Historia

Samochód

strachowyj2310 3 5 lat temu 6 157 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Pewnego wieczoru wracałem sam na piechotę z miasta do mojej miejscowości. To dystans jakichś 5 km, jednak droga prowadzi przez las i pola, dopiero na jakieś 2 kilometry przed moim domem zaczynają się zabudowania.Nie bałem się nigdy zabójców albo innych kosmitów, którzy chcieli by mnie zabić w myśl zasady "co ma być to będzie", ale jakiś niepokój pojawił się u mnie, kiedy światła miasta zaczęły się oddalać i niknąć w wieczornej mgle...

Przeszedłem jakiś kilometr i wszedłem w gęsty, ale niewielki lasek. Prowadziła mnie asfaltowa droga. Miałem nadzieję, że może jakiś kierowca zlituje się nad pieszym. Po chwili zobaczyłem światła. Co było dziwne, bo silnika nie było słychać. Pomyślałem że to jakiś cichy wóz który nie oznajmia całemu województwu swojej pracy, rycząc silnikiem. Po chwili auto mnie minęło. Pomyślałem "może będzie następny", jednak o dziwo pojazd się cofnął, a zza szyby kierowcy usłyszałem: "Wsiadaj pan!". Ucieszony podbiegłem do auta bo robiło się chłodno. Wszedłem do samochodu. W środku nie świeciło się żadne światło, jednak księżyc oświetlił twarze jadących. W środku był starszy pan i starsza pani, wyglądający na sympatycznych. Samochód ruszył gwałtownie. Zaczynałem rozmowy które kończyli półsłówkami. Auto jechało naprawdę szybko, ale rozumiałem pana kierowcę, bo droga była pusta... Gdy poinformowałem przewoźników że już dojechaliśmy do mojego celu, ci przystanęli, a gdy wysiadłem, ruszyli jeszcze gwałtowniej niż gdy się z nimi zabierałem. Nim zdążyłem się odwrócić, ich już nie było. Nie znałem ich, a w naszej miejscowości każdy zna każdego, szczególnie starszych ludzi. Zdziwiło mnie to i myślałem o tym, ale nic sensownego nie wymyśliłem. Pomyślałem, że po prostu przyjechali do kogoś w gości. Po powrocie do domu od razu poszedłem spać. W nocy ta para śniła mi się, śniło mi się, jak ich auto jeździ po pustej drodze, tak jadą i jadą, aż znikają. Obudziłem się, popatrzyłem na zegarek. Ok. 3. Westchnąłem i zmrużyłem oczy. Nagle usłyszałem jakby ktoś powiedział na głos: "Szerokiej drogi, Paweł". Poderwałem się z łóżka i włączyłem światło. nikogo. Uznałem to za przesłyszenie ze zmeczenia i spałem dalej. Miałem jakieś głupie sny o podobnej tematyce, parę razy ktoś mi życzył szerokiej dogi.Irytowało mnie to i nie chciałem dalej spać. Ok. 6 wstałem i zszedłem na kawę, bo niezbyt się wyspałem. W kuchni był mój tato. Zapytałem go czy zna to małżeństwo, popatrzył na mnie dziwnie i odpowiedział:

"-Znałem. Jak miałem 15,16 lat, do sąsiedztwa wprowadziło się starsze małżeństwo. Mieli ładny, nowy samochód. Wtedy u nas tylko oni mieli auto we wsi. Podobno pewnego wieczoru wracali z miasta i zanadto się tym ich rzęchem rozpędzili. Uderzyli w drzewo i oboje zginęli w tym swoim autku na skraju lasku, tu ze dwa, trzy kilosy stąd. Ludzie ich nie żałowali, bo zazdrościli im samochodu. Dlatego rozpowiadali po wsi, że po śmierci małżeństwo kare dostało, że kto nocą idzie przez las, tego muszą podwieźć, a jak wykonają 1000 kursów to im Bóg odpuści, że po pijaku jechali. Nawet ktoś wymyślił, że jeśli się taką okazja zabierzesz, to przez miesiąc do żadnego innego auta wsiąść nie możesz, bo cię to samo spotka, co ich.

Dzisiaj byłem o krok od śmierci. Miałem wypadek... w tym lasku, nagle kierownica mojego samochodu sama skręciła w stronę jednego z drzew w lasku. Na całe szczęście jechałem w miarę powoli i wyhamowałem, tak że tylko stuknąłem o drzewa. A minęły trzy tygodnie od przygody w lasku. N

igdy więcej nie wracałem sam po zmierzchu na piechotę tym laskiem, i nikomu tego nie życzę...

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Przypomina mi to bardziej legendę miejską ze zbiegiem okoliczności niż creepypastę. Ale może być. Fajnie się czytało. 8/10.
Odpowiedz
Spoka
Odpowiedz
Wow :-)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje