Zdjęcie

Klątwa „Małego Bękarta”

białadama 6 6 lat temu 9 790 odsłon Czas czytania: ~1 minuta

Klątwa „Małego Bękarta”

Kiedy będący u szczytu sławy James Dean kupował unikatowy egzemplarz Porsche Spydera nie spodziewał się, że oto wchodzi w posiadanie samochodu-zabójcy, niemalże wyciągniętego z najmroczniejszych zakamarków wyobraźni Stephena Kinga.

Gwiazdor, zamiast powoli przyzwyczajać się do tej maszyny, od razu postanowił sprawdzić się jako demon prędkości. Podczas jednej z takich przejażdżek Dean zatrzymany został przez policję. Mimo mandatu za przekroczenie prędkości, „Buntownik bez powodu” zbagatelizował to ostrzeżenie i już po chwili znów wgniatał pedał gazu w podłogę. Niedługo potem skasowane auto aktora leżało na poboczu. Dean zginął na miejscu.

Tymczasem „Mały Bękart”, zamiast trafić do grobu z kołkiem osinowym wbitym w pompę paliwową, został częściowo rozmontowany, a sprawne części trafiły do nowych właścicieli.

Rozbiórką auta zajmował się George Barris. Podczas dłubania we wraku, Porsche runęło wprost na jego nogi, łamiąc obie.

Kierowca, który zakupił dwie opony po feralnym samochodzie, spojrzał śmierci w oczy gdy te jednocześnie eksplodowały podczas jazdy.

Podczas wyścigu Pomona Fair Grounds życie stracił Troy McHenry - mężczyzna, który kupił silnik „Małego Bękarta”. Jego wóz wyleciał z drogi, a urwane koło przeleciało o włos od stojącego w pobliżu policjanta. Podczas tego samego wyścigu inny miłośnik motoryzacji, który połasił się na części z deanowego Porsche wyszedł z ciężkimi obrażeniami z wypadku. Jak sam później zeznał, auto w tajemniczy sposób „zablokowało się” kiedy wchodził nim w zakręt.

Ostatecznie zła aura krążąca wokół resztek „Małego Bękarta”, spowodowała, że właściciel warsztatu samochodowego oddał wrak policji drogowej w Kalifornii. Ta chciała wystawić go na pokaz, aby unaocznić kierowcom skutki nieprzestrzegania bezpieczeństwa podczas jazdy.

Wkrótce garaż, w którym stał samochód stanął w płomieniach. Ogień strawił wszystkie pojazdy, oprócz przeklętego Porsche. Podczas wystawy w Sacramento „Mały Bękart” w przedziwny sposób „wypadł” z wystawy i złamał biodro pewnego nastolatka.

Nikt już nie chciał oglądać tej paskudnej pamiątki po Jamesie Deanie. Auto trafiło na lawetę i ruszyło w drogę powrotną do Kalifornii.

To jednak nie koniec historii

Podczas podróży, ciężarówka z pechowym transportem wpadła w poślizg, kierowca wyfrunął z kabiny. Pewnie by przeżył, gdyby nie srebrne Porsche Spyder, które zsunęło się z lawety i przygniotło nieszczęsnego mężczyznę.

Tu urywa się historia „Małego Bękarta”. W pewnym momencie ślad po aucie zaginął. W sumie, kto by za nim tęsknił?

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Interesujące.
Odpowiedz
też chcę kupić XD
Odpowiedz
Dość ciekawe.. może kupię takie :D
Odpowiedz
ciekawa informacja, a takie fajne autko było.
Odpowiedz
Może jakieś straszne nie jest, ale naprawdę interesujące. Kot by przypuszczał, że taki samochodzik narobi tyle szkód?
Odpowiedz
Nie wiem ale nie przerazilo mnie... ale ciekawe ;)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje