Historia

Winda

czarna pani 8 5 lat temu 12 651 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Mieszkam w 10 piętrowym bloku na 6 piętrze. Od jakiegoś czasu zaczęłam dbać o linie, więc zamiast jeździć windą wolałam się przespacerować po schodach. Jednak tego dnia byłam strasznie zmęczona po pracy i postanowiłam, że zrobię sobie dzień przerwy od ćwiczeń i pojadę windą. Nacisnęłam guzik z cyfrą mojego piętra i patrzyłam na wyświetlacz, który pokazywał kolejne piętra jakie mijam 4... 5... 6... 7... 8...

Zaczęłam się denerwować, że winda znowu wariuje, ale pomyślałam, że pojedzie pewnie na 10, a kiedy tam się zatrzyma, to wysiądę i zejdę po schodach do swojego mieszkania. Wyświetlacz pokazywał 9...10... 11... 12... nie wiedziałam co się dzieje, wciskałam wszystkie przyciski, dzwoniłam dzwonkiem, o mało co z nerwów nie narobiłam w gacie, a wtedy winda stanęła i otworzyły się jej drzwi. W pośpiechu wysiadłam z tej zwariowanej dziś maszyny i spostrzegłam, że znalazłam się w dziwnym miejscu. Była to polana w kwiatami, na około drzewa owocowe, było jasno, ale nie świeciło słońce. Miałam wrażenie, że jest zimno, ale nie czułam chłodu. Na chwilę zastygłam w miejscu ze zdziwienia gdzie jestem, aż nagle zobaczyłam faceta w białym kitlu. Podeszłam do niego, a on bez żadnego słowa przywitania zapytał, jak się nazywam:

- Anna – odparłam.

- A nazwisko? - rzucił oburzony.

Sama nie wiedziałam po co mu, skoro i tak mu nic to nie powie, ale uległam i przedstawiłam się pełnym imieniem i nazwiskiem, po czym zapytałam:

- Wiesz może gdzie jesteśmy?

- To nie czas na te rozmowy! Wracaj skąd przyszłaś!

Nawrzeszczał na mnie, a ja nie wiedząc jak zareagować, po prostu odeszłam kilka kroków dalej, gdzie zobaczyłam matkę z małym chłopczykiem. Ucieszyłam się, bo ich poznałam. Jechali ze mną autobusem, kiedy wracałam z pracy. Ale nim zdążyłam do nich podejść i zagadać, byli już przy gościu w białym kiltu. Ich również zapytał o imiona i nazwiska, chwilę o czymś porozmawiali, po czym ręką wskazał im miejsce, w które najprawdopodobniej mieli się udać. Za chwilę zobaczyłam więcej osób, które jechały tym samym autobusem co ja. Była starsza Pani, która strasznie panikowała, że nie może znaleźć swojego pieska, małego pudelka, który jechał jej na kolanach w linii 434. Po chwili pojawiła się też grupka nastolatków, która wygłupiała się na tylnych siedzeniach, teraz wyglądali dużo poważniej niż przed jakąś godziną, kiedy ich widziałam. Zobaczyłam też pana kierowcę, dwie blondynki, parę zakochanych. Wszyscy ci szli do tego samego faceta, który po zapoznaniu się z ich tożsamością wskazywał im jakaś drogę. Dla wszystkich był miły i wyrozumiały, spokoje odpowiadał na każde pytania, a nawet się uśmiechał! Zastanawiało mnie tylko gdzie jestem i czemu tylko mnie tak źle potraktował. Najprawdopodobniejszym scenariuszem było to, że to wszystko co się dzieje było snem. Często w snach pojawiają się nam znajome twarze lub ludzie, których mijaliśmy na ulicy, ale w dalszym ciągu nie tłumaczyło to tego, czemu ja zostałam odrzucona od reszty. W końcu zobaczyłam chłopaka, który siedział koło mnie w autobusie. Sytuacja była jak poprzednio, podszedł do tego samego faceta, przedstawił się i o dziwo został potraktowany jak ja. A nawet gorzej. Gościu w kitlu zaczął niemiłosiernie się na niego wydzierać, dosłownie myślałam, że za chwilę dojdzie do jakieś bójki, więc do nich podbiegłam i zaczęłam uspokajać, wtedy ten psychiczny mężczyzna zaczął mną szarpać. Tak bardzo mną szarpał i krzyczał. W końcu otworzyłam oczy, zobaczyłam płaczącą nade mną mamę, która mnie trzymała za ramiona i krzyczała, żebym tylko nie umierała. Gdy zdołałam zapytać co się stało, jeden z lekarzy wnoszący do karetki nosze, na których leżałam, powiedział, że autobus miał wypadek i nikt nie przeżył. Oprócz mnie i jednego chłopaka.

„Kartka z pamiętnika mojej babci”

Autobus miał wypadek kilka metrów od przystanku, na którym wysiadała moja babcia. Przechyliła się na niego ciężarówka, która weszła za ostro w zakręt. Moja prababcia zawsze czekała na nią, bo mniej więcej o tej porze była dostawa chleba w piekarni obok przystanku, dlatego od razu była na ma miejscu. Babcia miała ten „sen” w momencie, kiedy emerytowany pielęgniarz udzielał jej pierwszej pomocy, ale zmęczony reanimacją, widząc brak efektów, odpuścił, chcąc zając się innymi. Po krzykach mamy, babcia obudziła się.

A chłopak, który wtedy siedział obok mojej babci jest moim dziadkiem ;)

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Bardzo fajne...
Odpowiedz
Lepsze by było bez tej Kartki z Pamiętnika.
Odpowiedz
Zarypiste:**
Odpowiedz
Twoja babcia chyba miała dobrego tripa ;)
Odpowiedz
Czemu nie ogarniam kartki z pamiętnika ;_;
Odpowiedz
Fajne 10/10
Odpowiedz
Jak dla mnie bardzo przewidywalne. Ale bardzo fajnie wymyśliłaś/eś tę historię :))
Odpowiedz
Fajne bardzo :)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje