Historia

Rodzinna Tragedia

venomous 9 5 lat temu 11 469 odsłon Czas czytania: ~5 minut

Te czasy, w których jako nieletni szczeniak mieszkałem jedynie z moją ukochaną matką, sprawiają że ciągle wracam do smutnych rozmyślań. Wiesz, każdy ma swoje mroczne sekrety, zapewne niejeden z was ma kogoś na sumieniu. Czy to dźgnięcie kolegi nożem, czy znęcanie się psychicznie i popełnienie przez tą osobę samobójstwa, będziesz do końca się obwiniał o takie rzeczy. Przecież wiesz, że to twoja wina. Po moich wydarzeniach z przeszłości musiałem się przeprowadzić do znienawidzonego przeze mnie ojca. Nie miałem niestety wyboru, ponieważ nie chciałem trafić do domu dziecka albo jeszcze jakiejś rodziny zastępczej. Tylko tego by mi brakowało. Naprawdę bardzo tęsknię za moją matką. Jej cudny śpiew, gdy siedziała nad moim łóżkiem i wpatrywała się we mnie swymi oczami lazurowymi niczym wody Adriatyku. Uspokajało mnie to i zawsze zasypiałem z uśmiechem na ustach. Nigdy nie sądziłem, że to mogłoby się tak skończyć.

NIE JESTEM CHORY!

Myślałem, że zawsze będę żył w szczęściu i miłości od mojej matuli. Dni mijały za dniem, zrywałem z kalendarza kartka po kartce. Wszystko to tak szybko leciało. Stanowczo za szybko! Moja sprawność fizyczna i siła wciąż rosły. Takie rzeczy nigdy nie były mi potrzebne, nigdy nie podnosiłem ręki na nikogo. Nigdy, przenigdy nie chciałem kogoś skrzywdzić. Wszystko rozpadło się na części, gdy me życie zaczęły nawiedzać przedziwne nocne koszmary. Nigdy nie bałem się ich, jednak za każdym razem, gdy budziłem się, nie byłem w moim łóżku. Spocony leżałem na ziemi, w szafie lub na krześle w niewygodnej pozycji. Na szczęście takie rzeczy rzadko mi się zdarzały, bo nie znosiłem tego. Zawsze po takich sytuacjach byłem niebywale zmęczony. Kiedy to się działo, żyłem wtedy jeszcze z moim ojcem i matką. Miałem wtedy po prostu wrażenie, że ta dziwna przypadłość przynosiła nam wszystkim w rodzinie pecha. Kłóciliśmy się coraz częściej, moja matka popadła w alkoholizm, po czym mój kochany ojczulek nas zostawił, bo miał dość "opiekowania się tą starą pijaczką". Zabrał też ze sobą moją siostrę, która nie była zbyt chętna, ale wiedziała, że tak będzie dla nas lepiej. Mnie również chciał wziąć, ale uznałem, że nie mógłbym zostawić tej osoby, którą kochałem najmocniej, kocham i nadal będę kochać. Wolałem jej dobro, niż własne. Przecież ona bez mojej pomocy nie poradziłaby sobie z niczym! Ona w zachowaniu była niczym dziecko. Spędzałem z nią dni tak, jak ona ze mną w dawniejszych czasach. Teraz to ja co wieczór śpiewam jej do snu, zrzucając na jej posiwiałe już włosy krystaliczne krople łez.

ON JEST NIEPOCZYTALNY, TO NIE JEGO WINA!

Nocami słyszałem cichutkie szepty. Dochodziły spod szafy. Brzmiały jak świszczące powietrze pomiędzy szczeliną w drzwiach. Przeciągle jęcząc, płakały i mówiły do mnie tak niezrozumiałe słowa. Wciąż myślałem, że to rzeczywiście wiatr wyje w niedomkniętym wejściu do pokoju, ale z dnia na dzień moje uszy wyłapywały coraz to nowe słowa i dostrzegałem bardziej ich sens. To były błagania, wciąż było ich więcej i więcej. Dziewięć par błyszczących ślepiów spoglądało na moje poczynania ze skupieniem. To tylko myszy. Tylko myszy zalęgły się pod tą przeklętą szafą. W nocy często zaczęły już dobiegać mnie te głosy, a na dniu gotowałem obiady, chodziłem wciąż po zakupy i surowo pilnowałem, by matka nie piła, gdyż jej stan wciąż się pogarszał. Pomimo mojej opieki, co jakiś czas wracała do domu trzepiąc drzwiami i rozbijała przedmioty w domu. Ostatnio tłukła zabytkowe i pamiątkowe talerze po przodkach. Martwiło mnie to bardzo, a nocne koszmary i dziwne zdarzenia wciąż się pogarszały, równo z moją frustracją i troską o matkę, która również popadała w coraz to większy obłęd. Leżałem u siebie w pokoju i słyszałem: "Zabij, zabij, zabij". Denerwowało mnie to niemiłosiernie, już nie dawałem sobie rady. Jakiś skurwysyn siedział pod moją szafą i kazał kogoś zabijać. To było jakieś chore. Ukazywał mi się powoli wychylając się zza starego drewna sycząc, dysząc i jęcząc. Jego ohydna, dwugłowa postura i cienkie jak patyki pajęcze odnóża, unosząc go i poruszając do przodu wykonywały nadnaturalne i chaotyczne ruchy. Wciąż tylko mówił jedno słowo, zabij.

PRZYSIĘGAM, TO NIE JA! NAPRAWDĘ GO WIDZIAŁEM!

Tamtej mrocznej nocy, pamiętam to aż za bardzo. Ten szok, to wszystko odebrało mi chęć do życia! Moja siostra przyszła nas odwiedzić, zobaczyć jak sobie razem radzimy. Była tak zadowolona widząc matkę w lepszym stanie. Wiedziała, że bardzo się starałem. Ze mnie była tak samo dumna, jak i z mamy. Chwilę porozmawialiśmy i poszedłem ze starszą kobietą do jej pokoju, by mogła zasnąć w spokoju przy moim boku. Znów słyszałem tamte szepty i głosy. Lekko poddenerwowany i zrezygnowany wyszedłem z pokoju, gdy upewniłem się, że matka spokojnie oddycha i już śpi. Wszedłem do mojego łóżka, ale drażniące mnie odgłosy nadal nie ustawały. Skoro to cholerstwo tak błaga, to zabiję, ale właśnie jego. Pomyślałem, że wtedy wreszcie skończy się mój koszmar. Podszedłem do szafy i mocnym pociągnięciem wyjąłem monstrum za przerzedzone, czarne włosy. Stworzenie niezgrabnie pisnęło i zacząłem okładać je kijem bejsbolowym leżącym obok. To takie dziwne, że leżał akurat na wyciągnięcie mojej ręki.

"Ile jeszcze będziesz przeszkadzać w zasypianiu mi i mojej matce?!" - krzyknąłem. Ostatecznie ogłuszając to coś, jebnąłem mu po głowie. Zrobiłem to chyba za mocno, gdyż z zapadniętego nosa popłynęła strużka ciemnoczerwonej krwi. Kto by się tym przejmował, to przecież tylko jakiś niepotrzebny śmieć. Poszedłem po nóż do kuchni i dźgnąłem to coś ponad trzydzieści razy, by upewnić się, że na pewno nie żyje. Z pogardą i nienawiścią wkopałem krwawiące ciało pod szafę i butem dopchałem je ukrywając pośród syfu i kurzu. Kości łamały się niczym zapałki. Rano obudziłem się, oczywiście nie w swoim łóżku. Pomyślałem, że był to jedynie koszmar, jednakże gdy moja siostra spytała co robiłem w nocy, musiałem uniknąć kłopotliwego tematu, odpowiadając, że połamał mi się drewniany model samolotu. Chcieliśmy sprawdzić czy u mamy wszystko ok, jednakże byliśmy zdziwieni, gdy w pokoju jej nie było. Myśleliśmy, że znowu wyrwała się gdzieś, by się uchlać. Jednakże wchodząc do mojego pokoju, chciałem wyciągnąć to, co ukrywałem pod moją szafą. Miałem dziwne przeczucie, które się sprawdziło, ponieważ odnalazłem tam połamane i pokrwawione ciało matki. Na ziemi leżały porozrzucane talerze, jedzenie i taca. Chciała przynieść mi kolację... Wiem, że teraz siostra mi tego nie wybaczy. Zabiłem własną matkę. Wydaje mi się, że właśnie ja to zrobiłem. Patrzę na te powyrywane włosy i krew na podłodze. Ta drogocenna krew. Tak bardzo przepraszam.

SPOTKALIŚMY SIĘ Z WIELOMA TAKIMI PRZYPADKAMI, WIĘC NIE MOŻESZ MÓWIĆ, ŻE TO NIE TY!

... MY BĘDZIEMY TO WSZYSTKO UKRYWAĆ...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

https://www.youtube.com/watch?v=qxycj-_oR40 WARTOO !!
Odpowiedz
o żal mi cie natala jak to ty jak to twoja mama to sory
Odpowiedz
hmm....... z tego wynika że JEGO matka KAŻDEJ nocy dręczyła syna mówiąc ZABJI! jak dla mnie to dziwna historia ale całkiem prawdopodobna........
Odpowiedz
Nie rozumiem końca napisanego drukowanymi literami ;/ kto wytłumaczy ? :)
Odpowiedz
Ale nawet to i tak nie rozumiem o co chodzi w tych zdaniach.
Odpowiedz
Jak dla mnie to te głosy dochodziły nie od jakiegos stwora tylko z jego głowy i poprostu gdy przyszla jego matka zobaczyl w niej potwkra i zabil. to sie zwie schizofrenia...
Odpowiedz
jezeli to była jego matka to dlaczego słyszal zabij zabij jezeli dobrze przeczytalam to od niej :( i jak przynosiala mu kolacje to dlaczego byla w szafie :( :( :(
Odpowiedz
Aż mi się żal zrobiło tej matki. Chciała zrobić w końcu dobry uczynek, a tu spotkało ją coś takiego ;/
Odpowiedz
Nawet nawet super nudne i jeszcze z twojego muzgu
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje