Historia

Nawiedzony komisariat

machopon 11 6 lat temu 7 427 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

W malowniczej miejscowości zwanej Konstancin-Jeziorna przy ulicy niecałej, stoi opuszczony komisariat policji.

Różne opowieści o nim krążą. Jedne są prawdziwe inne nie.

We wszystkich opowieściach powtarzało się to, że straszy tam duch oficera UB. Wyjątkowo złego i okrutnego który torturował więźniów politycznych nawet jeśli mówili co chciał usłyszeć.

Pewni młodzi ludzie chcąc zaimponować swoim dziewczynom postanowili pójść i spędzić tam noc.

Nazywali się Marcin, Kuba,, Kasia i Justyna.

Około 20:00 zebrali się pod drzwiami komisariatu. Obie dziewczyny były przeciwne pomysłowi chłopaków, jednak po długich namowach z ich strony zgodziły się iść z nimi.

We czwórkę przeszli przez płot i ruszyli w stronę wejścia. Chłopcy szli pierwsi a dziewczyny kawałek za nimi.

Po dotarciu do wejścia okazało się, że drzwi były zamknięte, Kasia i Justyna uznały to za świetny powód żeby tam nie wchodzić jednak Kuba i Marcin byli nieugięci. Powiedzieli, że wyważą drzwi jako, że były stare szybko puściły.

Wchodząc do środka poczuli złowrogą aurę tego miejsca. Zamknęli za sobą drzwi żeby ich nikt nie zaskoczył, w tym czasie wyjmując wcześniej przygotowane latarki. Rozglądając się za miejscem do spania przeglądali na parterze wszystkie pomieszczenia.

Na końcu korytarza po którym szli był pokój,wydawałoby się idealny o spania. Wykładzina prawie jak nowa jakieś stare drewniane biurko.

Gdy już rozłożyli swoje śpiwory postanowili dokładniej przyjrzeć się innym pokojom.

Nic w nich nie było oprócz kurzu. Znaleźli również stare cele. Strasznie im się spodobały drzwi do tychże cel. Po powrocie do "bazy" usłyszeli kroki na piętrze budynku.

Pomyśleli, że ktoś z nich żartuje, bo powiedzieli kilku swoim kolegom,że się tu wybierają.

Nie widzieli po drodze żadnych schodów ale też nie rozglądali się za bardzo więc pomyśleli, że mogli je ominąć.

Po wnikliwym szukaniu znaleźli je. Stare zdezelowane schody. Prawdopodobnie nie używane od kilku lat albo i dłużej.

Gdy wchodzili na górę dziewczyny się zawahały, ale zapomniały własnych latarek a nie zamierzały zostać obie w ciemnościach.

Po dotarciu na górę rozdzielili się na dwie grupy. Jedna przeszukiwała pomieszczenia po prawej druga po lewej stronie. Nic nie znaleźli oprócz jeszcze większej warstwy kurzu.

Wrócili na dół i pomyśleli, że to pewnie to ich wyobraźnia. Po tej przygodzie porozmawiali chwilę i położyli się spać.

Była to godzina 23:30

Około godziny 3:00 rozległ się odgłos chodzenia i biegu.

Cała czwórka obudziła się w tym momencie. Tym razem nie dobiegał z góry, ale z dołu. A dokładniej centralnie pod nimi. Chłopcy od razu zaczęli szukać jakiegoś zejścia do piwnicy.

Nic nie znaleźli. W końcu Kuba wpadł na pomysł żeby podważyć wykładzinę w ich "bazie". Wykładzina nie była jakoś specjalnie przytwierdzona do podłogi.

Po jej zdjęciu ich oczom ukazała się klapa. Stara drewniana klapa z otworem na środku do wyjęcia jej z podłogi. Wszyscy bardzo się bali. Justyna stwierdziła, że ona nie schodzi. Kasia też nie chciała tam zejść. Marcin i Kuba rozumieli to. Zostawili im jedną latarkę a sami wzięli drugą i zaczęli schodzić po drabinie która chwiała się niebezpiecznie.

Po dotknęli podłogi rozejrzeli się po (jak się okazało) dużym pokoju. Było tam bardzo dużo sprzętów. Były tam między innymi: stare maszyny do pisania, szawki z dokumentami i biurka z pieczątkami na nich. Zauważyli też sporych rozmiarów pancerne (jak się domyślali) drzwi. Podeszli do nich i spróbowali je otworzyć niestety bez skutku.

Poprosili dziewczyny żeby im pomogły. Zdecydowała się na to tylko Kasia. Zostawiała latarkę Justynie i powoli zaczęła schodzić.

Po dotknięciu ziemi Kasia zaczęła się rozglądać po pomieszczeniu. Zdziwiła się strasznie jak takie pomieszczenie zmieściło się pod względnie małym komisariatem. Podzieliła się tymi obiekcjami z Kubą i Marcinem. Oni wcześniej nie zastanawiali się nad tym. Stwierdzili, że zastanowią się nad tym później.

Gdy we trójkę spróbowali otworzyć te drzwi udało się im uchylić te drzwi. Nagle otworzyły się na całą szerokość.

Coś z nich wybiegło, bardzo szybko

Marcin nawet nie zdążył krzyknąć kiedy osuną się na ziemię. Kuba próbował się bronić jednak na nic zdał się jakikolwiek opór. Kasia była już na drabinie kiedy coś ją wciągnęło z powrotem.

Justyna słyszała tylko szybkie kroki na drabinie. Ledwo zdążyła zamknąć klapę już coś w nią mocno uderzyło. Justyna niewiele myśląc rzuciła się do ucieczki. Za sobą słyszała tylko huki spod klapy. Wybiegając z komisariatu potknęła się o gałąź. Upadła na schody łamiąc sobie kark. Była jeszcze przytomna kiedy czuła, że coś ją wciąga z powrotem do budynku. Później odeszła w mrok.

W tym dniu w nocy ludzie z pobliskich domów słyszeli jakby wycie wilka połączone z nieludzkimi wrzaskami.

Parę dni później gdy czwórka dzieci nie pojawiła się w domu ani w szkole, rodzice zaginionych zgłosili sprawę na policje.

Po przesłuchaniu kolegów i koleżanek zaginionej czwórki policja ustaliła, że poszukiwania trzeba zacząć od opuszczonego komisariatu. Mimo iż przetrząsnęli cały budynek nic nie znaleźli. Wykładzina wcale nie była zniszczona i nic nie wskazywało na to, że była kiedykolwiek ruszana.

Po wielu miesiącach umorzono sprawę z powodu braku dowodów i poszlak. Rodzice dzieci nie przestali ich szukać ale ich działania także spełzły na niczym.

Sprawy nigdy nie rozwiązano.

Jest to moja pierwsza creepypasta więc proszę powiedzcie mi co o niej myślicie i jakie zrobiłem błędy oraz co poprawić. Starałem się robić jak najmniej literówek oraz błędów ortograficznych a jeśli jakieś się pojawiły to przepraszam.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

To akurat prawda bo byłem tam i czułem złowrogie nastawienie tego miejsca do mnie
Odpowiedz
też tam byłem i to nie creepypasta tylko prawdziwe zdarzenia pozdrawiam maciek
Odpowiedz
łateo oceniać czyjąś pracę :) Zajebiście napisane!!! Gratuluję. Byłem tam w nocy, byłem też w dzień. Gdybym przeczytał to wcześniej nieiwem czy zdecydowałbym się...
Odpowiedz
,,Upadając złamała sobie kark. Była jeszcze przytomna, kiedy czuła że coś wciąga ją z powrotem do budynku.'' #FuckLogic
Odpowiedz
fajne fajne wiesz jak na pierwszą paste dobra jest krótka może mocno przestraszyć jak dla mnie w skali od 1/10 10/10 :)
Odpowiedz
Wszystkonapisanenajednymwdechuczytacsienieda.
Odpowiedz
słaba
Odpowiedz
niezłe jak na pierwszy raz ;)
Odpowiedz
jak na pierwsza paste to niezła ;)
Odpowiedz
Cóż not bad, ale są błędy typu "szawek" zamiast "szafek". Jest też dużo powtórzeń i niegramatycznych zdań, ale historia dość dobra. Popracuj nad stylem a powinno być lepiej :)
Odpowiedz
Cóż, jak na pierwszą paste, nie jest źle, ładnie napisane, nie powiem, bo pare literówek było, ale da sie przeżyć. Not bad.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Czas czytania: ~3 minuty Wyświetlenia: 5 212

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje