Historia

NEKROLOG

białadama 2 8 lat temu 5 563 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Dlaczego ludzie boją się śmierci? Bo nie wiedzą, co się z nimi stanie? Pójdą do Nieba czy do Piekła? Nie. Tak naprawdę boją się życia. Zbyt krótkiego życia. Czy zdążą zyskać sławę i chwałę? Coś osiągnąć? Odkryć? Tylko po co? Żeby INNYM żyło się lepiej? Innym, których nawet nie znają, których pewnie nawet nie miną na ulicy. Ludzie żyją dla ludzi. Po co żyć, jeśli nie można żyć dla siebie?

Herbert Henderson przeczytał list na głos i położył kartkę na stole. Jeszcze raz sprawdził linę. Wszedł na krzesło, założył pętlę na szyję i zamknął oczy. Po co żyć, jeśli nie można żyć dla siebie?

Obudziło go zimno. Leżał na czymś metalowym, był tego pewien. Co się stało? I czemu jest tak ciemno? Pomachał sobie ręką przed oczami, ale jej nie zobaczył. Ogarnęła go groza. Czyżby oślepł? Nie, przecież był niedawno u okulisty, jego oczy mają się dobrze. Więc musi być w jakimś ciemnym miejscu. Nagle usłyszał zgrzyt i skrzyp. Promień światła padł na twarz Herberta. Dopiero zobaczył, że przedmiot na którym leżał był metalowym wózkiem. Zobaczył długie rzędy szafek. Zobaczył, że kobieta wchodząca do pomieszczenia ma na sobie lekarski kitel. Zrozumiał gdzie jest. Leżał w kostnicy. Ktoś najwyraźniej uznał go za trupa. Zerwał się z wózka i krzyknął

- Co ja tu robię? Przecież żyję!

Kobieta pisnęła i osunęła się na podłogę. No pięknie – pomyślał. Nie dość, że sam prawie umarłem ze strachu, to jeszcze kogoś zabiłem. Podszedł do kobiety. Widział jak oddycha. Więc jednak żyje. Uf... Tylko zemdlała.

Wyszedł z pokoju. Rozejrzał się, ale na szczęście na korytarzu nikogo nie było. Obok niego stała szafka. Otworzył ją. W środku wisiały zapasowe kitle dla personelu. Pospiesznie włożył na siebie jeden i zaczął szukać wyjścia. Dopadł do drzwi i z zachwytem odetchnął świeżym powietrzem. Był dzień. Słońce świeciło jasno. Jeden rzut okiem wystarczył Herbertowi by zorientować się, gdzie jest. Mieszkał niedaleko, codziennie mijał kostnicę w drodze do pracy. Niektórzy ludzie patrzyli na niego z zainteresowaniem. Szybkim krokiem przeszedł przez skrzyżowanie, skręcił w boczną uliczkę i pobiegł do starej kamienicy. Mieszkał tam od wielu lat. Wielu... Ilu dokładnie? Nie pamiętał. Wbiegł na klatkę schodową i powolnym już krokiem powędrował na górę. Zatrzymał się przed drzwiami sąsiada. Gazeta. Sąsiad znany był z tego, że potrafił całymi dniami nie wychodzić z domu. Wogóle nigdzie sie nie ruszał, chyba że skonczyła się wódka. Pod jego drzwiami wiecznie leżał stos gazet codziennych. Herbert podniósł najnowszy numer, leżący na samej górze stosiku i wszedł do swojego mieszkania. Wykąpał się, przebrał i zrobił sobie kanapki. Przy jedzeniu zaczął przeglądać gazetę. Najpierw kronikę policyjną, potem wydarzenia kulturalne i nekrologi. Przy tych ostatnich zatrzymał się na dłużej. Zobaczył bowiem nazwisko staruszki z sąsiedniej kamienicy. Zobaczył nazwisko pewnego kioskarza, który po znajomości spuszczał dla niego ceny papierosów. Zobaczył też niewielki napis "Herbert Henderson 1968 – 2011, zmarły na skutek popełnienia samobójstwa przez powieszenie".

Alicja Czeżyk

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Nie rozumiem zakończenia
Odpowiedz
To raczej nie creepypasta ale opowiadanie...które kończy się w dość oczywisty sposób :|
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje