Schizofreniczny zabójca

Dodane przez: suicidesroom, 8.02.2014, 13:05
Reklama:

Zwykły dzień jak każdy, Adam wraz z przyjaciółmi poszedł wieczorem na piwo. Już od 5 lat borykał się ze schizofrenią. Dziś jak zawsze gdy miał się napić nie wziął swoich tabletek. On i grupka jego najlepszych kumpli spotkali się o 20 w starym parku w ich małym brudnym mieście. Było ciepło ale jak to o tej porze dnia wiatr stawał się coraz bardziej kojący. Zimne piwo smakowało wybornie, mimo to Adam czuł lekki niepokój i zmieszanie. Towarzyszyło mu to zawsze gdy nie brał leków, ale poza tym nie spotkał się nigdy z innymi objawiami odstawienia leku. Czuł jak kolory i światło z błogim ciepłem balansują, pomyślał, że piwo zaczyna go wprowadzać w ten niesamowity stan. Jeden kumpel przekrzykiwał drugiego, tymczasem Adam żył w swoim świecie. Z każdym kolejnym łykiem trunku. Przyjaciele stawali się dla niego coraz bardziej chamscy i głośni a ich mordy wyglądały jak twarze nosicieli trądu. Co ja tutaj robię ? Z tą bandą idiotów. Ja jestem niesamowity reszta to tylko banda ścierwa, zasługująca na karę. Wstał, szedł przed siebie, za sobą słyszał krzyki. Adamski, wracaj do nas co ty odwalasz? Chodź ... Z biegiem czasu z kroku na krok głosy kumpli zamieniały się w błagalne krzyki o pomoc i przebaczenie. Adam odwrócił się zobaczył ich wszystkich w ogniu palącego piekła. Jeden po drugim padali na trawę martwi. Wiedział, że to kara Boża za ich grzechy. Mariusz którego nieżywe ciało leżało na ziemi, nie dalej jak pół roku temu zdradził swoją żonę, Bartek od kilku lat gustował w o wiele młodszych od siebie dziewczynkach, Łukasz lubił okradać stare kobiety w komunikacji miejskiej. Tak bardzo teraz ich nienawidził. Tak wielki żal czuł do siebie, że nigdy nie zgłosił przestępst na policję. Teraz widział jak jeden po drugim padają na ziemię, ich ciała stawały się zimne, twarze zastygały w przerażeniu. Patrzył się na to w krzywym uśmiechu.

Usłyszał krzyk "BOŻE TO NA TWOJĄ CHWAŁĘ TERAZ PRZYJMIJ CIAŁA TYCH ŁAJDAKÓW" krzyk powtarzał się coraz częściej, głośniej. Potem urwał mu się film.

"Witamy panie Adamie. Jest pan w tej chwili w szpitalu, na odziale psychiatrycznym" usyłyszał. Miał na sobie kaftan. Nagle przez świadomość przebiegł mu tak jakby sen wczorańszych zdarzeń.... Czy... czy... moi przyjaciele żyją ? - zapytał.

Miał pan wczoraj napad choroby. Niestety pańscy przyjaciele nie żyją.

Zza drzwi zobaczył policję. Kur*a. Pomyślał, co się stało dlaczego ja tu jestem. Przecież, nigdy nic złego się nie działo gdy nie brałem leku. Czy...czy.. to ja ich zabiłem... raczej moje drugie ja...

Zza drzwi usłyszał tylko słowa lekarza. Po przeczytaniu historii jego katoteki uważam że Pan Adam S. W dniu 21 lipca. Nie odpowiadał za swoje czyny.

Policjant mówił. Jezu jak tak patrzę na tego chuderlawego dwudziestolatka sam się dziwię jak tego dokonał. Ciała poszkodowanych zastaliśmy w masakrycznym stanie. Były ponadgryzane. Kilkukrotnie podpalane, pocięte. A oskarżony w chwili znalezienia zjadał serce jednego z nich powtarzając. Że to " W IMIĘ PANA NASZEGO JEZUZA CHRYSTUSA"

Źródło: moja pierwsza historia proszę o wasze opinie abym mogła doskonalić się. Dziękuję
Oceń:
5
Oceniać mogą tylko zalogowani użytkownicy

Skomentuj! Daj znać innym co o tym sądzisz!