Historia

Na pamiątkę

emma cole 1 5 lat temu 738 odsłon Czas czytania: ~1 minuta

Blaszany medalik na szyi młodzieńca pobrzękiwał cicho. Nie był to zbyt wyszukany drobiazg, z pewnością nie był również zrobiony ze srebra. Zawieszony na skromnym rzemyku, rzucał się w oczy tylko, gdy padło na niego słońce.

Nosił go na szyi od czasu jej odejścia. Była to jedyna pamiątka po Marii. Któregoś dnia po prostu zniknęła i choć jej szukał, nie mógł znaleźć po niej żadnego śladu. Tak, jak gdyby nigdy jej nie było. Co noc zastanawiał się, czy te chwile z nią nie były tylko złudzeniem, odpowiedzią wyobraźni na tęsknoty serca.

Nie, przecież wciąż czuł ciepło jej dłoni zaklęte w małej blaszce.

Sen od dawna nie przynosił mu ukojenia, co noc widział ją wśród nadrzecznych traw. Starał się jej dosięgnąć, jednak ona, wciąż nieuchwytna rozpływała się we mgle, sekundę przed jego dotykiem. Budził się czując jej obecność, lecz wciąż nie mógł do niej dotrzeć.

Także za dnia widywał ją kątem oka. Po dłuższym czasie, nie mogąc tego wytrzymać próbował popełnić samobójstwo. Wtedy właśnie go poznałam - na nasz oddział trafił z podciętymi żyłami. Pachniał alkoholem. Lekarzom cudem udało się przywrócić go do życia. Zazwyczaj milczał, spoglądając w okno. Dzielnie przyjmował kolejne tabletki, mające mu pomóc. Czasem majaczył.

Tak właśnie poznałam jego historię. Jestem realistką, twardo stąpającą po ziemi. Mimo to, zdaje mi się, że rozmowy prowadzone z nim zaczęły wpływać także na moją psychikę. Na początku przychodziła do mnie rzadko - teraz widuję ją niemal codziennie. Nie ważne, czy to noc czy dzień - kątem oka widzę błysk jej miedzianych włosów, nocą słyszę perlisty śmiech.

Zrezygnowałam z pracy w szpitalu po tym, jak dotarła do mnie informacja, że się powiesił. Nie mogłam tam dalej pracować, skoro sama kwalifikuję się na leczenie. Sny i wizje nie ustają, mimo iż sądziłam, że to jego opowieści były przyczyną moich urojeń.

Dziś rano byłam na spacerze. Mamy piękny kwiecień, więc stwierdziłam, że dobrze mi to zrobi. Usiadłam na ławce w parku. Ptaki śpiewały, świeciło słońce. Starałam się odprężyć i udawało mi się to, do chwili, gdy coś błysnęło w trawie. Pomyślałam, że to jakiś drobniak, sięgnęłam po błyszczącą rzecz.

W mojej dłoni znajdował się blaszany medalik z wygrawerowanymi słowami : "Na pamiątkę".

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

fajne ;)
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje