Historia

Pomocnik

yappir 6 7 lat temu 7 180 odsłon Czas czytania: ~3 minuty

Szwendałem się właśnie po jakimś niezużytkowanym budynku. Moje życie raczej było, jak by to ująć, nieprzyjemne. Głównie to była wina mojej rodziny, która nie była doskonała. Uciekałem od tego wszystkiego na długie spacery po jakiś pustych miejscach. Była noc, stosunkowo jasna. Wyszedłem na nieduży park otoczony opuszczonymi blokami, które za kilka lat miały zostać wyburzone. Spojrzałem w niebo, księżyc był w pełni.

- Chciałbym, żeby ktoś i pomógł w moim życiu. - Westchnąłem.

- Wzywałeś, więc jestem. - Powiedział głos za mną. Odwróciłem się. Za mną stała postać w ciemno czerwonym długim płaszczu. Była chuda i nienaturalnie wysoka, miała ponad dwa metry. Płaszcz nie ukazywał, żadnych kształtów pod nim się znajdujących. Głowa była zakryta kapturem i w ciemności nie widać było twarzy.

- Kim jesteś? - Zapytałem.

- Przedmiotem sprawy nie jest kim jestem ja. - Odpowiedział i zbliżył się do mnie. Jego ciało wydawało się być pozbawione kości. Wygiął się i spojrzał w dół, zbliżając swoją głowę do mojej. - Przedmiotem sprawy jest to kim ty możesz się stać.

- Co masz na myśli? - Zapytałem, a on wyciągnął zza pazuchy niedużą butelkę. Trzymał ją za korek. Miał tylko trzy wielkie palce zakończone ostrzem. Rękaw był zaszyty na końcu, można powiedzieć, że był zakończony rękawiczką.

- Zgładź swe lęki. - Powiedział sucho i upuścił butelkę. Wpadła prosto w moją otwartą dłoń.

- Co to jest? - Nie do końca wiedziałem co się dzieje.

- Oferta byś mógł uwolnić się od grozy, która trapi całe twoje życie. - Powiedział.

- Niby jak? Co to jest takiego?

- Nie mogłeś się bronić całe swoje życie. Najwyższa pora, abyś mógł to zmienić. Twoja rodzina, która krzywdziła cię całe twoje życie nie zasługuje na ciebie. Daj im więc to na co zasługuje. Krwawiłeś przez nich całe życie. Nie zasługiwałeś na to, a oni zasługują na coś innego niż otrzymują.

- Wiem, ale nie odważył bym się...

- Wypij. - Oczywiście chodziło o zawartość butelki. - Zmienisz swoje życie, na zawsze.

Siedziałem w celi sam. Z pokoju obok słyszałem telewizor. „Osiemnastolatek zabił z zimną krwią swojego ojca, matkę, brata oraz wuja. Zrobił to za pomocą strzelby do polowań na ptaki. Wszyscy byli bezrobotni, żyli z zasiłku. Matka oraz wuj chłopca byli alkoholikami, ojciec nałogowo zajmował się hazardem.” Stałem przy kratach, nie wiedząc do końca co teraz. Kiedy wróciłem do domu, chwyciła mnie odwaga. Teraz nie wiem czy było warto. Zrobiłem to w złości i na szybko.

- Żywię nadzieje, że ci się podobało. - Usłyszałem za sobą. - Strzelba do polowań na ptaki, dobry wybór. Siekiera trwała by zbyt, krótko.

- Wiem. - Odwróciłem się i zobaczyłem go na pryczy, siedział powyginany wydawał się być całkowicie neutralny i zarazem nienaturalny. - Śrut do polowań na ptaki jest bardzo drobny, człowiek się długo wykrwawia.

- Osobiście uważam się spełniony, wykrwawiali się długo, nasyciło mnie to.

- Jebać twoje nasycanie, co ze mną?! Będę miał proces i trafie do więzienia! - Czułem się zdradzony i krzyknąłem.

- Zaprzestań krzyków, jeszcze ktoś dosłyszy. - Mówił neutralnym głosem. - Stałeś się odważniejszy, tego chciałeś. Zrobiłeś to co chciałeś zrobić od bardzo długiego czasu.

- Tak, ale teraz jestem w więzieniu!

- Więc zwyczajnie prostu ucieknij.

- Niby kurwa jak? Zauważyłeś te kraty? - Wstał z łóżka.

- Nawet najwyższe mury i najtrwalsze kraty nie powstrzymają twojej ucieczki. Ucieczka będzie wymagała walki z twojej strony. Jednak z drugiej strony będzie szybka i potem będziesz już nie do pojmania. - Wyciągnął zza płaszcza żyletki i upuścił mi je do ręki. - Nie lękaj się, nie będzie to koniec. Wręcz przeciwnie będzie to błogosławieństwo i możliwość pracy dla większej sprawy.

Była noc, pełnia, w parku na ławce siedziała zapłakana dziewczyna. Kolejna zraniona dusza, potrzebowała pomocy. Ah ludzie, ograniczani przez siebie samych i przez otaczający ich świat. Musiałem jej pomóc, nie mogłem pozostawić jej w bólu samej na tym świecie.

- Wzywałaś, więc jestem. - Powiedziałem podchodząc.

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

KU*** to było , mam dośc....
Odpowiedz
Ciekawe, ale przewidywalne. :c
Odpowiedz
Przeciętne, jak nie słabe. Zakończenie oklepane i mocno przewidywalne. Na dodatek styl pisania trochę nieudolny jeżeli chodzi o ten typ "opowiadań".
Odpowiedz
Bardzo fajna. Pozdrawiam.
Odpowiedz
Końcowa fajna, nie spodziewałam sie tego :) 8/10
Odpowiedz
Super 8/10
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje