Historia

Dzwonek do drzwi.

littlebitch 4 6 lat temu 7 514 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Nigdy nie miał wyrzutów sumienia. Kobiety uważał jedynie za piękny dodatek do drogiego garnituru. Jego stałym wytłumaczeniem postępowania wobec swojej żony był wszechobecny alkohol i temperament, który zwodził go z winy niepowstrzymanej namiętności. Podczas całowania nagich ramion najseksowniejszej dziewczyny, jaką spotkał nie myślał o swojej partnerce, zmęczonej ciągłymi zdradami Lisie. Charlotte miała gładką skórę, lekko opaloną o złocistym odcieniu, pachnącą mieszanką kwiatu pomarańczy i delikatnych fiołków. Zręcznie pozbył się koronkowego stanika, podziwiał kształt jej niewielkich piersi składając jednocześnie drobne pocałunki na obojczyku dziewczyny. Drżała rozkosznie w jego ramionach, przywodziła mu na myśl delikatny kwiat. Nastrój przerwał dźwięk telefonu. Carl pośpiesznie nacisnął zieloną słuchawkę by po chwili usłyszeć natarczywy głos Lisy.

- Mam tego dość. Rozumiesz Carl?! Ash, Twoja sekretarka nie przypomina sobie żebyś dzisiaj miał jakiś wyjazd. Gubisz się we własnych kłamstwach! Wolisz spędzać wolny czas z jakąś dziwką zamiast z rodziną? Emily naprawdę zależało na Twojej obecności, dzisiaj podczas wystawiania sztuki…- Carl przestał słuchać. Charlotte pochłonęła jego uwagę, z premedytacją prężąc się na jedwabnej pościeli, rude kosmyki włosów opadały na jej kształtne piersi, koniuszkiem języka dotykała swojej górnej wargi, pomalowanej krwistoczerwoną szminką. Rozłączył się. Odłożył komórkę i rzucił się w stronę kochanki. Pochłonięci namiętnością trwali w uścisku aż do chwili usłyszenia dzwonka u drzwi. Musieli przerwać miłosną grę, Carl nałożył spodnie. Powolnym, zrezygnowanym krokiem pośpieszył ku drzwiom. Otworzył je szybkim ruchem i zamarł. Przed oczami miał twarz młodej dziewczyny. Uśmiechała się szeroko, ukazując rząd śnieżnobiałych zębów. W jej oczach widniała bezdenna pustka. Carl cofnął się z niewyjaśnionym uczuciem lęku. U jej stóp zauważył rozległą plamę szkarłatnej substancji. Wyciągała ku niemu nadgarstki.

-Podcięłam sobie żyły!- Oznajmiła podnieconym tonem. Mężczyzna wpadł w panikę. Niewiele myśląc zatrzasnął drzwi. Przerażony skierował się do kuchni, w krystalicznie czystą szklankę nalał sobie wody, dodając kostki lodu. Opróżnił naczynie jednym łykiem. Łapiąc się za głowę starał się wmówić sobie, iż Dziewczyna była tylko złudzeniem wywołanym alkoholem i prochami. Gdy opanował się na tyle by wrócić do Charlotte, udał się w stronę sypialni lekko uspokojony. Złudzenie, chociaż bardzo realistyczne, zwyczajnie nie mogło mieć miejsca. Wszedł do pokoju. Charlotte siedziała tyłem do drzwi, słyszał jak zalotnie chichocze. Skierował się ku kochance stąpając cicho, aby nie zorientowała się, że jej towarzysz już wrócił. Kobieta zachichotała głośniej. Carl objął jej szczupłe ramiona wtulając twarz we włosy. Pozostała nieruchoma, chichotała tylko zalotnie. Kochanek postanowił obrócić kobietę ku sobie gdyż jej ‘’gra’’ przestała go bawić. Natychmiast pożałował swojego wyboru. Jego piękna Charlotte zniknęła. Zamiast niej, trzymał w ramionach szkielet. Jedynie rude włosy pozostały takie same. Z obrzydzeniem i strachem odrzucił od siebie szczątki. Chciał poderwać się do ucieczki, ale sparaliżował go strach. Usłyszał znajomy głos.

- Podcięłam sobie żyły! Zrobiłam to, pokazać Ci?! Zobacz zrobiłam to Richard! Żałujesz teraz? Ona nie żyje! Zabiłam ją! Masz tylko mnie, już na zawsze!

* * *

- Paskudna sprawa. – Oznajmił medyk sądowy oglądając zdjęcia zamordowanego Carla Smitha.

-Wytłumacz mi jedno, Stan. Po jaką cholerę ten facet polazł w ogóle do domu sióstr Riddle? Przecież nikt nie mieszka tam od lat, po za tym musiał słyszeć o ich historii.

- Cuchnąca sprawa. Żonka dzwoniła do niego, bo podejrzewała, że spędza czas z kochanką, podobno takie schadzki należały do jego ulubionych czynności. Sekretarka natomiast wyklucza opcję załatwiania spraw służbowych. Właściwie..Nie znam historii sióstr Riddle?

- Niemożliwe! To trochę poplątane, ale było ich dwie. Młodsza…To była laska!! Może trochę zdzirowata..świeć Panie nad jej duszą…jednak miała powodzenie. Można powiedzieć, że to właśnie ją zabiło.

- Wykończona przez amanta?

-Nic z tych rzeczy. Zakręciła się w okół męża starszej siostry. Tamta, chyba Megan odkryła ich romans, ukatrupiła młodą. Potem siebie. Podcięła sobie żyły…Zaraz…jak ta mała miała na imię? Hm..Ach! No tak! Charlotte!

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

super...
Odpowiedz
Bardzo dobrze napisane, brakuje jedynie dreszczyku podczas czytania. Czekam na kolejne historie ;)!
Odpowiedz
całkowicie się z szanowną panią zgadzam . brakuje strachu po za tym jest całkowicie przyzwoite
Odpowiedz
Zajebiste :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje