Historia

Przyjaciółka

tenebris 10 5 lat temu 7 497 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Siedzę samotnie w swoim pokoju i od dobrej godziny nie myślę o niczym innym niż o śmierci. Szybkiej i bezbolesnej drogi do wyzwolenia mnie od nadchodzącego koszmaru. Pewnie zastanowi cię, dlaczego pragnę umrzeć? Odpowiedź jest prosta : wolę to zrobić teraz, niż gdybym miała zostać zabita przez NIĄ. Teraz muszę też wyjaśnić, kim jest ONA.

ONA przychodzi do mnie od dzieciństwa. Zaczęła mi się śnić odkąd tylko pamiętam. Była moim jedynym przyjacielem. Zawsze niecierpliwiłam się, kiedy dzień mijał zbyt wolno, bo tylko w nocy czułam się naprawdę szczęśliwa. Miałam się z kim pobawić, porozmawiać… inne dzieci nigdy mnie nie lubiły. Uważały, że jestem dziwna bo mam wymyśloną przyjaciółkę. Ale ja wiedziałam, że ona wcale nie była jedynie wytworem mojej wyobraźni. Jej wygląd był aż nadto realny. Złote włosy sięgające do ramion, duże, błękitne oczy i wieczny uśmiech na twarzy. Kto nie chciałby znać kogoś takiego?”

„Po jakimś czasie zaczęłam JĄ widywać nie tylko w snach. Widziałam ją na podwórku w szkole, w autobusie, sklepie… Zawsze się do niej uśmiechałam i machałam przyjaźnie, ale ona nie podchodziła, ani nawet nie odmachiwała.

~ Dlaczego mnie ignorujesz? ~ zapytałam podczas jednego ze snów.

~ Nie chcę psuć nam zabawy. Gdyby ktoś nas razem zobaczył, nie mogłabym się z tobą więcej widywać. ~ odpowiedziała. Oczywiście nie chciałam by do tego doszło. Kochałam ją jak siostrę, której nigdy nie było dane mi mieć. Dlatego już więcej nie machałam do niej, kiedy ją widziałam. Nawet na nią nie patrzyłam. Nie wiedziałam nawet jaki to był błąd…

Potem było już coraz dziwniej. Coraz rzadziej widywałam JĄ w snach, za to na jawie prawie nie odstępowała mnie na krok. Ale… to już nie była ta dziewczyna z moich dziecięcych snów. Włosy zaczęły jej ciemnieć, skóra blednąć, a swoją białą sukienkę przykryła czarną peleryną. Kiedy spytałam skąd u niej taka nagła zmiana, odpowiedziała, że czasem każdy musi spróbować coś w sobie zmienić.

Niedługo po tej rozmowie przestała się do mnie odzywać. Po prostu stała i patrzyła na mnie. Zaczęłam odczuwać niepokój. Moje sny były w większości snami świadomymi, więc żeby nie zwracać na nią uwagi zaczynałam robić coś innego… ale gorzej było w przypadku normalnych snów. Wtedy przez cały czas stałyśmy naprzeciwko siebie, patrząc sobie w oczy. Wokół unosiła się mgła, a w tle majaczyły się osamotnione, nagie drzewa. A ona po prostu sobie stała i patrzyła się na mnie. A kiedy chciałam odwrócić od niej wzrok, ze strachem odkrywałam, że każdą cząstkę mojego ciała ogarnął paraliż. Nie mogłam nawet poruszyć ustami by zapytać czemu to robi.

Potem zaczęli znikać ludzie. Na początku były to nie mające ze sobą nic wspólnego osoby : staruszka z drugiego końca ulicy, listonosz, rowerzysta… ale ataki stawały coraz częstsze. ONA przychodziła do mnie co noc. Siadała na moim łóżku, tuż przy mojej głowie i patrzyła na mnie, aż nie zasnęłam. Nie zawsze ją widziałam… po prostu czułam jej obecność.

Zaczęły znikać osoby z mojego otoczenia : koledzy, nauczyciele… bałam się. Do tej pory się boję. Wszyscy pytali dlaczego znikają, a ja nie wiedziałam dlaczego. Mama powiedziała, że to minie. Że wyprowadzimy się do innego miasta, znowu będziemy żyć normalnie.Spakowała mnie i zawiozła do hotelu. Powiedziała, że ona i tata przyjadą później, bo muszą wszystko przygotować. Kazała mi nie wychodzić z pokoju. A ja zawsze jej słuchałam.

Jedzenie nie było problemem. Ktoś codziennie donosił mi posiłki. Czasem zostawał też żeby ze mną porozmawiać. Ale w nocy… przychodziła ONA. Próbowałam się przed nią kryć, ale nie miałam gdzie. Chciałam uciekać, ale nie mogłam otworzyć drzwi. W końcu nie miały klamki.

***

- TO WSZYSTKO PRZEZ NIĄ. TO JEJ WINA. ONA TO ZROBIŁA. ZABRAŁA ICH. A TERAZ CHCE ZABRAĆ MNIE!! – krzyczała dziewczyna, kiedy zaczęto ją wprowadzać do pokoju.

- Znowu próbowała uciec… to już trzeci raz w tym tygodniu. Ciągle mówi o tej kobiecie ze snów – oznajmił jeden z sanitariuszy zakładu psychiatrycznego roztrzęsionym rodzicom nastolatki. Kobieta wtulała się w ramię męża, który starał się ja jakoś uspokoić.

- C-ciągle n-nie wierzę… jak on-na mogła… – wyjąkała matka dziewczyny.

- Niestety, taka jest prawda. Państwa córka cierpi na bardzo zaawansowaną schizofrenię. Wykreowała sobie postać, którą uważa za swoją prześladowczynię. Uważa, że chce ją zabić.

- Ale… czemu ona nigdy nie pamięta… tego co zrobiła… – zapytał ojciec.

- Kiedy to robi, jest w głębokim transie. Może nawet nie zdawać sobie sprawy z tego, że robi komuś krzywdę.

- Znaleźliście już lekarstwo? Cokolwiek?

- Niestety… państwa córka musi zostać tutaj. Nawet jeśli ją wypuścimy, będzie musiała odpowiedzieć przed sądem za to, co zrobiła.

- Przecież sam pan powiedział, że nie wiedziała co robi!

- Niech się pan uspokoi… to nie ja wymyśliłem prawo. Nie mogę nic więcej dla państwa zrobić…

***

To już dzisiaj. Dzisiaj po mnie przyjdzie. To koniec. Nie mam dokąd uciec. Na dodatek zakuli mnie w ten cholerny kaftan. Tak więc siedzę w swoim pokoju bez okien. Bez szafy, drzwi, chociażby jakiegoś pudła. Tylko cztery ściany. Ona mnie zabije. Tak jak zabiła całą resztę. Zrobiła to mną. Moim ciałem. Myślą, że to ja ich zabiłam. A to była ona. ONA.

Idzie tu. Słyszę szelest jej płaszcza. Już tu jest. Czuję ją. Ah! Dotknęła mnie. Ma zimne dłonie… jak lód. Pojawia się. Najpierw płaszcz… potem ręce… na końcu głowa… Tak. To ona. Uśmiecha się szyderczo. O nie, znowu to robi! Nie, proszę, przestań!! Błagam!! Zostaw mnie! Ja nie chcę!

***

- I jak to wytłumaczysz?

- Na to nie ma wytłumaczenia… to jest niemożliwe!

- A jednak patrzysz na te zwłoki. Teraz, w tej chwili.

- Przecież była zamknięta… nie rozumiem.

- Nie codziennie widzi się dziewczynę, która w ogrzewanym pomieszczeniu zamarza. Zastanawiam się jeszcze… jak odpięła kaftan…

- A może ona wcale nie była… świrem? Może rzeczywiście coś ją nawiedzało?

- Hahaha! Za dużo filmów się naoglądałeś Mikey… – policjant klepnął partnera w plecy. Razem wyszli z pomieszczenia, w którym leżała dziewczyna.

Nawet nie zdawali sobie sprawy, że postać w czarnym płaszczu stoi w rogu pokoju i patrzy na nich swoimi dużymi oczyma. Uśmiechnęła się. To będzie bardzo pracowita noc…

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Słabe najgorsze zakończenie jak ONA przychodzi i ten opis ;/ widać, że autor się starał ale nie ma pojęcia o podstawowych sprawach np. co to schizofrenia,jak się o czymś pisze to trzeba wiedzieć o czym :) 3/10 tylko dlatego,że autor się starał ,ma talent ale musi poćwiczyć:)
Odpowiedz
Fajna creepa 8/10
Odpowiedz
Niby częsty wątek, a jednak tutaj mnie nie znudził. Ładnie napisane, super :)
Odpowiedz
Świetne. :)
Odpowiedz
dobre ! ;)
Odpowiedz
Całkiem dobre.
Odpowiedz
PS. Bardzo słabe, miało mnie to przestraszyć? Amatorskie, plus na sile autor próbuje zrobić swoją creepypaste straszną. Dno.
Odpowiedz
Słabe.
Odpowiedz
jedno pytanko...czy autor/autorka wie czym jest schizofrenia? Schizofrenicy nie popadają w transy! Jak się o czymś pisze,lepiej wiedzieć o czym i to nie z przypadkowych internetowych stronek czy amatorskich komentarzy... Podając nazwę choroby i opisywanie NIEPRAWDZIWEGO jej obrazu nie jest rozsądne.
Odpowiedz
Niezłe :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje