, co wiem na świecie istnieje przynajmniej kilkanaście grup takich, jak nasza. Mam nadzieję, że mają ładniejsze kobiety.

Dopisek: Dopiero w takich sytuacjach zdajemy sobie sprawę z tego, jak mało wiemy. Kim właściwie jesteśmy bez baterii, kabla, telefonu? Wszystko robią za nas maszyny, nawet pamięć nam zastępują. Być może jesteśmy w stanie pozyskać jakoś wodę, tylko nie mamy o tym pojęcia? Nie wiemy, co jeść, jak polować, idziemy zaledwie parę km na dzień. Odcięliśmy się od matki natury jak zbuntowany nastolatek i teraz cierpimy.

Dzień 7, miesiąc 12

Już ponad rok, jak walczymy o życie. Wczoraj mały Pedro – świrnięty podstarzały Hiszpan z wielkim brzuchem i szerzącą się łysiną – nie wytrzymał i rzucił się do pobliskiej rzeki. Wypił chyba z 3 litry na raz, po czym zaczął rzygać. Kilka godzin gorączki, podczas której jego ciało pokryły ciemnogranatowe pęcherze wielkości orzecha laskowego, po czym koleś zszedł w smrodzie [bąble popękały wydzielając dość nieprzyjemny zapach]. Racja- lepiej tego nie pić.

Dopisane na szybko: Przeprowadziliśmy sekcję zwłok, aby zbadać objawy. Nasz amigo niemal rozpuścił się w środku. Gość śmierdzi jak kawał gówna, wyglądem zresztą też je co nieco przypomina. Wygląda na to, że nasze tajemnicze mikro-przyjaciółki zmieniły preferencje z środowiska wodnego na iberyjskie. Mam nadzieję, że nie przeniosą się na nikogo z nas.

Dzień 22, miesiąc 12

Mapa! Znaleźliśmy mapę koncernu AquaNic, na której wyraźnie zaznaczono położenie rur doprowadzających wodę do fabryki. To niecałe 30 km stąd!

Dzień 23, miesiąc 12

Dokopaliśmy się do rury. Zajęło nam to cały dzień, ale jest ona chłodna i słychać płynącą przez nią wodę. Jesteśmy wykończeni, ale szczęśliwi. Rura jest żółta, oznakowana pięknym niebiesko-zielonym logiem AquaNic. Jeżeli tylko uda się nam ją czymś przebić, zaopatrzymy się w wodę na długie lata. Zajmiemy się tym jutro, dzisiaj wszyscy będziemy spać na rurze, wsłuchując się w szumną pieśń jej wnętrza. Jutro będzie dobry dzień.

Dopisek: niedaleko stąd znaleźliśmy połamane rusztowanie słupa telekomunikacyjnego. Pręty świetnie nadadzą się do przebicia się przez rurę. Znaleźliśmy także kilka zakurzonych kanistrów. Mam nadzieję załapać się jutro na miejsce przy samej szczelinie. Ciśnienie samo naleje nam wody. To będzie wspaniałe uczucie, tak stać w nieskażonym niczym deszczu. Przechytrzyliśmy ich!

Raport sierżanta Domanowa dot. aktywności w rejonie 34B

17.11. w godzinach porannych pracownicy AquaNic zgłosili usterkę techniczną, uniemożliwiającą im rozpoczęcie pracy. Po zebraniu grupy inżynieryjno- technicznej i ustaleniu, że usterka nie dotyczy sprzętu, technicy, wraz z członkami jednostki DXC-2 udali się w teren, aby sprawdzić rury dopływowe. Przypuszczano, iż sytuacja jest powiązana z zaginięciem jednej z map inżynierskich. Po otrzymaniu kominukatu, iż problem dotyczy rury żółtej, skierowaliśmy się wzdłuż jej toru.

Po pokonaniu ok 10 kilometrów odnaleziono dół, który prowadził bezpośrednio do rury żółtej. Rura została uszkodzona ostrym narzędziem, którym wycięto niemal całą górną część wykopanego odcinka. [odcinek rury żółtej w rejonie 34B do wymiany].

Przy rurze znalezione zostały zmasakrowane szczątki ok 20 dorosłych osób (identyfikacja utrudniona z powodu skali zniszczeń) oraz skrawek zaginionej mapy inżynierskiej. Wygląda na to, że poszkodowani chcieli dokopać się do jednej z podziemnych rur, aby uzyskać wodę. Nieznajomość oznaczeń inżynierskich sprawiła, że zamiast do czerwonej rury wodnej, uzyskali dostęp do żółtej- doprowadzającej żrący środek na bazie kwasu solnego, wykorzystywany do likwidowania nieskutecznych szczepionek. W momencie przebicia rury, środek najprawdopodobniej wystrzelił kilkumetrowym strumieniem w stronę ofiar. W szczątkach znaleziono dziennik.

Załączniki:

1DF9G- raport oficera medycznego dot. odnalezionych zwłok

WED401G- dokumentacja fotograficzna dot. próby kradzieży wody w rejonie 34B

SD476FG- dziennik jednej z ofiar. Ofiara zwraca się do książki per ‘ty’. diagnoza: utrata zmysłów z odwodnienia.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

eee...drętwe..
Odpowiedz
Dobre, 9/10
Odpowiedz
Naprawdę fajne c:
Odpowiedz
ciekawe ale mogłoby być ostrzejsze
Odpowiedz
Całkiem możliwe, że spotka nas taka przyszłość.
Odpowiedz
Niezłe
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje