Historia

Historia kobiety z pomarańczą, część 5 - ostatnia

scaryguy 45 5 lat temu 20 845 odsłon Czas czytania: ~6 minut
Ta historia posiada kilka części:
Część 1 Część 2 Część 3 Część 4 Część 5

Część 1: http://straszne-historie.pl/story/4970

Część 2: http://straszne-historie.pl/story/4971

Część 3: http://straszne-historie.pl/story/6001

Część 4: http://straszne-historie.pl/story/6017

Relacja z chrztu oczami „mojego” księdza. Jak Rose próbowała go powstrzymać

Dobra, ludzie, dużo działo od mojego ostatniego wpisu. Wielu z was wysłało mi wiadomość z pytaniem, czy nic mi się nie stało. Niektórzy nawet wyciągnęli pomocną dłoń i podali mi swój numer telefonu. Dziękuję wam za to.

Nie napotkaliśmy Rose od tamtego razu. W dodatku postanowiliśmy się przeprowadzić. Znalazłem pracę na południu Stanów i uznaliśmy, że wyniesienie się będzie dobrym pomysłem (uwaga, Atlanto, nadchodzę). Mój ojciec skontaktował się z księdzem, który udzielił mi chrztu. Ta opowieść robi się coraz bardziej pokręcona, jeśli mogę to tak określić.

Wracając do tematu, zostałem ochrzczony w monasterze Ostrog w Czarnogórze. Oto zdjęcie: http://straszne-historie.pl/data/images/efaff430469fe2d2802ab1ae8d328b9e.jpg

Nie wierzę w Boga w żadnej postaci, ale ta świątynia jest niesamowita. Zbudowano ją dawno temu. Podczas najazdu Imperium Tureckiego została przeniesiona kamień po kamieniu wysoko w góry, których Turkom nie udało się zdobyć. To imponujący budynek. Wyznawcy różnych religii, w tym muzułmanie i buddyści, odwiedzają to miejsce w poszukiwaniu duchowej pomocy. Nawet ja czułem tam coś „więcej” niż rzeczywistość, której można doświadczyć zmysłami.

No więc kiedy miałem sześć lat, mój tata postanowił, że zostanę ochrzczony. Żadne z moich rodziców nie jest szczególnie religijne, ale tata trzymał się tradycji, wśród nich także chrzczenia dzieci. Udzielenie sakramentu miało się odbyć w najsłynniejszej świątyni na Bałkanach, Ostrogu. Ceremonię dokładnie rozplanowano, było wielu chętnych, więc zostałem przydzielony do licznej grupy innych dzieci. Przyjechaliśmy na miejsce i czekało nas rozczarowanie (a przynajmniej mojego tatę, mnie nie obchodziła cała ta sytuacja). Na progu zatrzymał nas ksiądz.

- Ty, ty nie możesz wejść do środka. - Zatrzymał mnie. Kapłani w moim kraju noszą długie czarne sutanny i hodują długie brody. Stałem tak w uścisku gościa wyglądającego jak nietoperz. Mój tata wyskoczył przede mnie i domagał się wyjaśnienia.

- Znam cię, synu – powiedział do niego ksiądz. - Udzieliłem ci chrztu. Pamiętam. - Rzeczywiście ochrzcił go 20 lat temu. - Ale twój syn , on nie może tam wejść.

- A to niby dlaczego? - zapytał mój tata, był w szoku.

- Nie mogę tego wyjaśnić, ale lepiej będzie dla nas wszystkich, jeśli pójdzie gdzie indziej.

- Ale czemu?

- Synu, proszę, odejdź. Ale zapamiętaj, musisz go ochrzcić. Nie waż się o tym zapomnieć.

- Nie rozumiem.

- I nigdy nie zrozumiesz. Po prostu to zrób.

Tata wziął mnie za rękę i pociągnął za sobą. Nie miał pojęcia, o co tu chodziło. W drodze do domu próbował jakoś to wyjaśnić. Myślał, że może to ja coś zepsułem, na przykład nasikałem za świątynią albo coś takiego (choć brzmiało to jak akcja w moim stylu, nic złego nie zrobiłem).

Kiedy dotarliśmy do domu, zadzwonił telefon. Od tamtego księdza. Chciał, żebyśmy wrócili. Natychmiast. To 35 minut jazdy. Tata był zdziwiony bardziej niż kiedykolwiek. Pojechaliśmy z powrotem. Ceremonia już się zakończyła. Byliśmy tam tylko my trzej.

- Postanowiłem ochrzcić twojego syna pomimo...

- Pomimo czego? - zapytał mój tata, zaintrygowany.

- Nie mogę wam powiedzieć. Ale to ważne, żebyśmy zrobili to szybko.

Tak się stało. Nie mogłem ustać w miejscu, kiedy kapłan odprawiał modły, a potem pokropił mnie wodą święconą. Pamiętam, że wynudziłem się śmiertelnie zanim wreszcie skończył. Odprawił nas i zaznaczył, żebyśmy nie wracali, chyba, że stanie się coś dziwnego.

Tata był zadowolony z zakończenia sprawy. To było przed dwudziestoma latami. Kilka dni temu tata wybrał się do Ostroga. Ksiądz jeszcze żyje, ale zakończył posługę kapłańską. Nadal mieszka na terenie klasztoru. Przekonanie go do rozmowy wymagało trochę perswazji (także pieniężnej).

Mój chrzest odbył się trzynastego lutego 1992 roku. Noc wcześniej ksiądz zajmował się swoimi owcami (w tamtych czasach księża często hodowali owce i krowy, w ten sposób zarabiali na życie), w pewnej chwili zobaczył postać w ciemności. Dziwne, ktoś stoi tam późno w nocy, choć było już po godzinach otwarcia świątyni, a wszyscy duchowni znajdowali się już w części mieszkalnej.

- Ej, kto tam jest? - krzyknął ksiądz.

- Podejdź, ojcze – odpowiedziała spokojnym głosem kobieta.

Ksiądz wyjaśnił, że od czasu do czasu odwiedzali go zdesperowani ludzie, błagający o błogosławieństwo lub schronienie. Podszedł do tej kobiety, żeby dowiedzieć się, czego potrzebuje. Kiedy się zbliżył, zobaczył kobietę w bieli, stojącą w bezruchu. Stała wśród owiec, które ustawiły się w okrąg dookoła niej, jakby zachowując bezpieczną odległość. Ksiądz twierdzi, że od razu poczuł obecność czegoś bezbożnego.

- Czego chcesz? - zapytał wrogo. Wiedział już, że nie rozmawia z niewinny gość.

- Jutro. Jutro spotkasz chłopca. Takiego jak każdy inny. Ma na imię Milos. Nie udzielisz mu chrztu.

Duchowny zwierzył się mojemu ojcu, że uczestniczył w kilku egzorcyzmach, ale nigdy tak się nie bał. Tym razem poczuł się zagrożony.

- Ty i twój rodzaj nie macie wstępu na poświęconą ziemię.

- Mój rodzaj, ojcze? Co przez to rozumiesz?

- Wy, demony. - Głos załamywał mu się od strachu.

Zaśmiała się.

- Demony? Widzę, że należysz do kleru - ale czy umiesz walczyć z demonami? To wymaga głębokiej wiary, ojcze.

- Odejdź stąd natychmiast.

- Posłuchaj mnie, żałosny klecho. Wiem, kim jesteś. Wiem, o czym myślisz. Wiem, że czujesz moją siłę. Sprzeciw się mojemu żądaniu, a nigdy więcej nie będziesz spał spokojnie.

- Potem odeszła. Resztę historii już znacie. Najpierw odmówił ochrzczenia mnie, ale potem zmienił zdanie. Najwyraźniej, jak to określił mojemu tacie, wolał być dręczony przez złego ducha niż odmówić dziecku bożemu szansy na spotkanie z Jezusem. Dodał, że płaci za to od dnia mojego chrztu.

Przez dwa tygodnie od tego wydarzenia, każdej nocy, widywał za oknem kobietę w bieli. Po prostu tak stała, z głową przechyloną na bok. Jednak bez uśmiechu, jej twarz wyrażała złość. Długo się modlił, ale nie miało to na nią wpływu. Następnie jego owce zaczęły umierać. Żadnych śladów dzikiego zwierzęcia, żadnych ran. Zwyczajnie leżały martwe. Na koniec gwałtownie zwiększyła się liczba koniecznych egzorcyzmów. Uważa, że był to bezpośredni skutek sprzeciwienia się rozkazom tamtej kobiety. Pokazał mojemu tacie nagranie (w połowie lat 90' w kaplicy założono kamery). Ojciec stwierdził, że było niewiarygodne. Ukazywało trzynastoletnią dziewczynkę, która przyszła z mamą do kaplicy. Matka szlochała, błagając o pomoc. Kapłan rozpoczął rytuał, a dziewczynka rzucała przedmiotami. Egzorcysta poprosił dwóch młodych mężczyzn, którzy przyszli pomodlić się, żeby przytrzymali ją. Miotała się, próbując uwolnić z ich uścisku. Chwilę przed upadkiem na kolana, odezwała się Nie powinieneś był tego robić, ojcze.. Została uzdrowiona.

Mój tata miał już dość tych informacji, ale chciał dowiedzieć się, kim była ta kobieta. Ksiądz wyznał, że z początku sądził, iż jest demonem, ale nie wpływały na nią modlitwy, a także nie ograniczała jej poświęcona ziemia, co zmuszało do zastanowienia. Potem myślał, że należy do sekty, a może zajmuje się czarną magią. Nachodziła go trzynastego lutego każdego roku. Tego dnia umierały wszystkie jego stada. Chore osoby, które tego dnia przychodziły do monasteru po pomoc, doznawały pogorszenia stanu zdrowia. Liczba opętanych osób wzrastała nienaturalnie właśnie trzynastego lutego. Na zakończenie dnia przychodziła do niego, nieważne, gdzie się wtedy znajdował. Wielokrotnie próbował z nią porozmawiać, dowiedzieć się, kim/czym jest. Nigdy nie odpowiedziała. Nigdy się nie starzała. Ostatecznie ksiądz załamał się do tego stopnia, że porzucił stan duchowny. Nadal mieszkał na terenie klasztoru, ale nie był w stanie dłużej wykonywać swojego zajęcia. Stracił wiarę. Doszedł do wniosku, że Bóg powinien był go ochronić. Mój tata powiedział, że wydawał się niestabilny psychicznie. Wspominał coś o Moranie, cokolwiek to miało znaczyć. Wygląda na to, że jest to bogini śmierci w niektórych kulturach, ale sądzę, że staruszek zwariował.

Myślę sobie, że ta opowieść była tylko paplaniną starego człowieka, który zbliża się do śmierci. Boginie? Demony? Raczej nie.

Podsumowując, oto rozczarowująca historia mojego chrztu.

Nie natknąłem się na żadne z nich od zdarzeń opisanych w poprzednim wpisie. Przeprowadzam się, w nadziei, że to pomoże. Postanowiłem też: jeśli spotkam ich kolejny raz, przyjmę od nich pomarańczę. Nie mogę żyć tak w nieskończoność. Po prostu... nie mogę.

Wziąłem pomarańczę.

Autor to inaaace z reddit.

Polskie tłumaczenie dzięki Amymone z paranormalne.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Gdzie można to dostać w formie książki? Szukałam historii na reddit i nie znalazłam. Bardzo wciągająca opowieść
Odpowiedz
Dobre POMARAŃCZOWE.
Odpowiedz
Urwane, niesety barkuje wyjaśnienia. Najpier bardzo dobrze budowana ciekawość a potem brak odpowiedzi.
Odpowiedz
A zakończenie brzmi: Zrobiłem najlepsze ciasto pomarańczowe na świecie.
Odpowiedz
Świetne to jest :) czekam na 6 część :) mam nadzieję że się pojawi
Odpowiedz
Fajne było do ostatniego zdania. Jestem rozczarowana :(
Odpowiedz
Ja na początku myślałem ze Rose była kostuchą a pomarańcza była metafora śmierci. Wykończenie psychiczne doprowadziłoby do samobójstwa = skończenia cierpienia, natomiast gdy przypomniałem sobie ze na początku główny bohater opowiada nam to i widocznie sie boi, okazuje sie ze moje domniemania są błędne. Ktoś wie cos na ten temat cos więcej? Proszę o wiadomość.
Odpowiedz
Już nigdy niewezmę od nikogo pomarańczy xD.Ta creppypasta jest świetna i twoje inne również.Tak samo jak inni bym chciała zobaczyć w księgarniach twoją książkę :)
Odpowiedz
If you still need help, this reply . I know who to stop her.
Odpowiedz
Wiem kim ona jest i czego chce. I know who she it and what she want.
Odpowiedz
lol. srsrly?
Odpowiedz
To czego?
Odpowiedz
epickie to było :D
Odpowiedz
Naprawdę, jestem pod wrażeniem. Napisane bardzo fajnym językiem, wciąga. Może i nie jest straszne, ale - mega. Byłam zawiedziona że na końcu nie znalazłam linku do części 6 ;) Świetna robota
Odpowiedz
Ciekawe. Bardzo ciekawe. Rozkmine miałem cały czas. Ale serio nie straszne więc nie jest zgodne z tematyką strony. Ja osobiście czuje nie dosyt. Nie są oni demonami ani bogami więc czym są? Takie coś powinno być opisane. Zakończenie proste przewidywalne ale znowu nie dosyt. Jak dla mnie klimat super ale według mnie powinno być jakieś rozwinięcie dkaczego akurat on. Ocena niestety tylko 7/10. Słaby koniec , nie dosyt i nie straszne i tylko tyle. Ale potencjał wielki jestem jedną z grona osób które chcą książkę.
Odpowiedz
Jak byście nie zauważyli jest napisane 5 część -ostatnia !!!
Odpowiedz
Jakbyś nie zauważył to wszystkim chodzi o niedosyt - chca więcej części i według nich powinny być kolejne ;P
Odpowiedz
jakbys niezauwazyl to fb jest od 13 lat ;P
Odpowiedz
Teraz wytłumaczenie dla tych co nie zrozumieli: Gdy on wziął tą pomarańczę został jednym z nich i zaczął robić to samo co oni. Naprawdę czytało się świetnie i gdyby napisał gość książkę to bym bardzo chętnie ją przeczytała bo sama historia opisana tutaj jest ekscytująca i wciągająca :)
Odpowiedz
Gdy zobaczyłem datę ukazania ostatniej części straciłem nadzieje na kolejną :( a szkoda bo naprawdę wciąga. I dlaczego opowieść jest wrzucona przez 3 różne konta?
Odpowiedz
Coś mi się wydaję, że on "Poszedł z nimi" ;)
Odpowiedz
Piątek 13 ;)) A co do opowiadania... Bardzo mi sie podoba.. czekam na 6 część <3
Odpowiedz
akurat w 92 13 luty wypadł w czwartek
Odpowiedz
no no nieźłe się czyta i wciąga
Odpowiedz
wow :-\
Odpowiedz
JAK MOZNA SKONTAKTOWAC SIE Z TYM MEZCZYZNA , KTORY TO NAPISAŁ ? POTRZEBUJE KONTAKTU. . .
Odpowiedz
Baal oznacza słowo pan a otvori otwórz ;)
Odpowiedz
Dla mnie to dopiero początek c :
Odpowiedz
Kim byli Ci "ludzie" facet w garniturze i kobieta w białej sukience? Co sie stało kiedy wziął pomarańcze? <------ brakuje tego
Odpowiedz
Czekam na 6 część:) Mogą historia:D
Odpowiedz
To się czyta jak dobrą książke. Czekam na 6 część. On w końcu wziął POMARAŃCZE
Odpowiedz
Powiem wam jedno. Ta opowieść istnieje w formie książki. :)
Odpowiedz
Przemek Kreft to jak się nazywa głupi baranie?
Odpowiedz
Przemek Kreft znasz tytuł książki ?
Odpowiedz
No kurde ja się tak nie bawię... :( Dajcie 6 część opowiadania. Chcemy widzieć kim jest Rose i ten męszczyzna w garniturze.
Odpowiedz
To nie jest koniec ludzie :) To tylko część historii, całość jest w wydaniu ksiażkowym, choć z tego co pamiętam to po angielsku i w wydaniu e-bookowym ,, na amazonie sprzedają .
Odpowiedz
Skoro ta kobieta to bogini śmierci to kim jest ten pan w garniturze ???
Odpowiedz
Może też jakimś bożkiem
Odpowiedz
Anna Lorek Marzanna to nie bogini śmierci, tylko przemijania, facet w garniturze to Mora bóg zimy, zagłady. Bardzo fajnie mi się to czytało, szukam teraz jakiegoś wytłumaczenia znaczenia pomarańczy.
Odpowiedz
Creepypasta spoko, jeszcze w tle burze miałem :C Dalej nic, logiczne - typowa creepypasta, zaprzyjaźniasz się z autorem a on łumiera XXXXXDDDDD
Odpowiedz
No to tera w 6 części prosze mi tu wyjaśniać o co chodziło ;) pasta zarąbista ale brakuje mi jednak tego wyjaśnienia :)
Odpowiedz
Co się stało gdy wziął pomarańczze,co z rose???????????!!!
Odpowiedz
http://www.reddit.com/user/inaaace ;x
Odpowiedz
Hejj, czuję niedosyt.. Co dalej ?? Kim była Rose i facet w garniturze ? Niby fajnie, bo tajemniczo, ale....niedosyt... Pomijając to, pasta jest świetna :)
Odpowiedz
Świetna historia, wiem co to znaczy... czy nie da się z tym żyć? Pojęcie względne... myślę, że powinno się to znaleźć na głównej mimo, że jest w częściach.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje