Historia

Trzy Wymiary Śmierci

venomous 10 8 lat temu 7 808 odsłon Czas czytania: ~8 minut

Przygasająca żarówka lampy ulicznej w bocznej alejce wydawała się tak daleka, że przez warstwy ciężkiej, mrocznej poświaty nocy, światło nie było w stanie się przebić. Tą uliczką zawsze wracałam do domu od chłopaka. Za każdym razem oblatywał mnie strach, idąc tamtędy. Nie miałam jednak wyboru, gdyż zależało mi na jak najszybszym powrocie. Kiedy szłam tamtą alejką, nawet najcichszy szum przyprawiał mnie niemalże o zawał. Dookoła wąskiej ścieżki wyłożonej zniszczonymi już płytkami chodnikowymi, rozciągały się gęste krzaki, a gdzieniegdzie posadzone były bezlistne, nagie żywopłoty, które dodawały upiorności mijanego przeze mnie miejsca. Muszę się przyznać, że od zawsze mam wiele obaw, co do chodzenia po zmierzchu, chociażby dlatego, że nadal boję się ciemności. Jest to związane z mym okropnym dzieciństwem, ale to już zupełnie inna historia, nie warta zresztą opowiadania.

Niepewnie stawiając kroki w tym natłoku mojego strachu, przekonana byłam, że coś się gdzieś za mną czai. Tym razem na pewno coś tam było, cokolwiek. Cichutkie charczenie dobiegło moich uszu i z przerażeniem zaczęłam biec do przodu. Niestety, droga wciąż się oddalała i mimo tego, że pędziłam, jakby gonił mnie rozwścieczony pies, wydawało mi się, że stałam praktycznie w miejscu. Niebezpieczeństwo wciąż się zbliżało, a ja nie mogłam zrobić niczego. Zza liściastej rośliny wychyliła się głowa, a mnie po prostu sparaliżowało. Wielki, humanoidalny stwór podszedł do mnie ciężkimi krokami. Będąc już wystarczająco blisko, przysłonił mi jedyne źródło światła, które wskazywało mi miejsce ponownej ucieczki. Stanął przede mną tak, bym mogła choć widzieć rysy jego twarzy. Wyglądała, jakby była zszyta z kilku innych, tak samo jak i reszta jego części ciała.

Wyglądał, jakby chciał mi coś przekazać. W tej kwestii nie myliłam się. Wyjaśnił mi po co przybył, jaki jest jego cel i co zamierza ze mną zrobić. Chciał mnie na pewno stąd zabrać. Kierował śmiercią ludzi na całym świecie. Podszedł do mnie bliżej i położył a mym ramieniu ociężałą, wstrętną łapę. Przechylił głowę z trzaskiem.

- A więc pamiętasz może Twoją ostatnią sytuację w łazience? Czy pamiętasz jak leżałaś w szpitalu zatruta tlenkiem węgla? Wiesz, uciekłaś mi tyle razy... - rzekł szepcąc

- Byłeś w mojej łazience? Dlaczego chciałeś mnie zabrać z tego świata!? - krzyknęłam przerażona ile sił w płucach

- Twoja mała duszyczka wciąż wygląda na nieszczęśliwą. Od długich lat emanujesz smutkiem i melancholią. Ale przecież i ty próbowałaś mi się oddać prawie popełniając samobójstwo. Raz, niedawno przedawkowałaś tabletki na uspokojenie, prawda? Czy to też pamiętasz? Rozpacz, cierpienie, ból i poczucie winy wciąż chodzą za Tobą. - odpowiedział stanowczo

- Teraz odczuwam szczęście na tym świecie. Śmierć nie jest mi potrzebna. - wycedziłam krótko

- Pozwól, że pokażę Ci coś, chodź.

Położył swą rękę na mojej głowie i poprowadził pomiędzy liściasty krzak. Weszłam w ciemną dziurę i nagle przechodząc przez nią, znalazłam się w innym zupełnie miejscu - byłam na cmentarzu w centrum miasta. Z daleka słyszałam, że odbywa się jakaś msza, więc poszłam w tę stronę. Ksiądz okropnie zawodził, a ja zwinęłam się, gdy poczułam ból w plecach.

- Właśnie postawili Twoją trumnę na ziemi, wiesz? - powiedział ktoś cichutko

Obejrzałam się dookoła i stał tam on, ten, który zabiera zbłąkane dusze.

- Idź tam, nie możesz tego przegapić! Twój własny pogrzeb zdarza się raz w całym życiu! - kontynuowała rozbawiona mara

Pobiegłam więc szybko w miejsce pogrzebu. Stała tam cała moja rodzina zalana łzami, a także znajomi i mój ukochany. Przyjechał nawet ktoś, z kim miałam nigdy się nie spotkać, szczerze - zaskoczyło mnie to. Myślałam, że jestem samotna na tym świecie. Koło otwartej na wskroś czarnej dziury, która miała mnie zaraz pochłonąć, stała moja trumna. Była wykonana z przepięknego, soczystego drewna. Wieko było jeszcze uchylone, na prośbę moich rodzicieli. Chcieli już ostatni raz zobaczyć moją bladą i zapadniętą jak u anemika twarz. Problem w tym, że anemikiem nie byłam, tylko trupem. Sama wpatrywałam się w me nieme, zastygnięte w smutku zwłoki. Moja matka patrzyła w moją stronę, tam gdzie aktualnie stałam. Z jej oczu popłynęły strugi bolesnych łez, gdy dostrzegła niewyraźny kontur.

- Chyba ją widziałam... - szlochała mówiąc

Było mi bardzo przykro, gdy to zobaczyłam. Podeszłam bliżej, koło mego chłopaka. Stał z głową spuszczoną w dół, wpatrywał się w głęboki dół. Podjęłam próbę objęcia go, jednakże moja astralna forma bytu w tym miejscu uniemożliwiała mi to. Mimo wszystko, poczułam ciepło bijące od niego. Gwałtownie odwrócił głowę w moją stronę i wybuchł płaczem. Chyba również poczuł moją obecność. Miałam już dosyć tego miejsca.

Gdy tylko mnie zakopano, uciekłam do tajemniczego humanoidalnego mężczyzny - Pana Śmierci. Zaproponował, że teraz pokaże mi zupełnie coś innego, zgodziłam się więc bez wahania. Znów stałam na tym ponurym cmentarzu, przy grobie. Wyglądało na to, że minęło już parę miesięcy odkąd umarłam, gdyż patrząc na nagrobek, było tam napisane, że zmarłam w listopadzie 2013 roku, a na moje oko mógł być teraz styczeń. Lekko zaśnieżone, brudne chodniki cmentarza były całe pokryte piachem, bardzo zanieczyszczonym. Pogniłe listki leżały koło mojego grobu, wszystkie znicze były przykurzone i pełne wody, ale miejsce pochówku nie wyglądało, jakby było rzadko odwiedzane. Zza moich pleców znów wyłonił się Pan Śmierci.

- Z wierzchu wygląda całkiem ładnie, prawda? A chciałabyś zobaczyć, co znajduje się w środku? - zapytał mnie z uśmiechem

Za życia zawsze interesowało mnie to, co dzieje się z nami po śmierci. Teraz będę się mogła przekonać na własne oczy, więc znów nie odrzuciłam propozycji stwora. Chociaż byłam postacią podobną do ducha, ciężko było przejść mojej pozacielesnej formie przez ściany grobowca. Wreszcie, gdy mi się udało, znalazłam się w ciemnym, zakopanym dole. Przesuwałam się coraz to głębiej, przeciskając się przez wilgotną ziemię. Wchodząc do zamkniętej trumny, poczułam ciasnotę. W środku leżało moje ciało, zgniłe i zjedzone przez robaki, które od czasu do czasu chodziły po moich szczątkach. Miałam otwarte usta, jeśli można je tak jeszcze nazwać. Widać, że byłam już w bardzo zaawansowanej fazie rozkładu. Moje kasztanowe loki, które nigdy nie chciały mi szybko rosnąć, były teraz niesamowicie długie, a me paznokcie wyglądały jak jakieś szpony. Ozdobna biała koszula i moja ulubiona sukienka przyklejone do zapadłej klatki piersiowej nie wyglądały zbyt schludnie. To, co tu zastałam było nieporównywalne do mojej rzeczywistej postaci, a to truchło wyglądało zupełnie jak nie ja. Brązowawy odcień suchej skóry był dla mnie zbyt obrzydliwym widokiem. Zauważyłam coś jeszcze. Byłam pochowana w glanach, jak miło. Zawsze chciałam w nich umrzeć. Rodzice jednak mnie znali...

Moich doświadczeń ze zmarłymi miałam już dosyć, chciałam wracać już do siebie. Gdy znów zastałam stojącego w tym samym miejscu co wcześniej upiora, spuściłam wzrok widząc jego usta szczerzące się w dziwnym uśmiechu.

- Podobała Ci się wycieczka? A może chcesz jeszcze wiedzieć jak to jest po drugiej stronie? Czy nigdy nie zastanawiałaś się nad tym, co dzieje się z Twoją duszą, gdy umrzesz?

Pokiwałam głową znacząco i pozwoliłam się zabrać w ostatnie już miejsce mojej podróży. Tym razem nie mogę do końca opisać tego, co się tam wydarzyło, jest to zbyt skomplikowane. Znajdowałam się w mroku, pustce. Powoli unosiłam się w górę, tak jakbym posiadała skrzydła. Od czasu do czasu w zupełnej nicości przelatywały przedmioty związane z moim życiem. Przypominały mi one o każdej sytuacji. Nie było więc czegoś takiego jak niebo i piekło. Tak jak się wcześniej domyślałam, była to po prostu ciemność, miejsce na rozmyślania o wszystkich wydarzeniach podczas własnego żywota. Gdy już przeanalizowałam wszystko po kolei, złapało mnie dziwne uczucie rozdwojenia. Moja obecność wyczuwalna była podwójnie. Wyzwaniem dla mnie było teraz dowiedzenie się, gdzie może być moja druga część duszy. Wyglądało na to, że rozszczepiła się na część dobrą i złą. Z jednej strony czułam przyjemne oczyszczenie, ale co jakiś czas przygniatał mnie o wiele gorszy stan. Czułam, jakbym piekła się od środka, była potępiona. Wiedziałam więc już, że moja część tuła się po Ziemi będąc nawiedzającą sny zjawą. Byłam tego świadoma, gdyż czułam po drugiej stronie siebie czyjś strach, byłam bardzo przerażona zaistniałą sytuacją. Zaraz skierowałam me myśli w stronę wyrządzonego przeze mnie zła. Byłam teraz tą drugą sobą - stałam w rogu pokoju moich rodziców, którzy wciąż budzili się w strachu, ze znanego im powodu. Szłam w wiele miejsc, by podzielić się moim nieszczęściem z nic nie winnymi osobami zaistniałymi w moim życiu. Teraz byłam też przekonana o tym, że duchy jednak istnieją.

Chciałam zapanować nad tym wszystkim i zakończyć bolesne i koszmarne doświadczenia moich bliskich. Unosząc się w ciemności, zaczęłam błagać o wybaczenie mych złych czynów. Wiedziałam, że nikt mnie nie słyszał, lecz żałowałam wszystkiego tego, co zrobiłam źle. Wiele z tych rzeczy puściłam nawet w niepamięć. W tym momencie wynurzył się mój przewodnik wycieczki pomiędzy śmiercią a życiem. Pośród niczego, złapał mnie i przyciągnął bliżej siebie, gdyż chaotycznie lewitowałam w przestrzeni. Wbijał we mnie swój wzrok i w końcu rzekł..

- A więc nacierpiałaś się tu już wystarczająco. Ale pamiętaj, że dla osób, które skazane są na cierpienia i ból zawsze będzie czekać nagroda. Zwę się ja więc Ghoul, takie imię nadali mi ludzie, którzy spotkali mnie wcześniej. Aktualnie jesteś jedyną, która mnie widziała na tym świecie. Co jakiś czas wybieram nowe osoby i przez dłuższy czas tylko ty będziesz naprawdę wiedziała o moim istnieniu. Tylko ty wiesz teraz jak wygląda śmierć. - stwierdził, głaszcząc mnie po głowie

- Dziękuję Ci za wiedzę, którą od wieków chcieliśmy posiąść. - ukłoniłam się nisko Ghoulowi

- Teraz dam Ci wrócić, gdyż twoje ciało przeżywa w tym momencie śmierć kliniczną w szpitalu. Lekarze walczą o Twe życie, a Twoja akcja serca zanika powoli. Lepiej zobacz, kto będzie na Ciebie później czekał! - uśmiechnął się do mnie i gestem wskazał mi na wyłaniające się zza mgły drzwi

- Będę Cię co jakiś czas odwiedzać, ale nie martw się, Twoje życie jest przeze mnie chronione. - dodał, cichutko szepcąc

Podziękowałam jeszcze raz i wyszłam z tej okropnej nicości, azylu. Wtem przyjemne uczucie mnie ogarnęło. Czułam się, jakbym zaczęła żyć od nowa, ale towarzyszył temu mocny ból w klatce piersiowej, od ucisków. Słyszałam cichy, rytmiczny "pikający" dźwięk, był on jednak bardzo wolny.

- Panie doktorze! Funkcje życiowe wracają! - krzyczał jakiś mężczyzna

- Akcja serca również się normalizuje! - dodał kobiecy głos

Odzyskałam świadomość i po jakimś czasie przebudziłam się. Potrzebowałam jednak jeszcze wiele czasu na odpoczynek w szpitalu. Do sali, w której byłam, weszli moi przerażeni nie na żarty rodzice, ukochany oraz paru innych przyjaciół. Wszyscy dziękowali za to, że żyję. Byłam bardzo szczęśliwa z powodu ich wizyty i posłałam im szczery uśmiech. Teraz mam wiedzę i jestem pewna, że moje życie nie jest zagrożone, więc będę mogła je wieść tak jak chcę. I nauczyłam się jednego - powinniśmy zawsze szanować swe drogocenne życie. Tylko my możemy sami panować nad swymi czynami i mieć na nie wpływ. Naszym zadaniem jest osądzać się samemu, gdyż wtedy będziemy wiedzieli, co możemy zmienić, by nasz żywot miał prawdziwy sens i wartość. Ta przygoda była bardzo dla mnie straszna, ale też wiele mnie nauczyła. I jak to powiadają...

"Śpieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą..."

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Życiowe
Odpowiedz
Jedno z najlepszych opowiadań jakie czytałem jedynie nie straszne
Odpowiedz
piękne
Odpowiedz
Mega:)
Odpowiedz
:like:
Odpowiedz
Fajnie daje do myślenia :). Chociaż były małe błędy że raz była łapa potem ręka. 8/10 :)
Odpowiedz
Jest super, jedno z fajniejszych opowiadań. <3
Odpowiedz
Fajne, ale raczej nie straszne. :/
Odpowiedz
Mega, w przeciwieństwie do reszty opowiadań o straszeniu i mordowaniu bardzo wciąga i zmusza do pomyślenia nad własnym życiem.
Odpowiedz
fajne ;3
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje