Historia

Ciemny Las

denaropl 10 8 lat temu 7 388 odsłon Czas czytania: ~1 minuta

Była późna jesień. Deszcz dosłownie przed chwilą przestał wściekle zacinać.

Tina jak zwykle wracała autobusem do domu ze szkoły. Jej zajęcia dodatkowe przeciągnęły się do tego stopnia, że gdy wysiadła na przystanku było już prawie ciemno.

- No pięknie - pomyślała, poprawiła plecak, wyjęła latarkę i ruszyła przed siebie.

Jej dom znajdował się w lesie, a z przystanku prowadziła do niego polna droga, ciągnąca się przez kilometr. Może nie była to zbyt długa trasa ale obłocona i w kompletnej ciemności zupełnie wystarczała.

Straciła z oczu przystanek i poczuła się nieswojo. Strumień światła latarki zrobił się dziwnie mały.

Coś ją obserwowało, bez przerwy wbijało w nią swe ślepia. Czuła to, czuła i coraz bardziej się bała.

Serce podchodziło jej do gardła.

- To nic. - myślała. - To tylko moja fantazja, moja wybujała wyobraźnia. - wciąż powtarzała w głowie.

Ale uczucie bycia obserwowanym nie ustawało.

Usłyszała dyszenie, takie dyszenie wydaje zmęczony pies. Niepewnie odwróciła głowę i nic nie zobaczyła.

Księżyc był jeszcze niewidoczny, gwiazdy skrzyły się na niebie. Rozglądała się niepewnie dookoła siebie, nic nie zobaczyła. Popatrzyła przed siebie, zobaczyła nicość niczym nieprzeniknioną pustkę. Jeszcze raz dla pewności się odwróciła zobaczyła parę błękitnych świecących jak ogniki ślepi wgapionych w nią. Zawiał wiatr roztargał jej długie kasztanowe włosy, przeraziła się, rzuciła plecak na ziemię i zaczęła biec.

Biegła przed siebie, przerażona serce waliło jej jak młotem, klatkę piersiową zaczął rozrywać ból. Bieg, bieg szalony bieg przed siebie mimo zmęczenia, wymuszony strachem i odgłosem stóp biegnących za nią, krok w krok. Wiatr bił ją po twarzy, a strach zaciskał swe szpony na jej szyi. Zobaczyła światło.

- Jestem już blisko. - myślała. - Jeszcze jeden ostatni wysiłek. - oczy łzawiły jej od wiatru. - Zaraz wpadnę do domu i będę bezpieczna.

Ale światła miast się zbliżać oddalały się. Ból był silny, Tina sama już nie widziała czy płacze od wiatru czy od bólu.

Kto choć raz biegł przez mokre zabłocone liście ten wie jak łatwo się na nich poślizgnąć, Tina o tym zapomniała.

Potknęła się padła na twarz, jedyne co zdążyła zrobić to odwrócić się na plecy.

Bestia skoczyła i zatopiła kły w jej krtani. Światła domu zgasły, strugi krwi spływały po jej szyi, robiło jej się zimno, po chwili nie czuła już nic, ani bólu, ani wiatru nic...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

słabe...
Odpowiedz
lipa:/
Odpowiedz
Beznadziejne :p
Odpowiedz
Ostatnie zdanie niepotrzebne, błędy interpunkcyjne i "Ale światła miast się zbliżać oddalały się".
Odpowiedz
Niezłe :d
Odpowiedz
Historyjka jak historyjka. Nic nowego, ten sam oklepany temat i bieg wydarzeń. Zero zaskoczenia i zero strachu. Ale za to ładnie napisana :)
Odpowiedz
Gówno
Odpowiedz
Nędzne. Łatwo się spodziewać, co się stanie.
Odpowiedz
Fajne
Odpowiedz
Fajne.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje