Historia

Wiatr wyszeptał sekret

wytrych 10 8 lat temu 8 892 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Dostępna jest również wersja audio tego opowiadania: http://straszne-historie.pl/story/4484

Usiadłem na moim balkonie z zamiarem wypalenia ostatniego papierosa tej nocy. Było późno i moje kości zaczynały się męczyć. Kiedy gasiłem papierosa, jakiś hałas przyciągnął moją uwagę. Był na tyle znikomy,że uznałem go za wiatr i poszedłem do łóżka. Nie myślałem już o nim.

Następnego poranka wyszedłem na balkon na kolejnego papierosa i kawę. Oglądałem świat budzący się razem ze mną, samochody tłoczyły się na skrzyżowaniu niczym mrówki, ptaki odlatywały gdzieś w dal, cienie stawały się coraz mniejsze. Nagle, znowu usłyszałem ten hałas. Przez chwile myślałem, że to znowu wiatr, ponieważ widziałem palmy kołyszące się w poprzek ulicy. Spojrzałem w dół i zmrużyłem oczy, ale na dole nie było nic ciekawego, więc przechyliłem głowę, żeby usłyszeć hałas lepiej. To nie był tylko wiatr. To był głos.

Próbowałem odrzucić tą myśl znowu i kontynuować mój dzień. Chwilę później wyszedłem na balkon na kolejnego papierosa. Przyłapałem się na przechylaniu głowy i słuchaniu za każdym razem, kiedy tam wychodziłem. Świat dookoła mnie popadł w zapomnienie na rzecz szepczącego wiatru. Nie rozumiałem co on mówił. Był jak głos z telewizora w pokoju niżej, tłumiony przez 3 albo 4 ściany między nami. Nie ważne ile dźwięków dookoła mnie by zaginęło, on nadal był za cichy.

W porze lunchu poszedłem wypić kawę i wypalić kolejnego papierosa. Ten cholerny wiatr towarzyszył mi za każdym razem gdy tylko usiadłem na tym przeklętym balkonie. Czułem się dziwnie. Czułem się prawie jakbym nie był sobą, jakbym był aktorem w scenariuszu mojego życia. Instynktownie znałem swoje kwestie i każdy ruch sceniczny. Zacząłem bać się tego głosu.

Obiad. Kiedy jadłem cały czas siedziałem na balkonie. Nie chciałem jeść, ale wiedziałem, że powinienem. Nie byłem nawet do końca pewny tego, co jadłem, ale wiem, że jadłem z przymusu. Zapaliłem papierosa i słuchałem uważnie. Chciałem usłyszeć co ten głos mówił. Musze usłyszeć ten głos. Przez godzinę, cały czas siedziałem, pozwalając popiołowi z papierosa parzyć moje kostki. Ani drgnąłem gdy poczułem jak przypala moje ciało. Chciałem usłyszeć ten głos. Chciałem usłyszeć ten głos, a on chciał powierzyć mi sekret.

Straciłem przytomność. Nie jestem pewien ile spałem.Spostrzegłem że niebo było ciemne i światła latarni powoli się zapalały. Gdy się obudziłem, wpadłem na pewien pomysł. Będę udawał że nadal śpię. Najpierw się wyciszyłem. Zdrętwiała szyja przeszkadzała mi tylko nieznacznie, w oczekiwaniu, aż wiatr powie mi to, czego desperacko próbuje się dowiedzieć.

Kątem oka zauważyłem księżyc wchodzący wysoko na niebo, kiedy wkoncu usłyszałem ten głos znowu. Był czystszy. Już nie 3 ani 4 pokoje stąd, był po drugiej stronie ściany.

Mogę go usłyszeć! Mogę usłyszeć słowa!

Długo się tym nie nacieszyłem. Gdy wkoncu usłyszałem sekret, wiatr został mi odebrany.

"Lekarstwa przeciwpsychotyczne zaczynają działać, doktorze"

Tłumaczenie: Wytrych

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

To ostatnie zdanie... myślałam że się przestraszę.
Odpowiedz
Ej on mieszkał na tym balkonie czy co?
Odpowiedz
Ej on mieszkał na tym balkonie czy co?
Odpowiedz
A mi się naprawdę podobało ;)
Odpowiedz
Początek zapowiadał się fajnie, ale to ostatnie zdanie nie było takie straszne >:(
Odpowiedz
lekarstwa przeciwpsychotyczne zaczynają działać, doktorze
Odpowiedz
fajne
Odpowiedz
To niezłe "papierosy" palił :P
Odpowiedz
WTF
Odpowiedz
Heh, spodziewałam się innego zdania, ale nie jest złe :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje