Historia

Głos Sumienia

ninka 0 6 lat temu 989 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Witaj,nieznajomy. Pewnie znalazłeś się na tej stronie w celu poczucia dreszczyka strachu,małej adrenalinki, mam rację? Cóż,możesz być pewny że Ci je zapewnie.

Nazywam się Alina Tracz i mam trzydzieści lat. Na codzień nie wyróżniam się niczym szczególnym spośród moich rówieśników - ciemne włosy, ciemne oczy,jasna cera. Nic specjalnego,pomyślisz,więc czemu zawracam Ci gitare? Już odpowiadam.

Chciałam Cie ostrzec,choć nie wiem czy można nazwać to ostrzeżeniem - raczej uświadomieniem o czymś,co w sumie jest wiadome od zawsze.

Kojarzysz tych katoli, którzy tak bardzo wierzą w sumienie? Facetów paradujących w sukienkach i święcie przekonanych, że mogą nas pouczać?

A pamiętasz ich przemowy o głosie sumienia? Właśnie przed tym chciałam Cie ostrzec.

W latach 90-tych, gdy aparaty fotograficzne były powszechnie dostępne, wśród młodzieży panowała moda na wymienianie się strasznymi zdjęciami. Zazwyczaj najstraszniejsze było w nich to, że po prostu były bardzo rozmazane i słabej jakości, więc jaśniejsze punkty na wywołanej fotografii kojarzyły się małolatom z czymś wywołującym dreszczyk emocji.

W moim liceum również zaczęła panować moda na tego typu rzeczy. "Straszne zdjęcia" były przekazywane pod ławkami w czasie lekcji,konfiskowane (podobnie zresztą jak aparaty fotograficzne) , stały się poniekąd bardzo pożądanym towarem. Jednak zdjęcie,które pewnego dnia przyszło do mnie pocztą pantoflową podczas lekcji chemii sprawia,że do tej pory nie mogę zasnąć.

Zdjęcie było zupełnie inne,niż wszystkie do tej pory. Przedstawiało czyjś..tułów. Osoba ze zdjęcia,najwyraźniej kobieta była ubrana w długą do kostek staromodną suknię, idealnie białą - zupełnie jak suknia ślubna. Zdjęcie było ucięte na linii brody. Na ramiona kobiety opadały rude pukle włosów. "Nic nadzwyczajnego", pomyślałam niezadowolona i już miałam przekazać zdjęcie dalej,gdy zauważyłam strzałkę w prawym dolnym rogu zdjęcia, sugerujące, by je odwrócić.

Zdjęcie było podpisane "Głos Sumienia". Zmarszczyłam czoło i lekko zniesmaczona przekazałam fotografie dalej, uznając, że ktoś wyciął mi głupi numer.

Tego wieczoru długo nie mogłam zasnąć. Za oknem szalała burza śnieżna, wiatr wył trzaskając okiennicami i skrzypiąc rynnami. Czułam się nieswojo,jednak w końcu zapadłam w płytki sen.

We śnie kroczyłam korytarzem,cicho tupiąc podeszwami moich ukochanych glanów. Rzędy drzwi wzdłuż przejścia zdawały się ciągnąć bez końca,jednak w pewnym momencie zauważyłam,że ze szpary pod jednymi z nich wypływa światło. Bez zastanowienia nacisnęłam klamkę i otworzyłam je z cichym skrzypieniem.

Bylam w szoku. W środku była kobieta z fotografii! Rozpoznałam ją po charakterystycznej sukni i rudych lokach opadających swobodnie na ramiona.

Była piękna, nieskazitelna. Jej twarz była niczym wyryta w marmurze ręką Michała Anioła - bez jednej skazy, piega, nawet drobnej zmarszczki. Od razu poczułam lekką zazdrość - zawsze marzyłam o byciu piękną,jak każda nastolatka.

Zwróciła oczy w moim kierunku. Kiedy otworzyła usta miałam wrażenie, że słucham najpiękniejszej i najsłodszej melodii na świecie. Poczułam, jak ten głos porywa mnie gdzieś do góry - i nagle znalazłam się tu, gdzie nigdy powtórnie nie chcialabym się znaleźć.

Miałam wtedy może trzynaście,czternaście lat. To było jedno z tych ognisk klasowych, na które chłopcy z klasy przyjeżdżają starymi mz-kami "pożyczonymi" od braci, a całość ma na celu wypić potajemne piwo i poczuć się doroślej. Wiedzialam już, co za chwile nastąpi.

Marcin, największy klasowy chojrak ledwo trzymając się na nogach potoczył się w stronę maszyny. Chłopcy chcieli urządzić wyścigi - mnie jednak nie bardzo to obchodziło. Michał, klasowy przystojniak, zaprosił mnie na spacer. Odeszliśmy kawałek dalej, obiecując rozstrzygnąć na mecie, kto wygrał.

Gdy dotarliśmy do ciemnego zagajnika, poczułam się nieswojo i chwyciłam Michała za rękę. Ten uśmiechnął się lubieżnie i rzucił się na mnie. Zaczął mnie dotykać i szeptać do ucha, że pokaże mi świat, którego dotąd nie znałam. Próbowałam krzyczeć, ale oczywiście byliśmy za daleko - a on wciąż i wciąż się śmiał,gdy próbowałam się wyrwać. Słyszałam już ryk nadjeżdżających maszyn i zaślepilo mnie uczucie wściekłości. Zebrałam wszystkie siły i najpierw niby przylgnęłam do niego, a po chwili wypchnęłam go wprost na polną drogę,na której właśnie swój finisz miał Marcin..

Stałam obok siebie, tak mizernej i niedojrzałej i łkałam razem z tą istotą. Słyszałam łamanie kości,ryk maszyny i krzyki,a później przyszło najgorsze..cisza. Wiedzialam co było później,nie chciałam tego dalej oglądać. Zacisnęłam mocno powieki i zatkałam uszy.

Ryk maszyn ustał. Znalazłam się w znajomym pokoju. Kobieta pochyliła się nade mną i poglaskala mnie po twarzy.

- Ja nie chciałam,nie chciałam - łkałam. Ona tylko kiwała głową. Później delikatnie pocałowała mnie w czoło i musnęła palcami moje powieki. Posłusznie zamknęłam oczy.

Obudzilam się spocona w swoim łóżku. Ostatnie co brzmiało mi w uszach to śpiewny głos "to jeszcze nie koniec"..

Boje się następnej nocy..

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje