Historia

Chcę, żeby się bali

reeco 9 8 lat temu 6 280 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Kolejna błyskawica.. jeszcze bliżej. Całe szczęście byłem w domu, a nie tam na tym wietrze. Raczej nie boję się ciemności, ale teraz, kiedy po trzeciej w nocy obudził mnie grzmot, czułem się jakoś niepewnie. Sięgnąłem ręką do lampy. Świetnie, nie działała. Ogólnie w domu panowały egipskie ciemności. Całe szczęście że naładowałem komór.. Ekran nie powinien się świecić w samym środku nocy. Dreszcz przebiegł mi po karku. Z nocnej ciszy wyłoniły się jakieś szmery, coś na kształt szurania, ciche stąpanie. Niestety nie byłem przygotowany na takie sytuacje i nie trzymałem noża ani innej broni pod poduszką. Zastanowiłem się czy nie dzwonić na policję, ale równie dobrze mogło mi się przesłyszeć, a w taki sposób raczej bym się nie wytłumaczył. O tej porze umysł płata różne figle. Powoli wywlekłem się spod pierzyny i ruszyłem w kierunku kuchni, przyświecając sobie komórką. Kiedy wychodziłem z pokoju, nastąpiłem na coś. Oświeciłem podłogę. Był to krzyż, który zwykle wisiał nad moimi drzwiami. Teraz leżał na podłodze, potrzaskany... Kiedy wszedłem do kuchni, światło z komórki uchwyciło jakiś nietypowy kształt na stole. Nie życzę nikomu nigdy takiej sytuacji. Na chwilę straciłem dech, komórka niemal wysunęła mi się z dłoni. Zaraz jednak podbiegłem do skrępowanego ojca. Miał na ciele dużo ran i siniaków, ale oddychał, ruszał się, całe szczęście… Oświeciłem jego twarz. Miał mocno zakneblowane usta, ale usiłował chyba na coś wskazać oczami. Ale co? Szafkę? Nie, nic tam nie widać. Rękę? Nie, dłoń! Tak prawa dłoń. Ewidentnie wystawiał dwa palce. Chwilę później zemdlał. Sprawdziłem tętno, było stabilne. O co mogło mu chodzić?

Wyjąłem z szafki nóż i zacząłem rozcinać więzy, ale ten sznur był taki gruby.. Teraz już musiałem zadzwonić na policję. Kiedy spojrzałem na menu, zobaczyłem jakąś notatkę. „Hej. Nie lubisz ciemności, prawda?”

Donośny dźwięk w moim pokoju sprawił, że niemal podskoczyłem. Ani przez myśl mi nie przeszło, że ktoś chciał mnie zwabić w pułapkę. Nie rozumiem, w jednej chwili słychać dźwięki z kuchni, a chwilę potem w pokoju, z którego przed chwilą wyszedłem? Pobiegłem tam natychmiast, z nożem i komórką, po drodze uderzając się boleśnie w kolano. Stanąłem w drzwiach, kiedy następna błyskawica przecięła widok zza okna. Widok był potworny. Osunąłem się na ścianę.

Siedzę teraz w ciemnościach, ze łzami w oczach, psychicznie wykończony. Moja matka wisi przywiązana sznurem do sufitu, już zimna. Przypomniałem sobie o włączonym trybie, który sprawiał, że ekran świeci się kiedy ktoś się na niego patrzy. Teraz wiem, że to jej martwe spojrzenie sprawiało, że cały czas był włączony. W ciągu jednej nocy moje życie zmieniło się w koszmar. Mój telefon drży. Wiadomość.

-Przykra niespodzianka, czyż nie?

Odpisuję -Kim jesteś i czemu to robisz?!

-Podejdź do okna.

Czuję się wykończony, ale chcę się przynajmniej przekonać, co za wariat mi to zrobił.

Stoi tam. Stoi przed domem, z komórką i z nożem, nienaturalnie się uśmiechając.

-Czemu mi to robisz? Po co ci to wszystko?- zapytuję go w wiadomości.

- Wiesz jakie to uczucie, czuć się spełnionym? Otóż moją pasją nie są jakieś małostkowe rzeczy. Chcę tylko jednego. Chcę, żeby się bali.

Chcę, żeby się bali.. A więc to taka maksyma mu przyświecała. Tylko z tego powodu wchodzi nocą do domów i tak ot, niszczy wszystko..

-Nie rozumiem. Kto ma się bać?

-Wszyscy. Odczuwam radość z tego, że na przykład ty, stojący zapłakany w oknie, boisz się- z każdym przeczytanym słowem czułem coraz bardziej, że nie chcę czytać dalej, ale pokusa była silniejsza- Karmi mnie to, dodaje mi sił. Bezmyślne mordowanie nie jest jednak dla mnie żadną frajdą. Dlatego ja cię nie zabiję.

Myślę, że nawet będąc w pełni sił umysłowych, nie zdołałbym go zrozumieć.

Może uda mi się ocalić ojca i siebie. Może po prostu sam zapiszę się do psychiatryka.

Spojrzałem jeszcze raz na twarz tego obłąkańca. Znów coś pisał. W końcu uniósł głowę i kolejny raz spojrzał na mnie. Momentalnie wybuchnął śmiechem. Nie był to wcale przyjazny dźwięk. Brzmiał jak głosy demonów, triumfujących nad swą ofiarą. Słyszałem go nawet przez szybę. Oddziaływał w mojej duszy, rozdzierając ją od środka. Uniósł swoją twarz do nieba i nadal szaleńczo wybuchał śmiechem, jak gdyby drwiąc sobie z Boga. Może przeczytam jeszcze tą wiadomość….

-Od tego mam brata.

W tym momencie czuję, jak ktoś puka mnie w ramię.

Zbyt późno zrozumiałem przestrogę ojca.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Fajne :o w sumie to myślałam że te 2 palce to będzie jakaś liczba którą musiał podać....a tu chodziło o dwóch psychopatów :D
Odpowiedz
Skończyłam to czytać i co się stało? Dostałam sms... mało się nie poryczałam xD A treść sms'a o golu w 43 minucie xD
Odpowiedz
mógł by mi ktoś wytłumaczyć ? ,,Zbyt póżno zrozumiałem przestrogę ojca"
Odpowiedz
Ojciec pokazał mu dwa oalce i chodzilo mu o to ze ich jest dwójka a nie jeden... ten 1 zwabił go do okna i pisał sms zeby ten drugi mógł zabić go <3
Odpowiedz
Genialne xd Dawno takiej pasty nie czytałam. I nawet nie ma błędów kujących w ślepia :)
Odpowiedz
Dobre.
Odpowiedz
co ja tutaj robię ! znowu zabłądziłem :((
Odpowiedz
Wow! Świetne:-)
Odpowiedz
bomba
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Czas czytania: ~19 minut Wyświetenia: 20 111

Artykuły i recenzje