Historia

Kruki

saiko chan 9 10 lat temu 6 447 odsłon Czas czytania: ~5 minut

Witam! :)

To moje pierwsze opowiadanie na tej stronie, dlatego proszę o wyrozumiałość za może nie zbyt pomysłową treść historii oraz szczere opinie ^^

Cześć, na początku pragnę się Wam przedstawić. Otóż mam na imię Anna i mam 15 lat. Urodziłam się w niewielkiej miejscowości w województwie Małopolskim. Mieszkam tutaj wraz z moim starszym o dziesięć lat bratem, Tomkiem oraz rodzicami Katarzyną i Zbigniewem.

Okolica, w której mieszkamy jest raczej spokojna, jednakże przez pewien czas, jacyś nędzni złodzieje podkradali mojemu tacie części z auta. W tym celu zamontował on w bramie dwa dodatkowe zatrzaski na kłódkę. Co w tym interesującego, pewnie pytacie. Zapewniam Was, że za chwilę zrozumiecie dlaczego o tym wspomniałam...

Wszystko zaczęło się równo tydzień temu, to jest 15 marca. Było coś po 22, moi rodzice poszli spać już dawno, natomiast ja z bratem oglądaliśmy śmieszne filmiki na You Tube. Śmialiśmy się co nie miara, gdy w pewnej chwili przerwał nam przeciągły, rozdzierający słuch dzwonek do drzwi. Mój brat wkurzony wybiegł do wyjścia by sprawdzić co za idiota o tej godzinie dobija się do Nas (należy wziąć pod uwagę to, że brama była dobrze zamknięta, nie było szans by się przez nią przedrzeć).

Pobiegłam za Tomkiem, ten już stał w drzwiach i darł się na tęgiego, łysego mężczyznę, który patrzył na Niego oczami zbitego psa. Przez chwilę zrobiło mi się go żal, dostrzegłam, że spod Jego płaszcza coś wystaje, był to kruk. Martwy kruk.

Zrobiło mi się niedobrze i pobiegłam do łazienki. Minęło może pół godziny zanim z niej wyszłam, poszłam do pokoju gdzie siedział mój brat. Wypytałam Go czego ten koleś chciał. On odpowiedział nieco zmieszany, że mężczyzna chciał sprzedać tego kruka. Nie odpowiedziałam, do czasu gdy poszłam spać zastanawiałam się na co komu martwy kruk.

Rano, gdy się obudziłam w domu wszyscy byli zdenerwowani, otóż okazało się, że na jeden z ozdobnych "szpikulców" nadziany był martwy ptak, jaki? Z pewnością się domyślacie. W każdym razie, tata poprosił Tomka o to by go stamtąd sprzątnął. Jak tata kazał, tak zrobił, wyniósł biednego ptaka do lasu i zakopał nad strumykiem. Wydawałoby się, ze od teraz wszystko będzie już dobrze, jednak te myśli rozwiała straszliwa wiadomość, która dotarła do nas 17 marca. W wieczór poprzedzający ów dzień Tomek, wraz z przyjaciółmi wybrał się na ognisko do lasu, jak wiadomo, gdzie dorośli, tam i alkohol. Mój brat się upił jak wszyscy, po kilku godzinach ilość wypitych płynów dała o sobie znać i Tomek odszedł "na bok". Jak stwierdziła policja, przez przypadek potknął się i wpadł głową do strumyka, nieopodal miejsca, gdzie zakopany był kruk. Alkohol przyćmił mu nieco umysł, dlatego też Tomek nie był w stanie się ratować, utopił się. Był to dla naszej rodziny ogromny cios, sama nie mogłam pogodzić się ze stratą ukochanego brata, jednak jakaś pieprzona siła postanowiła dokopać Nam jeszcze bardziej.

Dwa dni po śmierci Tomka, odbył się Jego pogrzeb, było na nim mnóstwo ludzi. Po złożeniu Jego trumny najbliższa rodzina przyszła złożyć Nam kondolencje. Z każdym "tak mi przykro", "musi być Wam na prawdę ciężko", "to okropna tragedia" rosła we mnie chęć popełnienia samobójstwa, ale nie. Nie zrobiłabym tego rodzicom, już i tak cierpią. Wieczorem moja mama siedziała w kuchni i czytała coś z modlitewnika, mój tata natomiast, od chwili pogrzebu nie ruszył się ani na krok od mogiły, stał tam przez te kilka godzin i opłakiwał jedynego syna. Postanowiłam, ze pójdę po Niego, cmentarz był zaledwie pół kilometra od Naszego domu. Zastałam Go w pozycji siedzącej, opierał się o tył jakiegoś innego grobu. Pomyślałam, że zmęczony, postanowił odpocząć, kucnęłam obok niego, w pewnej chwili kropla jakiejś cieczy spadłą mi na policzek. Przetarłam rękawem twarz i spojrzałam, na miejsce, z którego kapało. Było to ramię stojącego obok krzyża. Olałam to, pogłaskałam ojca po głowie i nagle się okropnie przeraziłam. Jego głowa byłą cała umazana w czymś lepkim. Poświeciłam na tatę komórką bo w tych ciemnościach nie byłam w stanie niczego dostrzec. Tata był cały zalany krwią, wtedy zrozumiała, ze ciecz, która spadła mi na policzek z krzyża to również była krew! Krzyczałam, płakałam, wzywałam pomocy. Potem film mi się urwał.

Obudziłam się w białym pokoju, słyszałam pikanie i brzęczenie jakichś urządzeń. Byłam w szpitalu. Leżąc, zastanawiałam się co się stało. Po kilku minutach do sali wszedł wysoki mężczyzna w okularach. Był zapewne lekarzem, w każdym razie Jego strój na to wskazywał, po chwili dołączyła do Niego chuda i niska policjantka. Dowiedziałam się, że wczorajszej nocy na cmentarzu, dozorca znalazł mnie omdlałą i mojego ojca...martwego. Łzy stanęły mi w oczach, wykrztusiłam tylko jedno pytanie "Jak to się stało?". Kobieta odpowiedziała, ze musiał sie zatoczyć przez co głową uderzył w ostre ramie cmentarnego krzyża, obok Jego ciała znaleziono rozszarpanego kruka..

Kobieta chciała coś jeszcze powiedzieć, ale do pokoju wpadł jakiś mężczyzna i spojrzał na mnie z niepokojem. Potem zawołał kobietę po imieniu, "Iza, mogę Cię prosić?". Kobieta bez słowa wyszła a za Nią poszedł lekarz. Wrócili po kilkunastu minutach, w miedzyczasie pielęgniarka przyszła sprawdzić jak się czuję i odpięła mnie od kroplówki, twierdząc, że nie jest mi potrzebna.

Tym razem przyszła dwójka policjantów. Iza, która już wcześniej u mnie była i chłopak, który ją zawołał. Kobieta uśmiechnęła się do mnie smutno i chwyciła mnie za rękę, wiedziałam, ze coś się musiało stać. Spojrzałam na Nią pytająco a Ona cicho zaczęła "Aniu, Twoja mama..."- tu urwała i odezwał się mężczyzna "Popełniła samobójstwo, tam Nam przykro". Przestałam Ich słuchać. Świat mi się zawalił. Przed oczami miałam twarze rodziców i brata. Wszystkie były smutne.

Moja babcia postanowiła, by pogrzeb moich rodziców odbył się w tym samym dniu. Stałam już ubrana w Jej domu, a konkretnie w pokoju na drugim piętrze. Patrzyłam przez okno na ogród przed domem i na taras, który był pod moim oknem. Odeszłam na drugi koniec pokoju i odwrócona tyłem do okna przeglądam stare fotografie na półce. Usłyszałam okropny trzask, odwróciłam się i jedyne co zobaczyłam to ogromny czarny kształt pędzący prosto na mnie.

***

-Marek, co jest grane? Co się kurwa stało?

-O Iza, jak dobrze, że już jesteś. Ty słuchaj, pamiętasz może tą dziewczynkę ze szpitala co Jej matka się powiesiła a ojca na cmentarzu znaleźli?- Zapytał mężczyzna.

-Anię? Tak, pamiętam. Coś się stało?- Kobieta nieco zaniepokojona spoglądała na mężczyznę, po którego minie widać było, że trafiła w sedno.

-Wyskoczyła dzisiaj z okna, tuż przez pogrzebem starych. W sumie to się młodej nie dziwie, jeszcze miała za słaby umysł na takie przeżycia.- Po wypowiedzeniu tych słów upił łyk kawy, której kubek dzierżył w swoich dłoniach.

Kobieta nie odezwała się, zwróciła się w kierunku drzwi, gdy Marek dodał:

-Dziwne było to, ze na Jej ciele było pełno zadrapań, jakby jakiegoś ptaka czy coś...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Pomysłowe, dobrze się czyta. 10/10 ode mnie. :)
Odpowiedz
Ciekawy pomysł i ładne wykonanie, super!
Odpowiedz
genialne oboże
Odpowiedz
SUPER!!! *O* Oby tak dalej! Będzie z Ciebie pisarka ;D Haha!
Odpowiedz
Od dzisiaj chyba kupię każdego martwego ptaka.. ;x ;-;'
Odpowiedz
Zajebiste :D 11/10 xD
Odpowiedz
Uważam, że fajne. :>
Odpowiedz
Ciekawe zauważyłem małym błąd „tam Nam przykro” a ogólnie fajne
Odpowiedz
Bardzo fajne:) Na serio świetna robota;P
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje