Historia

Prawo życia

Użytkownik usunięty 45 10 lat temu 15 799 odsłon Czas czytania: ~4 minuty

Hej, może zacznę od tego, że mam 23 lata i właśnie dowiedziałem się, że moja narzeczona zaszła w ciąże. Problem w tym, że ja jeszcze dziecka nie chce, to był wypadek, jednak niektóre środki antykoncepcji nie są tak skuteczne jak myślałem. Ech, no cóż, nieważne.

Tak czy inaczej, myślałem o aborcji, ale moja narzeczona jest temu przeciwna. Jednak gdy przedstawiłem jej fakty na temat moich zarobków i przestrzeni na której żyjemy, dało jej to dużo do myślenia. Mieszkamy teraz w kawalerce, miejsca dla nas jest tutaj bardzo mało, a co dopiero, gdyby pojawiło się jeszcze dziecko. Po drugie nie mam pieniędzy na utrzymanie niemowlęcia. Od dłuższego czasu, pracuję w fabryce utylizacji odpadów, a niebawem mam dostać awans na wyższe stanowisko, lecz nadal nie pokryje to kosztów związanych z utrzymaniem dziecka, do tego dochodzi jeszcze kwestia nowego mieszkania, co wykracza poza moje finanse. Przynajmniej na razie.

Pewnego dnia, musiałem zostać w pracy nieco dłużej, a to prośbę mojego szefa. Oczywiście nie mogłem odmówić, ponieważ chcę dostać ten awans, taka szansa może się już więcej nie powtórzyć. Gdy wszyscy pracownicy oraz szef opuścili fabrykę, udałem się do gabinetu mojego przełożonego. Czekała tam na mnie masa papierkowej roboty, jak ja to kocham. Od razu przystąpiłem do zadania. Czas płynął szybko, zrobiłem się trochę senny, spojrzałem na zegarek, który wskazywał 2 nad ranem. Postanowiłem zaparzyć sobie kawy, ponieważ długo już bym tak nie wysiedział. Udałem się do kuchni, która znajduję się zaraz koło gabinetu dyrektora. Wszedłem do pomieszczenia i nastawiłem wodę na kawę, oprócz tego, zrobiłem sobie kanapkę z serem i musztardą. Gdy woda się zagotowała, wlałem ją powoli do kubka a kanapkę położyłem na talerzu, wszystko razem zanosiłem do gabinetu. Godzinę później skończyłem robotę w papierach. Teraz pozostało mi tylko sprawdzić czy wszystkie maszyny są wyłączone, odwiesić klucze i jestem wolny.

Odniosłem talerz i kubek do kuchni, posprzątałem po sobie i zamknąłem drzwi do biura na klucz, tak, jak mnie o to proszono. Wolnym krokiem ruszyłem do hali, w której znajdują się maszyny. Zacząłem sprawdzać, czy na pewno, zasilania są odłączone i czy wszystkie dźwignie są w odpowiedniej pozycji. Wszystko było w jak najlepszym porządku, odetchnąłem z ulgą. Teraz awans był już w mojej kieszeni. Odwiesiłem wszystkie klucze i ruszyłem do wyjścia. Gdy już byłem blisko drzwi frontowych, usłyszałem dochodzący z magazynu dziwny dźwięk.

Wiem, że nie powinienem był już tego sprawdzać, ponieważ na zakładzie nie powinno być już żywej duszy, jeśli jednak jakiś włamywacz dostałby się jakimś cudem do fabryki, odpowiedzialność za to, spadła by na mnie. Teraz, ta myśl stawała się coraz bardziej prawdopodobna, w końcu w magazynie było okno. Szybko ruszyłem do wieszaka z kluczami, a następnie do gabinetu szefa, wiem, że trzyma tam broń. Szybko otworzyłem drzwi, a następni szufladę z pistoletem. Chwyciłem za nią i prędko ruszyłem w stronę magazynu. Włożyłem klucz do zamka i pewnie trzymałem broń w dłoni, przygotowany do oddania strzału, oczywiście strzeliłbym tylko w przypadku uzbrojonego napastnika i tylko w obronie własnej. Powoli przekręciłem klucz i wbiegłem do środka, szybko zapaliłem światło. W środku nie było nikogo, lecz na ziemi coś leżało. Z daleka przypominało to małą kupka mięsa. Zbliżyłem się ostrożnie, to coś się ruszało. Z bliska wyglądało to jak posklejane malutkie ludzkie kończyny. Nogi, ręce i wydawało mi się, że ma to nawet głowę. Po chwili wpatrywania się, to, zaczęło poruszać się w moją stronę. Odruchowo zacząłem się cofać, jak postąpiłby każdy normalny człowiek. To coś, zostawiało za sobą gęste ślady krwi, zaczynało pełznąć w moją stronę coraz szybciej, aż zmusiło mnie do ucieczki, zacząłem biec. Nagle wydało dziwny dźwięk, podobny do pisku. Nie wiedziałem co to takiego, jedyną myślą, jaka teraz do mnie docierała, to wydostanie się z tej przeklętej fabryki. Drzwi wyjściowe, to mój cel, biegnę szybko, dopadam klamki. Zamknięte. Nagle orientuję się, że klucze zostawiłem w gabinecie dyrektora. Pobiegłem tam tak szybko jak potrafiłem, może tylko sen? Może leże teraz w ciepłym łóżku obok mojej kobiety? Łapię za klucz, czuję, że to za mną podąża, niestety głównym wejściem już nie ucieknę, to tam jest. Pozostaje wyjście ewakuacyjne. To staje się coraz szybsze, wydaje mi się nawet, że szybsze niż ja. Ostatni wysiłek, dobiec do drzwi. Biegnę, ile sił w nogach, w ułamku sekundy, czuję że tracę równowagę. Moja noga, zaplątała się kabel zasilający maszyny. Uderzyłem głową o podłogę, straciłem przytomność.

Obudziłem się nazajutrz w szpitalu, z cholernym bólem głowy. Obok mnie stał lekarz i moja narzeczona. Doktor powiadomił mnie, że wszystko będzie w porządku. To tylko delikatny wstrząs mózgu, nic co zagrażałoby mojemu życiu. Byłem zmęczony, więc zaraz po rozmowie położyłem się spać. Następnego dnia, w szpitalu odwiedził mnie mój szef. Ech, wyznał mi, że nie był on ze mną całkowicie szczery, co do mojej pracy, owszem, utylizują oni odpady, niestety również ze szpitali. W tym także szczątki nienarodzonych dzieci poddanych aborcji. Nie mówiłem nic przez około 20 minut. Szef skinął na mnie po czym wyszedł. Kilka dni później wyszedłem ze szpitala.

Teraz żyje nam się cudownie, dostałem awans, moja żona urodziła piękne, zdrowe dziecko. Mamy mieszkanie, auto, pracę. Wszystko jest już w porządku, z wyjątkiem jednego małego problemu, moimi koszmarami. Nadal w snach, nawiedza mnie, nienarodzone dziecko ze zdeformowanymi kończynami, pełznące w moją stronę. Tą sytuację, będę pamiętał do końca życia. Nie wiem, czy to moja wybujała wyobraźnia, czy prawdziwe wydarzenie, ale jedno wiem na pewno - aborcja, to zabójstwo i nigdy nie powinna być legalna. Więc proszę Was, nie zabijajcie dzieci. Każdy ma prawo do życia.

Napisał: Paweł Bugajski

Wszelkie prawa zastrzeżone, nie kopiować bez zgody autora.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać
Dokonaj zmian: Edytuj

Komentarze

Opowiadanie fajne, z morałem ale nadal jestem za aborcją, przynajmniej do 3 miesiąca xd
Odpowiedz
Jezu, tak fatalnej interpunkcji w życiu nie widziałam -.- Baaardzo wiele błędów językowych, nieprzyjemnie się czyta. Samo opowiadanie jest nudne i niestraszne, a ten tekst, że "każdy ma prawo do życia" na końcu jeszcze bardziej mnie wkurzył. To jest opowiadanie, do diaska! Nieodpowiednie miejsce na wywody tego typu.
Odpowiedz
Jak dla mnie słabe, ani straszne, ani pouczające, a interpunkcja boli. Dziecko podczas aborcji jest zlepkiem komórek bez rąk i nóg. Jakbym teraz, w wieku szesnastu lat zaszła w ciążę, bez zastanowienia poszłabym usunąć. To jest indywidualna decyzja każdej kobiety i nikt raczej nie ma nic do gadania.
Odpowiedz
Superrr historia brawo autrze :-)
Odpowiedz
Co za bzdura
Odpowiedz
OMG, cóż za przekonująca historia! :D Już lecę pod szpital ze zdjęciami porozrywanych płodów protestować przeciw mordowaniu dzieci napoczętych >:o
Odpowiedz
Nie jestem zwolenniczką aborcji, ale ostatnie zdanie zepsuło klimat. Da się umoralniać publikę bez tak dosłownego przekazu :)
Odpowiedz
A czemu aborcja? Czemu do cholery ciężkiej aborcja!!?? Oddaj to dziecko a nie zabijaj jak nie masz pieniędzy!! A za pieniądze które wydasz na aborcję masz na wyprawkę dla maluszka i kilka miesięcy jego życia
Odpowiedz
Ja uważam że aborcja powinna być legalna, myśle że gdyby jeszcze nie narodzone dziecko miało jakąś poważną wade wrodzoną przez którą w przyczłości będzie cierpiało to lepiej było by poprostu je usunąć. Uważam że lepiej jest się w ogóle nie urodzić niż cierpieć przez całe życie... Może ktoś się z tym nie zgadza, może jest tym oburzony, ale czy poprostu nie lżej by było wszystim wokoło? Rodzice nie musieliby wydawać pieniędzy na rechabilitację czy drogie leki a dziecko nie cierpiało by. Aborcja powinna być legalna ale tylko w niektórych sytujacjach.
Odpowiedz
I sie z toba nie zgodze myslisz ze osoby z roznymi wadami nie chcialby by przezyc tego co mozesz przezyc ty ,ja lub ktokolwiek inny ? swiat nie polega na tym zeby cierpiec kiedy osoba sie urodzi z wada nie zna innego zycia niz zycie z ta wada nie odbieraj osobie czegos co nie jest twoje .
Odpowiedz
Szanuję Twoje zdanie jednak się z nim nie zgadzam. Mam chorego brata, przy porodzie omal nie umarł i tylko dzięki zdecydowaniu mojej mamy, mój brat jest teraz szczęśliwy. I co ciekawsze, takie życie jest tyle samo warte co Twoje. Co by się stało jakbyś ty urodziła się chora? Wtedy Twoi rodzice musieli by płacić za rehabilitacje (to tylko przykład) W oparciu o swoje własne doświadczenia stwierdzam, że niepełnosprawne dzieci kochają bardziej. Wszystko mocniej odczuwają i bardziej się cieszą z małych rzeczy. Powinniśmy się od nich uczyć. A propo aborcji (czyt. morderstwa) Myślę, że nie powinna być praktykowana nawet wtedy, gdy kobieta zostanie zgwałcona i zajdzie w ciążę. Można przecież takie dziecko oddać do domu dziecka, to nie jego wina, że ma takiego ojca. Nie rozumiem, prościej jest zabić niewinne istnienie niż oddać do domu dziecka?
Odpowiedz
Weronika Kuroń Jak najbardziej, ale to był wybór Twojej mamy prawda? Właśnie, wybór. Jeśli aborcja byłaby legalna nie oznacza to, że teraz ktoś Ci nakaże wykonania jej. To nadal będzie Twój wybór. Możesz się na nią zdecydować, ale nie musisz. (czysto teoretycznie piszę, bo jestem przeciwniczką aborcji ze względu na choroby nieuleczalne, natomiast popieram w sytuacjach skrajnie niebzpiecznych, takich, które zagrażają życiu matki, a dziecko nie ma możliwości przeżycia oraz gdy ciąża została zapoczątkowana gwałtem). I rzygam już tymi waszymi okienkami życia po gwałcie. Widać jak gówno wiecie, co się dzieje z kobietą, która zostanie zgwałcona, albo dziewczynką, bo różne sytuacje bywają. Nie rozumiesz? Zniszczona psychika, brak chęci do życia, pytania typu "dlaczego mnie to spotkało?" Uczucie nienawiści do samej siebie, do swojego ciała, swojej seksudalności. Nieumiejętność poradzenia sobie z życiem codziennym, Życie w ciągłym strachu, być może przesłuchania, odtwarzanie tej samej historii w głowie przez godziny, dni, miesiące, wizyty u psychologów, spojrzenia obcych ludzi mówiące "to ona została zgwałcona", pretensje do samej siebie, nocne koszmary, znów tu był, znów Cię dotykał! I wiele, wiele innych. I nagle któregoś pięknego dnia, gdy Twoja psychika jest już zmasakrowana, a Twoja godnośc osobista zmiażdżona, dowiadujesz się, że taki cud Cię spotkał i jesteś z nim w ciąży. Nie no jasne, fajna sprawa. Nic tylko się cieszyć i z dumą za 9 miesięcy biec do okienka życia.
Odpowiedz
1. Za dużo przecinków 2. Narzucanie opinii nt aborcji sprawiło, że już mi się to powiadanie nie podoba, a było fajne.
Odpowiedz
1. WSTRZĄŚNIENIE, a nie wstrząs mózgu, drogi Autorze. ;-) 2. Co myślę o aborcji? Czemu od razu zabijać? Nikt nigdy nie słyszał o oddaniu dziecka do adopcji? Przecież są nawet te "okna życia" zrobione przez Caritas. Tak więc, drogie kobiety, macie sporo wyborów: 1. Nie uprawiać seksu. Albo uważać na zabezpieczenia. Przeczież wiadomo, że wszystkie nie chronią przed ciążą w 100% 2. Jak wspomniałem wcześniej: oddanie do adopcji. Skoro wy nie możecie to niech zaopiekuje się ktoś inny. 3. "Okno życia". Tak samo jak w pkt. 2 Problem rozwiązany.
Odpowiedz
Błagam przestań z tą adopcja. Sama wpadłam w wieku 18 lat, niestety. W Holandii kobieta ma prawo do bezpłatnej aborcji do 23 tc więc mogłam to zrobić bez tłumaczenia się komukolwiek. Jednak postanowiłam urodzić moją córkę. Podczas ciąży tworzy się bardzo silna więź między matką a dzieckiem, dlatego nie jest to takie proste. Zapewniam cię że kobieta która w bólach urodziła swoje dziecko nigdy go nie odda. Według mnie 9/10 kobiet uważa że albo zrobi aborcje albo wychowa swoje dziecko, oczywiście nie mówię tu o patologii która wyrzuca swoje maleństwo do kubła na śmieci.
Odpowiedz
Jestem za tym by to kobieta decydowała czy chce urodzić czy nie!
Odpowiedz
I tak jest. Każda z nas ma taki wybór. Zasada jest prosta- jak nie dasz sobie "włożyć" to i "wyjmować" potem nie trzeba.
Odpowiedz
Mimo wszystko jestem za aborcja ;-)
Odpowiedz
Monika Jarmoszewicz Jak jesteś po ślubie to też seksu (który jest obowiązkiem) uprawiać nie będziesz? Metody antykoncepcji nie zawsze się sprawdzają.
Odpowiedz
Nie rozumiem ludzi, którzy mówią, że dziecko można ZABIĆ jak jest chore. Jak tak to podejdźcie do dziecka w jakimś hospicjum i strzelcie mu w głowę. To to samo. Moja mama prowadzi fundację dla umierających dzieci. I moim zdaniem powinno się każdemu dziecku szansę przeżyć (bo tak się nieraz zdarzyło) albo umrzeć w godnych warunkach. Sam też czytałem sporo książek o aborcji i to jest straszne. Wbija się igłę z trucizną do macicy albo czeka do urodzin dziecka i miażdży mu się głowę. Każdy musi dostać szansę aby przeżyć, a aborcja to zwykłe MORDERSTWO...
Odpowiedz
Gratuluję mamy i podejścia do sprawy ;)
Odpowiedz
Nie moge się zgodzić! Aborcja NIE jest MORDERSTWEM. Czasem ludzie przez trudne sytuacje w życiu muszą podjąć się tego by przeżyć. Kilka lat temu obiło mi się o uszy że jakiś lekarz nie chciał się podjąć tego rodzaju zabiegu mimo iż kobieta pewnie by nie przeżyła tak jak i dziecko. (nie wiem co się dalej działo) Uważam że lepiej jest pozwolić na przeżycie jednego istnienia niż zniszczyć oba. -.- A poza tym jak dziecko jest nieuleczalnie chore czasem samo bardzo cierpi. Często takie osoby mają myśli samobójcze albo poprostu załamują się psychicznie przez to że ciągle odczówają ból którego my sami nie znamy. Każdy pewnie chce dobrze dla takiej osoby ale czasem poprostu nie da się nic zrobić. Czy w takich wypadkach to nie byłoby lepsze wyjście?
Odpowiedz
Nie! Każdy ma prawo do życia... I jeśli kobieta kocha swoje dziecko to musi dać mu szansę przeżyć...
Odpowiedz
Zwykle jestem czepliwa, jeśli idzie o interpunkcję/gramatykę, ale to opowiadanie przeczytałam jednym tchem tak szybko, że praktycznie nie zwróciłam uwagi na żaden błąd. :)
Odpowiedz
Świetna
Odpowiedz
Też jestem przeciwna aborcji. Uważam że skoro już ktoś "wpadł" lub z innego powodu będzie mieć dziecko, to lepiej je oddać do adopcji. W obecnych czasach jest wiele par które mają problemy z zajściem w ciążę i z chęcią wezmą dziecko, jest też tak zwana otwarta adopcja, gdzie rodzice sami mogą wybrać rodziców adopcyjnych i utrzymywać z nimi kontakt. To jest moim zdaniem najlepsze wyjście, jeżeli ktoś naprawdę nie chce dziecka.
Odpowiedz
Ale pewnie nikt nie będzie chciał wziąć nieuleczalnie chore dziecko, czyż nie? Zawsze wezmą zdrowe by kasy nie wydawać więcej. -.-
Odpowiedz
Niepokoi mnie stwierdzenie "lub z innego powodu". Bo jeśli o gwałt chodzi, to ja jednak jestem za możliwością wyboru. Nie dość, że jest to obciążenie psychiczne kobiety od początku, to jeszcze do tego ma cierpieć fizycznie? Nie uważam tego za sprawiedliwe i w takich sytuacjach jestem za wolnym wyborem. A te pary, co chcą wziąć dziecko, cóż... jest ich wiele, tak jak wiele jest dzieci w domu dziecka, ale procedury są takie, że zanim dostaliby prawa do tego dziecka, to ono spokojnie osiągnęłoby pełnoletność...
Odpowiedz
A jeśli dziecko ma bezmózgowie lub jakąś śmiertelną chorobę to lepiej żeby się nie męczyło Autor tego ma tak samo nasrane w bani jak ci którzy stosują klauzulę sumienia -.-
Odpowiedz
Cezary Góra! Zgadzam się z tobą i nie zaprzeczam że autor ma... Jak to ujołeś? Ach! "Nasrane w bani"... Aborcja powinna być legalna ale tylko w pewnych wypadkach.
Odpowiedz
Aleksandraa Dobrowolska Przypominam tylko, że aborcja "bo tak mi się podoba" jest nielegalna i karalna, więc trudno ją ot tak sobie zrobić. Nie dość, że trzeba mieć pieniądze, to jeszcze znaleźć odpowiedniego specjalistę, który się na to zgodzi.
Odpowiedz
Udana cp ;)
Odpowiedz
https://www.youtube.com/watch?v=qxycj-_oR40 WARTOO !!
Odpowiedz
Świetne! Każdy ma prawo do życia! ;D
Odpowiedz
to opowiadanie pewnie miało nas czegoś nauczyć, ale nie kupuję tego. Wkurza mnie takie umoralnianie społeczeństwa na każdym kroku. Całość byłaby może mniej irytująca, gdyby nie ostatnie zdanie.
Odpowiedz
Wiecie co, jesteście bez serca! To, co Paweł napisał, to przekaz o aborcji, przekaz brutalny; sami przeczytaliście, gdzie są ,,wyrzucane'' dzieci z aborcji. Powinno was interesować to przesłanie, a nie błędy interpunkcyjne. Może i są, ale i tak każdy z was zrozumiał sens tej treści, więc po co ta dyskusja? Ja, mimo młodego wieku, też jestem przeciw aborcji, bo, wielu już to powtórzyło, każdy zasługuje na życie, anie tylko wybrani.
Odpowiedz
Idź spać
Odpowiedz
super jest :P
Odpowiedz
Ciekawe, z przekazem :P
Odpowiedz
Ale dlaczego komentujecie jego styl pisania?? Moze i robi bledy ale tu nie chodzi o to, tylko o to, co chcial przekazac.
Odpowiedz
Za, dużo, przecinków, a, to, razi, w, oczy. :')
Odpowiedz
Opowiadanie całkiem przyjemne, aczkolwiek te błędy i powtórzenia trochę "raziły" w oczy. Gdyby nie one, byłoby super :)
Odpowiedz
Natalia, taki miałem zamiar. Czy mi to wyszło, oceń sama. Trudno jest napisać coś, co jest za razem straszne, a do tego ma nas czegoś nauczyć.
Odpowiedz
Nawt ciekawe
Odpowiedz
Każdy ma prawo do życia.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje