Historia

Nie wszystkie dzieci rodzą się dobre.

littlebitch 12 7 lat temu 9 513 odsłon Czas czytania: ~5 minut

Babcia tego dnia czuła się wyjątkowo dobrze. Obserwowałam ją jak wczesnym rankiem popijała herbatę na niewielkim tarasie, okryta kocem, zamyślona. Miała już prawie osiemdziesiąt lat i nie była tak sprawna jak jeszcze parę lat temu, zaczynały dopadać ją przeróżne dolegliwości związane z sędziwym wiekiem, ale także fale wspomnień. Przyglądałam się jak kobieta, która mnie wychowała zasypia na drewnianym krześle przed domem obojętna na głośny, lodowaty powiew wiatru. Otulona wełnianym szalem babcinej roboty wyszłam na powietrze by namówić babunię na powrót do domu. Myślałam, że śpi, jednak myliłam się. Miała jedynie przymknięte oczy, po policzku spływała jej ogromna łza. Kropla staczała się powoli, zahaczając o liczne zmarszczki staruszki. Wzruszenie ścisnęło mnie za gardło. Ostatnio często płakała. Tęskniła za dziadkiem, który odszedł trzy lata temu. Ja też tęskniłam, był dla mnie jak ojciec. Dziadkowie zastąpili mi matkę i ojca, kochałam ich bardziej niż cokolwiek na świecie. Postanowiłam nie zagadywać do niej do czasu aż sama to zrobi. Usłyszałam ‘’prychnięcie’’ kota. Podążając za dźwiękiem mój wzrok natknął się na małą dziewczynkę na podwórku sąsiadów. Małżeństwo Kentów mieszkało obok nas odkąd pamiętałam, mieli po trzydzieści parę lat. Byli zabezpieczeni finansowo, szczęśliwi ze sobą i bardzo uczciwi, jednak Bóg poskąpił im daru przekazywania życia. Kilka miesięcy temu adoptowali dziewczynkę, pięcioletnią Selenę. Nie brakowało im kłopotów z przybraną córką. Mała była zamknięta w sobie i nieposłuszna, jednak najbardziej martwiła ich jej tendencja do okrucieństwa wobec zwierząt. Moja ukochana babcia nie lubiła tego dziecka, od kiedy po raz pierwszy Kentowie wspólnie z adoptowaną córeczką złożyli nam wizytę.

- Dlaczego byłaś taka chłodna, babciu? – Zapytałam zaraz po wyjściu zaprzyjaźnionego małżeństwa.

- To dziecko kogoś mi przypomina, Mario. Kiedyś Ci opowiem.- Ucięła babcia, błądząc spojrzeniem za okno, w stronę domu Kentów.

Dziś znów zerkała z niechęcią na małą Selenę.

- Ta mała jędza ciągle dręczy naszą Milky.- Stwierdziła z pogardą w głosie. Miała rację, nowa sąsiadka wręcz uwielbiała pastwić się nad naszą starą kotką.

- Opowiedz mi babciu o tym kimś, kto kojarzy Ci się z Seleną.- Powiedziałam autentycznie zaciekawiona. Babcia westchnęła, jej wzrok mgliście powędrował przed siebie, zaczęła opowiadać historię.

Maj, 1943r

Mała dziewczynka kołysała się na wiklinowym fotelu przed domem. Miała dziesięć lat, była odważna, krzepka i bardzo energiczna. Jabłonie, które obserwowała uginały się od nadmiaru owoców, ciepła bryza kołysała liśćmi na drzewach. Kacza mama prowadziła dumnie swoje małe żółciutkie potomstwo. Spostrzegawcza Tessie zauważyła dwójkę dzieci idącą ku studni. Poznała tę parkę. Rodzeństwo Allen. Kochany i wesoły Ralph i zamknięta w sobie, ponura Elenor. Tessie postanowiła dołączyć do rodzeństwa. Miała do pokonania całkiem spory odcinek drogi, więc rozpędziła się i odległość pokonywała w biegu. Nagle przystanęła. Serce biło jej tak mocno, iż prawie straciła przytomności. Ralph stojąc na krawędzi studni zachwiał się, rozpaczliwie machając rączkami. Nieprzystępna Elenor popychała brata, lekko, ale skutecznie. – ‘’ To pewnie taka zabawa, pokrywa studni na pewno jest zatkana’’ – Uspakajała się dziesięcioletnie Tessie. Jednak nie była. Mały chłopczyk wpadł do środka. Przestraszona dziewczynka nie wiedziała jak się zachować, ruszyła biegiem ku studni krzycząc w niebogłosy. Gdy była już na miejscu uderzyło ją dziwne zachowanie Elenor. Bliźniaczka z uśmieszkiem wpatrywała się w otchłań czarnej toni, wyraźnie nie przejmując się, że w środku zatęchłego wnętrza walczy o życie jej brat. Zdenerwowana Tess, odepchnęła ‘’wariatkę’’ od studni i pochyliła się by zajrzeć, co stało się z Ralphem. Po chłopcu nie było śladu. Dziewczynka podjęła szybką decyzje o zawiadomieniu pomocy. Gdy odwróciła się by pogonić Elenor, jej już tam nie było.

Maj, 1945

- Tessie, ile razy można Ci powtarzać! Idź nabrać wody ze studni, bo inaczej nie będziesz mogła się oczyścić przed dożynkami. Nie pozwolę Ci przyodziać wyjściowej sukienki, jeśli nie będziesz zupełnie czysta. – Nawoływała mama, opierając się o jabłoń. Dwunastoletnia, krzepka blondynka niechętnie ruszyła w stronę studni. Miała z nią wiele złych wspomnień. Przed dwoma laty w rodzinie Allenów śmierć zebrała krwawe żniwo, morderstwo małego Ralpha, ucieczka szalonej Elenor i samobójstwo matki rodzeństwa, Grace Allen to tylko część tragicznej historii. Dwa lata temu Tess była świadkiem jak dziesięcioletnia dziewczynka z premedytacją zrzuca do studni własnego braciszka. Jednak nie to, dręczyło jej duszę najbardziej. W pamięci dziewczynki utkwiły złowieszcze słowa prababki.

- Nie wszystkie dzieci rodzą się dobre Tess. Niektóre mają serca czarne jak krucze skrzydła. Potępieńcy, diabły. Są gorsze niż niejeden łotr, strzeż się ich. Nie należą do tego świata.

Maj, 1955

Lisbeth ‘’Tess’’ Rowle wyszła za najpoczciwszego człowieka na Ziemi. Pobrali się w wieku osiemnastu lat, ponieważ Tess spodziewała się dziecka. Elena Connie Rowle w 1955 roku kończyła cztery latka. Będąc z wizytą u dziadków, na chwilę została spuszczona z oka. Z fascynacją wpatrywała się w rozległe, piękne jabłonie. Wtem, dostrzegła kogoś czającego się za dorodnym drzewkiem. Za pięknym ‘’jabłuszkiem’’ stała Czarna Pani. Była uśmiechnięta. To nie był ładny uśmiech. -Ta pani ani trochę nie wygląda ładnie. – Pomyślała Elena kierując drobne kroczki w stronę Czarnej Pani. Obca, złapała dziewczynkę za rączkę.

- Pobawisz się ze mną? – Zapytała ufnie swoją nową towarzyszkę. Nie doczekała się słownej odpowiedzi. Tajemnicza Pani kiwnęła tylko głową.

- Masz długie pazurki, powinnaś je obciąć.- Stwierdziła dziewczynka z przyganą w głosie. Jednak Obca nic na to nie odpowiedziała. – Pewnie jej wstyd.- Pomyślała Elena i poczuła się winna.

- Nie idźmy za daleko, mama się zmartwi a mnie bolą nóżki. – Jęknęła mała, gdy droga wydała jej się zbyt długa. Jednak w końcu Pani zatrzymała się. Przed studnią.

- Co będziemy tu robić? Zagramy w berka wokół studzienki? – Dopytywała cienkim głosikiem czterolatka. Tajemnicza Pani wzięła dziewczynkę na ręce. Postawiła ją na brzegu studni.

- To zły pomysł koleżanko! Pokrywa jest otwarta! – Krzyknęła Elena zanim kobieta z paskudnym uśmiechem nie zepchnęła jej do zatęchłego od wilgoci wnętrza.

Wrzesień, 2013

- Skąd wiedziałaś gdzie jest mama?! Jak domyśliłaś się, że mogła wpaść w ręce tamtej psychopatki?! – Dopytywała Maria niemal krzycząc. Babcia jednak znów na chwilę zamilkła. Wpatrując się przed siebie jeszcze bardziej intensywnie, odparła – Widziałam jak ta istota kimkolwiek była zabija swojego brata, nie wiem, dlaczego poczułam ten szczególny rodzaj niepokoju, gdy straciłam z oczu córkę.- Rzekła starannie dobierając słowa.

- Jak to się stało, że mama przeżyła? – Drążyła Maria, zapominając o panującym chłodzie.

- Szkoda, że sama nie miała szansy Ci o tym opowiedzieć. Gdy Twój dziadek ruszył w pogoń za uciekającą do lasu Elenor, ja ze ściśniętym gardłem zajrzałam do studni. Moja córeczka, choć przemoczona trzymała się kilku wystających cegiełek. Wspólnie z moim tatą, a Twoim pradziadkiem wyciągnęliśmy ją z stamtąd. Zapytałam ją, jakim cudem udało jej się wspiąć tak daleko…Jej odpowiedzi również nie zapomnę. – ‘’Chłopiec z zimnymi rączkami pomógł mi wspiąć się odrobinkę. Trzymał mnie dopóki nie usłyszeliśmy, że idziecie..’’

Babcia zakończyła historię. Mimowolnie odwróciłam głowę stronę podwórka Kentów. Mała Selena uśmiechała się obleśnie, szczerząc zęby.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

dobre :-)
Odpowiedz
Doskonałe, któryś raz czytam :-)
Odpowiedz
Świetne! 10/10
Odpowiedz
Nie złe, przypomniało mi horror "The Ring" :/
Odpowiedz
Ciekawe, chce więcej
Odpowiedz
Świetne!
Odpowiedz
Ciekawe:)
Odpowiedz
10/10
Odpowiedz
Naprawdę super, ale mogło by być dłuższe.
Odpowiedz
Podoba mi sie :)
Odpowiedz
Ciekawe...
Odpowiedz
mało straszne ale skłaniajace do refleksji, smutne i ciekawie napisane
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje