Historia

TO NIE ON ZAWINIŁ

kruszynka 9 5 lat temu 5 588 odsłon Czas czytania: ~2 minuty

Wakacje, ciepełko, opalanie. Uwielbiam to. Byłam na wsi na wakacjach u babci. Ale wakacje to też praca.

Były żniwa. Opalałam się na belach słomy (niektórzy byli już po żniwach, inni dopiero zaczynali). Bele były ułożone w stóg, a ja ulokowałam się na samej górze. Wiadomo, bliżej słońca. Zobaczyłam nagle kombajn, który jeździł po zmłóconym już polu. "Wariat" pomyślałam i ułożyłam się wygodniej. Kiedy spojrzałam drugi raz, maszyny już nie było. Przez głowę przebiegła mi myśl "Dziwne". Poszłam do domu.

Następnego dnia ta sama sytuacja. Leżę na słomie w tym samym miejscu i znowu widzę ten sam kombajn. Co gorsza, jechał prosto w bele. Stanęłam przerażona i zaczęłam krzyczeć, machać rękoma. Aż zaniemówiłam ze strachu, kiedy kombajn wjechał prosto w bele. Co najdziwniejsze, wyjechał po drugiej stronie, jakby nie napotkał na swojej drodze żadnej przeszkody. I nie było w nim kierowcy. Uciekłam i postanowiłam już więcej tam nie wracać.

Tej nocy nie mogłam zasnąć. Słyszałam coś, jakby szum maszyny. A potem ten przerażający krzyk mężczyzny. Wystraszona usiadłam i zapaliłam światło. Przy moim łóżku stał młody mężczyzna. Mógł mieć około 30 lat. Miał poszarpane ubranie.

-Dlaczego nie pomogłaś?

Powiedział cicho, a jego skóra zaczęła pękać i z ran spłynęła krew.

-Jak ci pomóc?

Zawołałam zupełnie odruchowo. Uśmiechnął się.

-To nie on zawinił.

Tak brzmiała jego odpowiedź. Potem zniknął.

Rano zapytałam babcię czy nie było czasem kiedyś jakiegoś wypadku na polu i opowiedziałam co widziałam.

Powiedziała tak:

-Drogie dziecko. Nikt, nigdy o tym nie mówił. 30 lat temu w miejscu, w którym się opalałaś miał miejsce wypadek. Kawałek za tymi belami słomy jest pień drzewa, prawda? Sam pień, bez gałęzi. I wtedy wydarzyła się tragedia. Coś stało się z kombajnem. Heder przestał się obracać. Mateusz, chłopak 31-letni, chciał pomóc swojemu starszemu bratu uruchomić ten heder. Byli zamożni, mieli najlepsze sprzęty i było ich stać na mechaników. Nie wiadomo dlaczego sami chcieli naprawić maszynę. Heder w pewnym momencie zaczął się obracać a kombajn ruszył prosto na Mateusza, przygniatając go potem do drzewa. On zginął na miejscu a jego brat nigdy sobie tego nie wybaczył. Dlatego widziałaś kombajn bez kierowcy.

-Kto to był?

-Pan Heniek z jabłkowej alei.

Wstałam i pobiegłam do niego. Drzwi otworzyła jego córka. Nie chętnie mnie wpuściła. Kiedy weszłam do pokoju starszego pana na ścianach zobaczyłam pełno krzyży i świętych obrazków. Było jednak jedno zdjęcie. Byli na nim dwaj mężczyźni. Jeden to Mateusz, a drugi jak się domyśliła, pan Heniek. Podeszłam bliżej do łóżka, na którym leżał starszy pan. Przywitałam się i powiedziałam, że rozmawiałam z jego bratem. Spojrzał na mnie zbolałym wzrokiem. Powiedziałam:

-Mateusz prosił, aby panu powiedziała, że nie jest pan niczemu winien. Wypadki się zdarzają. Wtedy mógł zginąć też pan. Powiedział mi: To nie on zawinił.

Starszy pan zamknął oczy. Chciał, żeby już poszła.

Na drugi dzień rano, poszłam na to pole. Zaświeciłam znicz i położyłam kwiaty. Zobaczyłam wtedy dwoje mężczyzn obejmujących się. Mateusza i jego brata, Henia. Pan Heniek zmarł w minioną noc.

-Dziękuję- powiedział uśmiechnięty Mateusz i zniknęli.

Na zawsze.

Opowiadanie konkursowe- wakacje 2014r

Oznacz jako: przeczytane ulubione chcę przeczytać

Komentarze

Fajnie się czytało xD
Odpowiedz
Owszem pomysł fajny jednak błędy i czasem nawet składnia zdań była kiepska, za mało tam się dzieje. Nie czuło się strachu, a końcówkę można było przewidzieć. Jednak gratuluje pomysłu i chęci ;)
Odpowiedz
świetne :)
Odpowiedz
No to nici z choćby drugiego miejsca dla mnie .3.
Odpowiedz
Pomysł ok, ale z wykonaniem gorzej. Czytając odnosi się wrażenie że było pisane byle szybciej, niepotrzebnie. Można było trochę rozwinąć, budować napięcie a tak klimatu nie ma wcale
Odpowiedz
Całość jest strasznie zagmatwana. Błędy ortograficzne, powtórki. Niechętnie to czytałam ale dla końcówki było warto, najlepsza w tym opowiadaniu. Wszystko jest napisane w 'szybkim tempie' tzn wszystko tam dzieje się za szybko.
Odpowiedz
Fajnie :)
Odpowiedz
Pomysł fajny, tylko są błędy ortograficzne. "Niechętnie" piszemy razem, pomijam już zjadanie "m" w niektórych końcówkach. Skoro to opowiadanie konkursowe, powinno być dopieszczone. Pomysł fajny, ale te błędy.
Odpowiedz
super:*
Odpowiedz
Zaloguj się, aby dodać komentarz.

Inne od tego autora

Archiwum

Najnowsze i warte uwagi

Artykuły i recenzje