Historia

Pan Szerokousty

miss otaku 12 10 lat temu 12 503 odsłon Czas czytania: ~7 minut

Kiedy byłem dzieckiem, moja rodzina nieustannie się przeprowadzała; nigdzie nie zagrzewaliśmy miejsca. Wprowadziliśmy się na Rhode Island, gdy miałem osiem lat. Pozostaliśmy tam do czasu, gdy rozpocząłem naukę w college’u w Colorado Springs. Większość moich wspomnień jest powiązanych z Rhode Island, część zaś wiąże się z domami, w których mieszkaliśmy wcześniej. Wiele z tych rzeczy pamiętam jak przez mgłę – pogoń za jakimś chłopcem przed domem w Północnej Karolinie, budowanie tratwy do spływu po rzeczce za apartamentem wynajętym w Pennsylvanii, i tak dalej. Mam również pewne, szczególne wspomnienia, które do dziś pozostają jasne i przejrzyste, zupełnie jakby to było wczoraj. Często zastanawiam się, czy po prostu nie śniłem na jawie z powodu długiej choroby, na którą zapadłem tamtej wiosny. Jednak w głębi serca wiem, że to wydarzyło się naprawdę. Mieszkaliśmy w domu niedaleko ruchliwej metropolii w New Vineyard, w stanie Maine. To była dość spora budowla jak dla trzyosobowej rodziny. Znajdowało się tam mnóstwo pokoi, do których nawet nie zajrzałem przez cały, pięciomiesięczny okres pobytu w tym miejscu. Właściwie większość tej przestrzeni po prostu się marnowała, ale w tamtym czasie był to jedyny dom na sprzedaż, nie dalej niż godzinę drogi do miejsca pracy mojego taty. Następnego dnia po moich piątych urodzinach dostałem wysokiej gorączki. Lekarz powiedział, że mam mononukleozę. Oznaczało to brak jakichkolwiek forsujących zabaw i męczenie się z gorączką przez co najmniej trzy kolejne tygodnie. Fatalnie się złożyło, że zachorowałem akurat w takim momencie. Właśnie przygotowywaliśmy się do przeprowadzki do Pennsylvanii i większość rzeczy została już spakowana, a mój pokój opustoszał. Moja matka przynosiła mi piwo korzenne i książki parę razy dziennie. To one stanowiły moją jedyną formę rozrywki przez następnych kilka tygodni. Nuda permanentnie koczowała w rogu, wyczekując odpowiedniego momentu, by unieść swoją ohydną głowę i mnie pogrążyć. Nie pamiętam, jak poznałem Pana Szerokoustego. Myślę, że było to około tygodnia po zdiagnozowaniu mojej choroby. Pierwsze z moich wspomnień związanych z tym stworzeniem, to zapytanie o jego imię. Przedstawił mi się jako Pan Szerokousty. Właściwie cała jego głowa wydawała się zbyt duża w stosunku do reszty ciała. Miał wielkie oczy i duże zakrzywione uszy, ale jego usta były o wiele większe.

-,,Wyglądasz trochę jak Furby ‘’ – powiedziałem, gdy ten przeglądał jedną z moich książek. Pan Szerokousty spojrzał na mnie z zakłopotaniem. -,,Furby? Czym jest Furby?’’ –zapytał. Wzruszyłem ramionami. -,,No wiesz.. taka zabawka. Robocik z dużymi uszami. Można się nim opiekować, karmić go, prawie jak prawdziwe zwierzątko.’’ -,,Aha…’’ Pan Szerokousty ciągnął dalej: -,, Takie rzeczy nie są ci potrzebne. To nie to samo, co mieć prawdziwego przyjaciela’’. Pamiętam, że zawsze znikał, gdy moja matka przychodziła sprawdzić, czy u mnie wszystko w porządku. -‘’ Chowam się pod łóżkiem’’- wyjaśnił później – ‘’ Twoi rodzice nie mogą mnie zobaczyć, inaczej nie pozwolą nam się więcej bawić.’’ Przez pierwszych kilka dni nie robiliśmy prawie nic. Pan Szerokousty jedynie wpatrywał się w moje książki, zafascynowany zawartymi w nich historiami i obrazkami. Trzy albo cztery dni po tym, jak go poznałem, przywitał mnie rano z ogromnym uśmiechem na twarzy. - ,,Mam dla nas nową grę’’ – oznajmił - ,, Musimy tylko zaczekać, aż twoja matka do ciebie zajrzy. Nie może nas zobaczyć bawiących się w to. To sekretna gra.’’ Po tym, jak moja matka przyniosła mi więcej książek i napój, Pan Szerokousty wypełzł spod łóżka i szarpnął mnie za rękę. - ,,Musimy pójść do pokoju na końcu tego korytarza ‘’ – nakazał. Na początku odmówiłem, jako że rodzice zabronili mi wychodzić z łóżka bez ich pozwolenia. Jednak on nalegał tak długo, aż mu ustąpiłem. W owym pomieszczeniu nie było żadnych mebli ani tapety. Jedyne, co się tam znajdowało, to okno naprzeciw drzwi. Pan Szerokousty przeszedł przez pokój i popchnął okno, otwierając je na oścież. Pokiwał na mnie palcem przyzywająco, żebym popatrzył przez nie w dół. Znajdowaliśmy się na drugim piętrze, ale dom stał na wzgórzu, co zwiększało dystans między oknem, a ziemią. - ,,Lubię bawić się tutaj w udawanie’’ – objaśnił - ,, Wyobrażam sobie, że tam, na dole, jest wielka, miękka trampolina, i skaczę. Jeśli wyobrazisz to sobie wystarczająco mocno, odbijesz się lekko jak piórko. Sam spróbuj.’’ Byłem pięciolatkiem, do tego z gorączką, więc zaledwie cień sceptycyzmu przeszedł mi przez myśl, gdy patrzyłem w dół, oceniając sytuację. - ,,Ale wysoko’’ – wymamrotałem. - ,,Na tym właśnie to polega. Nie byłoby frajdy, gdyby było za nisko. W przeciwnym razie równie dobrze mógłbyś skakać na prawdziwej trampolinie.’’ Wydało mi się to zabawne, kiedy oczami wyobraźni zobaczyłem siebie, jak spadam w dół, aby następnie odbić się od czegoś niewidocznego dla ludzkiego oka i podskoczyć z powrotem do okna. Jednak moja realistyczna strona wzięła górę. - ,, Może innym razem’’ – wymigiwałem się- ,, Nie wiem, czy mam wystarczająco dużą wyobraźnię. Mógłbym sobie coś zrobić.’’ Twarz Pana Szerokoustego wykrzywił nieprzyjemny grymas, ale tylko na chwilę. Jego złość przemieniła się w rozczarowanie. - ,,Skoro tak mówisz..’’- odpowiedział. Resztę dnia spędził pod moim łóżkiem, siedząc cicho jak mysz pod miotłą. Następnego ranka Pan Szerokousty przyniósł niewielkie pudełko. - ,,Nauczę cię żonglować’’ – oświadczył. - ,,Mam tu coś, czym możesz poćwiczyć, zanim zacznę udzielać ci lekcji.’’ Zajrzałem do pudełka. Było wypełnione nożami. - ,,Moi rodzice mnie zabiją!’’ – krzyknąłem, zaniepokojony tym, że Pan Szerokousty przyniósł do mojego pokoju przedmioty, których moi rodzice nie pozwalali mi nawet dotknąć. - ,, Dostanę lanie i zostanę uziemiony na cały rok!’’ Pan Szerokousty zmarszczył brwi. - ,, Zabawnie się nimi żongluje. Powinieneś spróbować’’. Odepchnąłem od siebie pudełko.- ,,Nie mogę. Będę miał kłopoty. Podrzucanie noży jest niebezpieczne.’’ Pan Szerokousty popatrzył na mnie wilkiem. Zabrał pudło z nożami i schował się pod łóżkiem, pozostając tam przez resztę dnia. Zacząłem się zastanawiać, jak często był pode mną. Od tamtej pory nie spałem zbyt dobrze, gdyż Pan Szerokousty budził mnie w nocy wielokrotnie. Mówił, że ustawił prawdziwą, dużą trampolinę pod oknem, taką niewidoczną w ciemności. Za każdym razem odmawiałem i próbowałem zasnąć na nowo, ale on wciąż naciskał. Czasami zostawał u mego boku do samego rana, zachęcając mnie do skoku. Zabawa z nim przestała mi się podobać. Pewnego ranka moja matka przyszła do mnie i udzieliła zezwolenia na wyjście z domu. Pomyślała, że świeże powietrze dobrze mi zrobi, zwłaszcza po tak długim czasie przebywania wyłącznie we własnym pokoju. Pełen entuzjazmu, założyłem swoje trampki i pobiegłem na werandę, uradowany, że znów czuję promienie słońca na twarzy. Pan Szerokousty już na mnie czekał. - ,,Chciałbym ci coś pokazać’’ – ogłosił. Zapewne popatrzyłem na niego niepewnym wzrokiem, ponieważ ten dodał szybko: ,,To zupełnie bezpieczne. Daję słowo.’’ Poszedłem za nim do ścieżki wydeptanej przez jelenie, prowadzącej przez las za domem. Wyjawił mi, że to bardzo ważna ścieżka. - ,,Mam dużo przyjaciół w twoim wieku. Kiedy byli gotowi, prowadziłem ich do końca tej ścieżki, do pewnego, specjalnego miejsca. Ty nie jesteś jeszcze na to gotowy, ale mam nadzieję, że któregoś dnia cię tam zabiorę.’’ Wróciłem do domu zaciekawiony, jak może wyglądać miejsce na końcu tego traktu. Dwa tygodnie po moim pierwszym spotkaniu z Panem Szerokoustym, reszta naszych rzeczy została zapakowana do samochodu przeprowadzkowego. Siedziałem z przodu owego pojazdu obok mojego ojca przez całą drogę do Pennsylvanii. Zastanawiałem się, czy powinienem uprzedzić Pana Szerokoustego, że się wyprowadzam. Ale pomimo tak młodego wieku miałem przeczucie, że być może ten stwór nie miał wobec mnie dobrych zamiarów, nawet jeśli mówił zupełnie co innego. Z tego powodu zdecydowałem się utrzymać ten fakt w tajemnicy. Ja i mój ojciec wsiedliśmy do samochodu o 4-tej nad ranem. Zaopatrzony w hektolitry kawy oraz sześciopak napoju energetycznego, miał nadzieję dotrzeć do Pennsylvanii przed porą lunchu następnego dnia. Wyglądało to tak, jakby miał wystartować w maratonie, a nie siedzieć dwa dni prawie bez ruchu. - ,,Wystarczająco wcześnie dla ciebie?’’ –zapytał. Pokiwałem głową i oparłem się o okno. Chciałem się nieco zdrzemnąć przed wschodem słońca. Ojciec położył rękę na moim ramieniu. - ,,To ostatnia wyprowadzka, synu. Obiecuję. Wiem, że to niełatwe dla ciebie, zwłaszcza po przebytej chorobie. Ale niebawem dostanę awans, a wtedy będziemy mogli osiedlić się na stałe. Wreszcie będziesz mógł znaleźć sobie przyjaciół.’’ Otworzyłem oczy, gdy skręcaliśmy w kierunku szosy. Zobaczyłem sylwetkę Pana Szerokoustego w oknie mojej sypialni. Stał tam bez ruchu, dopóki nie wjechaliśmy na główną drogę. W dłoni, którą pomachał mi na pożegnanie, trzymał nóż. Nie odmachałem mu. Wiele lat później powróciłem do New Vineyard. Na skrawku ziemi, na którym niegdyś stał nasz dom, pozostały jedynie fundamenty. Ów budynek spłonął kilka lat po naszej wyprowadzce stamtąd. Prowadzony ciekawością, poszedłem wzdłuż ścieżki, którą pokazał mi Pan Szerokousty. Część mnie mówiła mi, że ten stwór zaraz wyskoczy zza drzewa i wystraszy mnie na śmierć, ale z drugiej strony czułem, że odszedł na dobre, w jakiś sposób powiązany z domem, który już nie istniał. Na końcu dróżki był cmentarz. Zauważyłem, że znajduje się tam dużo dziecięcych nagrobków.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Naprawdę świetne. Jestem pod wrażeniem.
Odpowiedz
Mroczna strona Teletubisiów.
Odpowiedz
Super historia 10/10
Odpowiedz
Jedna z lepszych past jaką miałem okazje czytać :D miazga
Odpowiedz
https://www.youtube.com/watch?v=qxycj-_oR40 WARTOO !!
Odpowiedz
zarąbiste
Odpowiedz
Było aczkolwiek ciesze się, iż ludzie wstawiają stare pasty na odświeżenie :)
Odpowiedz
widziałam to już tutaj tylko chyba troche inaczej napisane, ale podoba mi sie
Odpowiedz
Fajne, ale widziałam to już kilka razy
Odpowiedz
Super. Jedna z najlepszych (mozenie najstraszniejszych)cp jakie czytalem^^
Odpowiedz
Fajne 8\10
Odpowiedz
Super napisane, opisy świetne.
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje